Konspirator, publicysta, działacz społeczny, urzędnik, wykładowca akademicki, a nade wszystko architekt. Przypominamy sylwetkę Kazimierza Ulatowskiego (1884-1975).
Konspirator, publicysta, działacz społeczny, urzędnik, wykładowca akademicki, a nade wszystko architekt. Przypominamy sylwetkę Kazimierza Ulatowskiego (1884-1975).
W ostatnich "Zapiskach z lamusa" złożyłam obietnicę, że kolejny tekst poświęcę karnawałowi, a że przysięga to rzecz święta i słowa należy dotrzymać, w dzisiejszym odcinku wystąpi Książę Karnawał, nie sam jednak! Główną rolę odgrywa tu bowiem pewien utrudzony reporter, którego przymuszono do zmierzenia się z Jego Książęcą Mością.
Był przez ponad pół wieku jedną z najbardziej charakterystycznych budowli na Jeżycach. W latach 30. XX wieku występowali tu najwięksi polscy i europejscy cyrkowcy, pokazując zapierające dech numery: akrobacje, tresurę lwów, połykanie i zionięcie ogniem. To także ogień doprowadził do jego końca. Pożar strawił cyrk Olimpia 30 lat temu, w noc sylwestrową 1994 roku.
- W tym domu znalazłem prawdziwe eldorado. Zachował się on w stanie niemal oryginalnym - o tajemniczym małym domku przy ulicy Szyperskiej mówi Jerzy Borwiński, konserwator zabytków.
Dziesiątki tysięcy ludzi na ulicach, parkanach i dachach. Miasto tonące w biało-czerwonych chorągwiach, festonach i girlandach. Do tego iluminacje mieszkań, pochodnie, a nawet ognie bengalskie. Tak 26 grudnia 1918 r. Poznań witał Ignacego Jana Paderewskiego.
Ludzie kultury pracują bez wytchnienia, nawet w okresie świątecznym, żeby zapewnić publiczności ciekawe atrakcje. Trudno co prawda powiedzieć, czy z takiego stanu rzeczy zadowoleni są ich bliscy, ale na pewno usatysfakcjonowani mogą być ci, dla których wspólne biesiadowanie i wszystko, co się z nim wiąże, to za mało. Lub za dużo...
Śledztwo na wielką skalę, zaangażowanie setek policjantów, doświadczonych detektywów i tajnych informatorów policji pozwoliły ustalić tożsamość bandyty, który 23 grudnia 1934 roku, czyli dokładnie 90 lat temu, zastrzelił na Górnej Wildzie posterunkowego Bolesława Szałkowskiego. Przestępcę wytropiły policyjne psy: Gałka i Morus.
Można chodzić uważne, rozglądając się wokół w stanie wzmożonego skoncentrowania i w oczekiwaniu na coś wyjątkowego. Można też chodzić nieuważnie, pozostając skupionym na bogactwie swojego świata wewnętrznego. Zdarza się zresztą, że to właśnie druga z tych postaw częściej przyciąga po drodze - tak niefrasobliwie przemierzanej - niespodzianki i przygody w postaci nieoczekiwanych spotkań z zaskakującymi osobami: dawno niewidzianymi znajomymi lub obcymi pretendującymi niemal do grona przyjaciół...
Na łamach "Zapisków z lamusa" pojawiło się wielokrotnie. Zarówno w kontekście refleksji osób z nim związanych, jak i organizowanych przez nie i w nim wydarzeń o mniej lub bardziej doniosłym charakterze, niosących się echem po mieście. Nigdy dotąd nie dotarliśmy jednak w jego zakamarki tak daleko, jak zrobimy to dzisiaj. Oto Radio Poznańskie!