Urodzony i wychowany w Niemczech, przymusowo wcielony do Wehrmachtu, robotnik Cegielskiego, legendarny bramkarz Warty Poznań, mistrz Polski 1947. Sto lat temu urodził się Feliks Krystkowiak.
Urodzony i wychowany w Niemczech, przymusowo wcielony do Wehrmachtu, robotnik Cegielskiego, legendarny bramkarz Warty Poznań, mistrz Polski 1947. Sto lat temu urodził się Feliks Krystkowiak.
Otoczony zielenią budynek Teatru Wielkiego im. Stanisława Moniuszki w Poznaniu jest jednym z piękniejszych i bardziej rozpoznawalnych gmachów w mieście. Wybudowany przez niemieckich zaborców, miał być narzędziem germanizacji Polaków przez sztukę, a z jego sceny nie miało paść ani jedno polskie słowo. Historia szybko zweryfikowała pruskie ambicje.
W ostatnich "Zapiskach z lamusa" wspominaliśmy o obowiązkach poznaniaków związanych z odradzającym się po wojnie teatralnym życiem miasta. I dzisiaj będzie o odrodzeniu - tym razem jednak poznańskiego muzealnictwa! I chyba nikt nie wątpi, że wśród poznańskich instytucji prym wiodło Muzeum Wielkopolskie, czyli dzisiejsze Muzeum Narodowe w Poznaniu.
Czym jest bywanie w teatrze? Zapewne zależy to od bywalców. Dla niektórych będzie to okazjonalna fanaberia, dla innych - proszę się nie gniewać - rozrywka. Są i tacy, dla których jest to wręcz obowiązek. Do tej grupy należeli, jak czytamy w pewnym artykule w "Expressie Poznańskim", poznaniacy!
Pół wieku temu na poznańskim Grunwaldzie zdarzyło się coś niewytłumaczalnego. 14 kwietnia 1975 roku, w drodze na lekcję religii, zaginęła 9-letnia dziewczynka, Beata Radke. Nie odnaleziono jej do dziś.
Kondukt długości dwóch kilometrów, biało-czerwone sztandary, kwiaty i szloch przerywający przejmującą ciszę. 80 lat temu Poznań pożegnał ostatnie ofiary niemieckiego obozu karno-śledczego w Żabikowie.
Można odnieść wrażenie, że dziennikarze poznańskich gazet ze zniecierpliwieniem oczekiwali jednego dnia w roku. Tego dnia, kiedy wolno wszystko lub prawie wszystko, jeśli o dowcipach mowa... Dniem tym był 1 kwietnia. Podejrzenie to wzmagało się z każdym pierwszokwietniowym numerem poznańskiego dziennika, w którym liczba specjalnie na Prima Aprilis spreparowanych wiadomości, sięgała niejednokrotnie kilkunastu. Żarty koncentrowały się wokół polityki i gospodarki. Wdzięcznym tematem był też Ogród Zoologiczny oraz - a jakże - kultura!
Chociaż nie jest dziś uważana za najważniejszego sportowego ambasadora naszego miasta, to nie ulega wątpliwości, że stanowi ważną część jego historii.
Niekiedy wydaje się człowiekowi, że minął się ze swoim powołaniem albo nigdy nie trafił na dogodny moment, żeby zaprezentować swoje talenty. Bywa również i tak, że człowiek ów żyje w przekonaniu, że zwyczajnie się na nich nie poznano. Nierzadko poszukuje wtedy dróg rozwoju, które pozwolą choć na chwilę i w ograniczonym nawet zakresie zaistnieć w tym, w czym istnieć pragnęło się od zawsze. W dzisiejszych "Zapiskach z lamusa" wspomnimy więc tych, których nazwisk nie wymieniało się wcale...