Są tacy wykonawcy, których ambicją nie jest rewolucjonizowanie muzycznego świata. Którzy chcą dać swojej publiczności tylko (czy może aż) mądrą, ciepłą opowieść, ubraną w niebanalne dźwięki. W efekcie powyższego, trudno chyba znaleźć kogokolwiek, kto po koncercie takiego wykonawcy wychodziłby niezadowolony. Taka właśnie jest Stacey Kent i jej muzyka - takie są jej występy. W piątkowy wieczór po raz kolejny po kilku latach mieliśmy przyjemność (tak, przyjemność to odpowiednie słowo) posłuchać jej w Poznaniu.
Stacey Kent od lat wyznacza sobie sama muzyczną ścieżkę, po której idzie. Z ochotą czerpie z różnych gatunków, tworząc swój wyrafinowany artystyczny koktajl. Oczywiście, ortodoksyjni fani poszczególnych nurtów współczesnej muzyki, z których artystka korzysta - będą jej pewnie mieć za złe, że nie jest wierna jednemu gatunkowi. Ale cóż - na tym właśnie polega uwodząca uroda jej twórczości, że w tak synkretycznej całości potrafi zmieścić swoją osobowość - i zaproponować spójny, fascynujący program.
Atrakcyjna
Jest więc Kent bezsprzecznie wokalistką jazzową, jedną z najoryginalniejszych i najbardziej charakterystycznych na świecie. Z klasą i stylowo potrafi nawiązać do jazzowej tradycji, by wyciągnąć z niej te inspiracje, które pozwolą jej budować własną narrację. Od dawna miała też inklinacje do klimatów latynoskich. Na najnowszej płycie dała temu najmocniejszy wyraz, przypominając klasyki muzyki brazylijskiej oraz inspirowane nimi własne utwory. Wciąż żywa jest też jej fascynacja piosenką (i kulturą) francuską, czego najlepszym dowodem była jej przedostatnia płyta, a echa tej fascynacji też zabrzmiały podczas poznańskiego koncertu. W jej śpiewaniu jest wreszcie żywa cała przepiękna tradycja amerykańskiego folk rocka czy tzw. songwritingu, pobrzmiewają gdzieś echa twórczości Joni Mitchell, Joan Baez, Paula Simona czy Jamesa Taylora. Wszystkie te natchnienia Stacey Kent spina w jedną całość, która jest z jednej strony szalenie atrakcyjna dla publiczności, z drugiej - stawia słuchaczom pewne wymagania. To, co artystka proponuje, to nie jest bowiem sztampowa muzyka pop.
Naturalna
Wokalistka, którą gościliśmy w Poznaniu jest ujmująco naturalna. Choć za tym wrażeniem stoi również ciężka praca, sceniczna dyscyplina i starannie przygotowana, dobrze przemyślana formuła koncertu. Obok siebie liderka ma znakomitych, bardzo profesjonalnych instrumentalistów i przede wszystkim - jak sama wyznała podczas poznańskiego koncertu - swego najlepszego przyjaciela, męża, Jima Tomlinsona, który jest autorem muzyki wielu jej piosenek, producentem muzycznym, a na scenie saksofonistą i flecistą - kiedy trzeba, zagra też i na gitarze akustycznej.
Na gitarze grała też sama Stacey, w chwili gdy śpiewała kilka wielkich hitów Antonio Carlosa Jobima w rodzaju "How Insensitive" czy "Samba De Uma Noto So". Obok utworów śpiewanych po angielsku czy portugalsku, równie znakomicie brzmiały wspominane piosenki francuskie. Całość znakomicie splatała się w subtelnie kołyszącym klimacie bossa novy i eleganckiego, wyrafinowanego jazzu. Głos Kent nie jest zbyt mocny, ma za to niezwykle charakterystyczne brzmienie. Artystka posiadła umiejętność optymalnego wykorzystania swych możliwości. Piosenki są dla niej rodzajem opowieści czy nawet wyznania, ale też nigdy nie zmierza ona w stronę nadmiaru ekspresji czy przesadnych emocji. Wręcz przeciwnie, Kent jest często skupiona, gra ciszą oraz nastrojem - i to właśnie wzmacnia wrażenia publiczności.
Euforyczna
Artystka wspominała podczas piątkowego wieczoru swój poprzedni koncert w Poznaniu w maju 2008, przy padającym deszczu, na Dziedzińcu Różanym Zamku. Mówiła, że tamten widok tłumu sympatyków pod sceną, z parasolami w rękach, wiernie słuchających całego koncertu, mimo kaprysów pogody - jest dla niej szczególnym wspomnieniem. Na koniec w euforii, wobec entuzjazmu publiczności dodawała - do standardowego w takich okolicznościach, pragnienia kolejnego powrotu do Poznania - zapewnienie, że przyjedzie tu niezależnie od tego czy będzie miała grać ze swymi muzykami w sali, czy na zewnątrz i niezależnie od kaprysów pogody. Trzymamy za słowo!.
Tomasz Janas
- Koncert Stacey Kent
- 22.11
- Sala Ziemi MTP