Gdy byłam mała, marzyłam o zostaniu weterynarzem i nie byłam w tym odosobniona. Bardzo wiele dzieciaków zalicza w życiu ten etap, kiedy ukradkiem przynoszą do domu ranne niebożątko i ratują ten piszczący żywot jak mogą - co często kończy się jak w powiedzeniu "operacja się udała, pacjent umarł".
- Bardzo długo czułam się winna z powodu radykalnej niechęci do podążania tym normatywnym szlakiem, czyli w pewnym momencie mam dzieci, zostaję matką. I część mojej dorosłości była poświęcona na to, aby tego poczucia winy, zaszczepionego mi w związku z ideałem matki, Matki Polki, po prostu się pozbyć. I stawić czoło faktowi, że jestem kobietą, która po prostu nie chciała być matką i ani przez moment nie żałowała tego pragnienia niebycia - opowiadała na spotkaniu w Bibliotece Raczyńskich Joanna Bator.
Jakoś a priori nie przepadam za wsiami i małymi miasteczkami. Mogę tam wpaść na chwilę, ale całe życie? Bałabym się, że każdy każdego zna, że mi ktoś w życie włazi z butami, że nie mam dla siebie żadnej przestrzeni. Aż tu nagle przychodzi do mnie Sen o okapi Mariany Leky, który cały zdaje się być hymnem na cześć małych wspólnot.
Wczoraj w CK Zamek odbyła się Gala Poznańskiej Nagrody Literackiej. Spośród nominowanych do Nagrody im. Stanisława Barańczaka - Urszuli Honek, Katarzyny Szwedy oraz Igora Jarka kapituła postanowiła uhonorować ostatniego z wymienionych - autora nominowanej w konkursie powieści Halny. Z kolei tegorocznym laureatem Nagrody im. Adama Mickiewicza został Jan Gondowicz.
To fakt, że opera jest jak ser pleśniowy i oliwki - trzeba do nich dorosnąć, wyrobić sobie ucho lub podniebienie, by docenić to, co jeszcze do niedawna bezlitośnie wykrzywiało nam twarze. I ja się z tym stwierdzeniem zgadzam. Choć akurat opera, jako samo zjawisko, może być fascynująca nawet dla tych, którzy nie przepadają za jej brzmieniem.
Dumni jesteśmy z naszej apteki Pod Złotym Lwem, która - to ewenement! - szczyci się trzema wiekami działalności w tym samym miejscu! - mówi Jan Majewski*, współzałożyciel Muzeum Farmacji w Poznaniu, jeden z autorów książki Apteka "Pod Złotym Lwem" na tle krótkiej historii aptekarstwa poznańskiego.
W czasach pandemii obcowanie z poezją stało się ważnym doświadczeniem wspólnotowym, ona sama zaś - narzędziem przydatnym do oswajania lęków i nowego oblicza świata. I to właśnie ukazaniu niesłabnącej więzi między światem lirycznym a nielirycznym, diagnozie stanu najnowszej polskiej poezji i omówieniu aktualnych tendencji w poezji światowej poświęcony będzie X Festiwal Poznań Poetów w zamku. W dniach 28-29 maja wszystkim tym, którym bliska jest poezja, patronować będzie - w stulecie swoich narodzin - Tadeusz Różewicz.