- Na ciemnym strychu starej willi znalazłem cztery dziwne, dwuobiektywowe aparaty, kilkadziesiąt szklanych, podwójnych zdjęć i wielką drewnianą szafę z okularami do patrzenia. (...) Wtedy to połknąłem bakcyla 3D, zaraziłem się wirusem "stereo" i chory jestem do dzisiejszego dnia - mówi Tomasz Bielawski*, największy kolekcjoner stereofotografii w Polsce.
Pierwszy w historii polskiej kinematografii fabularny film o walce z Sowietami w 1939 roku produkuje Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych. Film Orlęta o bohaterach Grodna, gdzie obok wojska do walki stanęli harcerze, reżyseruje Krzysztof Łukasiewicz* (Karbala, Belfer), według własnego scenariusza.
- Jeśli chodzi o malowanie, to mam tendencje do zrywów. Narwany jestem. Wybrałem pejzaże, bo chciałem zmierzyć się z jednym tematem, przepracować go i pewne rzeczy w ten sposób uporządkować - ze względu na pracę i dom, a także różne obowiązki - mówi malarz Przemysław Szydłowski*. Jego indywidualna wystawa Zawsze coś zostanie otwarta w piątek w Galerii Jak.
- Fotoplastykon (...) jest czymś wyjątkowym, bo obserwacja za jego pomocą fotografii odbywa się przy stałym poczuciu jego sporych rozmiarów, wymaga specyficznego dostosowania się odbiorcy do oglądu, wreszcie, gdy przeskakują poszczególne stereofotografie widz dostrzega mechanizm, który napędza ten odbiór - mówi Georgii Gruew*.
- Mamy to szczęście, że działamy w Poznaniu, a w naszym mieście istnieje kilka firm zajmujących się produkcją replik mundurów wojskowych. Gdy okazało się, że nie ma poprawnie wyglądających czapek - rogatywek Wojsk Wielkopolskich, zaczął je szyć jeden z naszych kolegów - o działalności Ochotniczej Kompanii Wielkopolskiej opowiada Michał Krzyżaniak*, dyrektor Muzeum Powstańców Wielkopolskich w Lusowie.