Z przypadku i celowo. Korzystając z tego, że jest po drodze, i całkowicie z tej drogi zbaczając. Rankiem lub popołudniem, w tygodniu lub w weekend - warto dać sobie kwadrans albo dwa (trzy?) i odwiedzić wystawę, która ma szansę stać się dla nas plastrem miodu na zdyszane codziennością serca.
Nie ma w Poznaniu wielu takich grup, do których każdy może zwrócić się z prośbą o radę i wsparcie i na pewno otrzyma odpowiedź. Mateusz Kiszka, Tobiasz Jankowiak i Aleksandra Polerowicz* z Działu Fotografii WBPiCAK organizują wystawy, ale także autorskie imprezy promujące lokalnych fotografów i artystów wizualnych. Wernisaż kolejnej z nich - Filtr:_RESET - odbędzie się już jutro, 1. lipca.
Biżuteria może pełnić rozmaite funkcje: ozdobne, symboliczne, a nawet historyczne. Modny dodatek, prezent na wyjątkową okazję, wyraz oddania i przywiązania, pamiątka po bliskiej osobie. Choćby ze względu na to, jaką nadajemy jej wartość, także jako użytkownicy, ma rozmaite znaczenia. A jednak w głowie wielu osób postrzegana jest tylko jako designerska błyskotka. I chociaż w gruncie rzeczy nie ma w tym niczego złego, dobrze spojrzeć na wyroby jubilerskie z szerszej perspektywy.
- Po zaborach i I wojnie w największych muzeach było zatrudnionych kilka, kilkanaście, najwyżej 20 osób. Dzisiaj, jeśli mowa o muzeach narodowych, to jest w nich zatrudnionych nawet po kilkaset osób - mówi Tomasz Łęcki*, dyrektor Muzeum Narodowego w Poznaniu w rozmowie podsumowującej konferencję Muzeum XXI wieku.
Minimalistyczne i surowe, innym razem stanowiące pole do barwnej dyskusji i atakujące soczystymi odcieniami - w najbliższy czwartek w Galerii Sztuki Współczesnej Akademii Lubrańskiego rozpocznie się wystawa poświęcona kompozycjom reliefowym Henryka Stażewskiego.
Zaczynał od Wydziału Prawno-Ekonomicznego na Uniwersytecie Poznańskim, tylko po to by wstąpić do Konserwatorium Muzycznego w Poznaniu i - wreszcie - rozpocząć studia w Prywatnym Instytucie Sztuk Pięknych... Alfred Lenica jest bohaterem najnowszej wystawy w Galerii Piekary, którą można oglądać w zamkowych przestrzeniach do sierpnia.
Wystawa prac Ewy Kuryluk Żółty po raz ostatni prezentowana w poznańskiej Galerii Ego, to symboliczne zamknięcie żółtego okresu w twórczości artystki, skupiającego się na odkrywaniu rodzinnej historii. Żółte instalacje miały być częścią monumentalnej retrospektywy prac Kuryluk w POLIN - Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie, ale organizatorzy odwołali wystawę. Kuryluk postanowiła więc zaprezentować cykl żółtych instalacji w krakowskiej Galerii Artemis (2019) i w Galerii Ego. Projekt ten został przesunięty ze względu na pandemiczne okoliczności, ale od końca maja aż do 9 lipca prace artystki można oglądać w galerii przy ul. Wyspiańskiego.