Co zrobić, kiedy najpierw pojawiają się pieniądze, a dopiero potem przedstawienie? "Johatsu", najnowszy spektakl Teatru Porywacze Ciał wyrasta właśnie z tego pozornie absurdalnego pytania. Jest projekt, dofinansowanie i termin, są i oczekiwania, brakuje tylko odpowiedzi na pytanie, co właściwie powinno powstać. A może raczej: pomysłów jest zbyt wiele, by dało się z nich łatwo wybrać jeden.
Żyjemy w dobrych czasach! Trudno może w to uwierzyć nasłuchując wiadomości z kręgów politycznych. Jeśli jednak przyjrzymy się - i przysłuchamy - temu, co przynoszą nam muzyczne nowości ostatnich tygodni i miesięcy, odpowiedź powinna być jednoznaczna. Przykłady? Bardzo proszę: najnowsze krążki tria RGG, europejskiego kwartetu Adama Bałdycha, Jana Emila Młynarskiego z Tercetem Imperial czy solowy album Kacpra Krupy. Szczerze polecam każdy z nich!
Tomik poetycki "Kwadra" Szymona Kantorskiego wydany przez Fundację Duży Format jest katalogiem współczesnych niepokojów, które, mnożąc się, nieustannie walczą o naszą uwagę. Zarówno między wierszami, jak i w ich wnętrzu czai się nieznośne przeczucie, że to, co już raz uznaliśmy za najgorsze w przeszłości, może się powtórzyć.
Wchodząc na Trzecią Scenę Teatru Nowego, jedną z najbardziej kameralnych przestrzeni poznańskiej sceny, widzimy Marilyn Monroe siedzącą na hokerze. Piękna i wyraźnie zestresowana, skupiona i przejęta powtarza swoją rolę. Słyszymy dzwonki wzywające publiczność na spektakl. Pierwszy, drugi, trzeci. Po ostatnim z nich Marylin odzywa się do nas po raz pierwszy: "Jebać to, nigdzie nie idę" - mówi.
"Pamiętnik zaginionego" Leoša Janáčka piętrzy zagadki dotyczące pochodzenia tekstu literackiego, osobistych inspiracji czy teatralnej natury tego cyklu pieśni. Najnowsze nagranie, zrealizowane przez Filharmonię Poznańską z udziałem czeskiego tenora Petra Nekoranca, stawia jeszcze jedno pytanie: Co wnosi do kompozycji przeznaczonej na głosy i fortepian rozpisanie jej na orkiestrę?
Fabuła obiecująca - mroczny thriller psychologiczny z elementami kryminalnymi. W okładkowym opisie intrygujące wątki psychopatycznej manipulacji i mobbingu w miejscu pracy. A w efekcie nieopanowany strumień świadomości gubiący sens i kierunek. Dla kogo jest "Najlepsza" Aleksandra Woźniaka, autora na co dzień mieszkającego w Poznaniu? Na pewno nie dla czytelników, którzy cenią sobie dobrą literaturę.