Wieże, wieżyczki, kolorowe kamieniczki z ośnieżonymi dachami. Szyldy, anteny telewizyjne, gzymsy, małe witrażowe okienka, zegary, ławeczki, latarnie. Mnóstwo detali, "koronkowa robota". - Niczym najwymyślniejsze wyroby cukiernika - próbował nazwać to, co zobaczył jeden z krytyków... Taki właśnie jest Poznań w obrazach Warczygłowy. Trudno pomylić je z jakimikolwiek innymi, przedstawiającymi miasto. Artysta oryginalny, osobny, wielu widzi w nim talent na miarę Nikifora. Sam zwykł mówić o sobie: - Jestem malarzem samodzielnym i samorodnym.
Urodził się w 1922 r. w Poznaniu. Wraz z rodzicami mieszkał przy ul. Mylnej (dziś ul. Romka Strzałkowskiego). Wojna zmusiła go do opuszczenia Poznania - w czasie okupacji został wywieziony na roboty do Niemiec. To ponoć właśnie tam zaczął rysować i malować. A utrwalone w głowie widoki ukochanego miasta, które przenosił na kartkę papieru, pozwoliły przetrwać najtrudniejsze momenty.