Prapremiera "Domu lalki" Henrika Ibsena, która odbyła się w 1879 roku w Kopenhadze, wywołała skandal. W drugiej połowie XIX wieku zachowanie Nory, kochającej matki i żony, w ostatniej scenie dramatu decydującej się na opuszczenie męża oraz trójki dzieci, prowokowało sprzeciw konserwatywnych obrońców rodziny. Trzaśnięcie drzwiami pani Helmer wychodzącej z domu, który współtworzyła przez lata, podważało obowiązujące zasady ładu społecznego - naruszało fundamenty mieszczańskiej moralności i podkopywało pozycję patriarchalnej władzy zakładającej posłuszeństwo żony wobec męża. A jak sytuacja wygląda w "Domu lalek" - nowym spektaklu w reżyserii Tadeusza Pyrczaka w Teatrze Polskim w Poznaniu?
Muszle, wypchane zwierzęta, numizmaty, porcelana, rogi jednorożców, bezoary, globusy, lunety - to zaledwie niektóre z przedmiotów, które można było znaleźć w gabinetach osobliwości, popularnych w Europie zwłaszcza w XVI i XVII wieku. Narracje władzy w ramach kolekcji obiektów muzealnych i artefaktów analizuje Anna Kędziora na wystawie "Gabinet" w Galerii Fotografii pf w Centrum Kultury Zamek.
"Kisling jest wielkim malarzem" - odpowie Pablo Picasso na to pytanie zadane w 1924 roku przez Jules'a Pascina. "Lubię Kislinga - wolnościowca malarstwa", "przynosi chlubę naszej epoce", "nie boi się malować kolorem" - dorzucą inni. Właściciel słynnej Café de la Rotonde stwierdzi: "To mój najlepszy klient!", a francuska modelka i aktorka, Kiki de Montparnasse, oznajmi, że odpowiedź może wyszeptać jedynie do ucha... Jedno jest pewne, ten odważny artysta i ekscentryk nikogo nie pozostawiał obojętnym - zarówno jako człowiek, jak i malarz.
Poznańska Akademia Muzyczna ma od ubiegłego roku duży powód do dumy. Jej studentka, wówczas zaledwie 16-letnia, Tianyao Lyu zdobyła na XIX Międzynarodowym Konkursie Chopinowskim czwartą nagrodę. To dla uczelni prestiż, a dla poznańskich słuchaczy okazja, by tej niezwykle uzdolnionej pianistki posłuchać "u siebie".
Czasem potrzeba nam tylko gitary i głosu, by na moment wyciszyć wszystko to, co zdaje się być wokół nas niepotrzebnym szmerem. Oddzielić to, co nasze i prawdziwe, od tego, co obce i zbędne. By dać się wciągnąć w gęste od emocji i znaczeń opowieści, w których można się przejrzeć jak w lustrze. Agata Karczewska jest w ich snuciu mistrzynią - i właśnie to najpełniej wybrzmiało podczas jej piątkowego koncertu w Domu Kultury AZK w Poznaniu.
Dlaczego jako ptak warto mieć za sąsiadów nie tylko rozgadane kawki, ale czasem i zabójczych drapieżników? Czemu sikorki syczą na koty? W jaki okrutny sposób ludzie wywoływali u szpaków PTSD? Czym są telomery i jak ich długość wpływa na szanse przetrwania? Na te i wiele innych pytań odpowiada Adam Zbyryt w książce "Czego boją się ptaki?". Autor tej popularnonaukowej pozycji w sposób barwny i lotny niczym jej bohaterowie opowiada o tym, jak doświadczanie stresu wpływa na życie ptaków. To kompleksowe ujęcie problemu, z którym z radością zapoznają się wszyscy miłośnicy birdwatchingu, bird listeningu, bird feedingu, bird bondingu czy bird drawingu. Oraz miłośnicy grozy.
W październiku 2025 roku, po kolejnej edycji Forum o współczesnej dramaturgii dla młodej widowni w Polsce, organizowanym przez Centrum Sztuki Dziecka, wyznałam publicznie, że czytam dramaty. Ku mojemu zdziwieniu ten swoisty "coming out" jeszcze długo rezonował w moich mediach społecznościowych. Nie wiem, dlaczego zwlekałam do tej pory z poleceniem "Nowych Sztuk dla Dzieci i Młodzieży". Tytuł antologii, o której chcę Wam opowiedzieć - "Niewidzialne?" - koresponduje z bohaterami i bohaterkami każdego ze znajdujących się w niej tekstów.
Nie pamiętam kiedy - i czy właściwie kiedykolwiek - byłam na koncercie, który rozpocząłby się balladą. A potem podarował nam następną. A potem jeszcze kolejną, która nie tylko nie znużyła, ale ukoiła, otuliła, zatrzymała. Przy niemal całkowitym zaciemnieniu widowni i skromnym świetle na scenie, bez choreografii, efektów specjalnych i kipiącej energii, która na dzień dobry-dobry wieczór porywa tłumy, wynagradzając im tradycyjnie opóźnione rozpoczęcie koncertu.