Za progiem Pracowni Vzory przywitał mnie rozkwit. Żywe kolory rysunków zawieszonych na ścianie, kompozycje kwiatowe, złote elementy odbijające refleksy światła. Minimalistyczny język prac, objawiający się m.in. w ich formacie, wcale nie oznacza ciszy w odbiorze. Twórczość Magdy Bovskiej na wystawie "Nie znam twojego adresu" operuje na rejestrze detali i niuansów, które zaprezentowane i podkreślone w subtelny sposób, rezonują z odbiorcami wystawy.
"Poszukiwanie równowagi" to opowieść o naturze wymykającej się jednoznacznym podziałom i podlegającej nieustannym przekształceniom. To także próba uchwycenia chwilowych punktów oparcia w zmieniającym się krajobrazie i zawieszone między wierszami pytanie: Czy wciąż mamy prawo traktować naturę jako schronienie?
Mówi się, że najlepsze historie pisze samo życie - i w przypadku mojej znajomości z muzyką projektu Hoshii dokładnie tak było. Poznałam ich tak, jak w dzisiejszych czasach poznaje się najciekawsze rzeczy, czyli... od faceta z Tindera. I choć tamta relacja, jak większość internetowych uniesień, nie przetrwała próby czasu, to moja miłość do muzyki kwartetu Kuby Więcka ma się doskonale. Koncert w poznańskim klubie Blue Note tylko to przypieczętował.
Druga książka w dorobku Oliwii Stępień, wydane przez WBPiCAK w Poznaniu "Fakty tysiąca i jednej nocy", to tomik o przymusie wytwarzania historii o sobie narzuconym przez społeczności i systemy, w ramach których funkcjonuje się na co dzień. Poetka w swoich utworach analizuje niejako od spodu prawa fikcji, która oferuje schronienie w swoich fałdach za cenę przemilczenia prawdziwej tożsamości.
Koncert Furii, rozpoczynający mini-trasę koncertową zespołu ze specjalnym "filmowym" programem, pozwolił licznie zgromadzonym w CK Zamek fanom zespołu doświadczyć innej koncertowej odsłony metalowców ze Śląska. Choć przyzwyczaili nas do różnych śmiałych eksperymentów, to przecież zespoły grające taką muzykę nieczęsto goszczą w szacownych instytucjach w rodzaju Zamku czy gdańskiego Teatru Szekspirowskiego. Projekt "Furia gra kino", zrealizowany początkowo dla uczczenia 25-lecia Filmoteki Śląskiej, okazał się rzeczywiście wydarzeniem oferującym wiele zarówno wizualnych, jak i muzycznych wrażeń.
- Kiedy ekonomiści i militaryści nabałaganią, to wtedy trwoga kieruje wszystkich do humanistów i mówią: powiedzcie nam co się stało" - zauważył Przemysław Czapliński przedostatniego dnia Festiwalu Fabuły. - W trudnych czasach wzrasta znaczenie humanistyki, ponieważ głębsze są pytania o sens - dodała Inga Iwasiów. - Na złe czasy nie tylko broń i leki, ale też opowieść - radziła. Nie mogła trafić do lepszego audytorium: Festiwal Fabuły kolejny raz udowodnił, że bez dobrze opowiedzianych historii żyłoby się nam o wiele ciężej. A tych, tradycyjnie już, było bez liku.