Post hardcor, mimo swojej nazwy, w rockowo-metalowej skali ekstremalności nie plasuje się na samym szczycie. Granice, oczywiście jak w przypadku każdego gatunku, nie są sztywne, ale jego odrodzenie i nowy kształt zdecydowanie można skojarzyć z ruchem, który swój początek miał na przełomie wieków. Wtedy to nastąpił wysyp kapel stawiających sobie za cel połączenie hardcorowej i punkowej agresji z większą dawką melodyjności i emocjonalnego zaangażowania. W te właśnie granice wpasowali się Funeral For A Friend.
Inspiracje walijskiego zespołu od początku były szerokie, oprócz wymienionych wyżej gatunków, ich muzyczne zainteresowania krążyły między innymi wokół metalu spod znaku Iron Maiden. Styl grupy, mimo wewnętrznej spójności, czerpie z różnych elementów i jest dowodem na to, że można udanie połączyć drapieżną moc riffu z melancholijną, prostą melodią. Zespół powstał w 2001 roku, ale szybko przemodelował się niemal cały skład. W nowej grupie, dwa lata później, narodził się pierwszy longplay, zatytułowany Casually Dressed & Deep in Conversation, który został doceniony zarówno przez krytykę, jak i publiczność w Wielkiej Brytanii. Płyta z miejsca okazała się dużym sukcesem i niemal od razu zyskała status złotej.
Następne lata były dla zespołu niezwykle owocne. Czas po wydaniu płyty obfitował w koncerty przed wtedy popularnymi Linkin Park, ale też Iron Maiden, kolejne złote płyty i rzesze nowych fanów. Po jakimś czasie okazało się jednak, że post hardcorowe źródełko wysycha. Na scenę wkroczył indie rock, a Funeral For A Friend chcąc podążać za najnowszymi trendami, próbowali podtrzymać komercyjny sukces. Tożsamość grupy i jej muzyczne kontury rozmyły się, nic dziwnego, że przyszedł moment refleksji i zwrócenia się do korzeni.
Płyta Cunduit z tego roku to Funeral For A Friend w swojej niemal pierwotnej postaci. Zespół odzyskuje tu energię i świeżość z lat debiutu i robi to, co potrafi najlepiej - mocne, ale melodyjne kawałki z dużą dawką krzyczącego wokalu. Czasy największej popularności zapewne już nie powrócą, o indie rocku wciąż ciężko zapomnieć, ale Walijczycy widocznie zrozumieli, że zbytnie stylistyczne rozchwianie może prowadzić do muzycznego upadku.
Zespół wystąpił już w Polsce parokrotnie. Szczególnie pamiętny był koncert z 2008 ro. na węgorzewskim festiwalu Eko Union of Rock (dziś to Seven Festival). Muzycy musieli zakończyć występ już po kilku utworach, przerwała go bowiem burza i pioruny uderzające w scenę i jej otoczenie. Miejmy nadzieję, że tym razem będziemy mieli do czynienia tylko z tymi muzycznymi wyładowaniami.
Tomasz Czerniawski
- Koncert Funeral For A Friend
- support: Gnarwoles/Polar
- Pod Minogą (ul. Nowowiejskiego 8)
- 12.10, g. 18
- bilety: 45 zł (przedsprzedaż), 50 zł (w dniu koncertu)