O wystawie pisze Michał Ciesielski:
"Program festiwalu tworzą trzy wystawy główne oraz kilka wydarzeń pobocznych. Dzieła wybitne sąsiadują z kiczem, a uzbierane z odpadów instalacje występują razem z ultraestetycznymi filmami. Idiom łączący poszczególne elementy Kiedy nigdzie staje się tutaj w swoim enigmatycznym, okołoglobalnym charakterze pozwala zawrzeć w sobie wszystko i nic...
Ten festiwal wyraźnie różni się od jego poprzednich edycji. Jest znacznie mniejszy. Mniej na nim prac, artystów, ale też mieści się na stosunkowo mniejszym obszarze. Poza Galerią U Jezuitów przy ul. Dominikańskiej i CK Zamek przy Św. Marcinie wszystkie wydarzenia krążą wokół Al. Marcinkowskiego, które organizatorzy na miesiąc zamienili w Aleję Sztuki. Ta mniejsza skala Mediations moim zdaniem, wcale nie jest wadą. Pozwala na przyswojenie przez widza większości atrakcji festiwalu nawet w jeden dzień. Znacznie ograniczono ilość pochłaniających czas filmów. Ci bardziej leniwi amatorzy sztuki nie znajdą już żadnej wymówki".