Kurt Elling i Charlie Hunter oraz towarzyszący im muzycy będą gośćmi kolejnej edycji cyklu "Enter Enea Festival prezentuje". Zapowiada się duże wydarzenie.
Są takie akustyczne pomysły koncertowe, które uruchamiają wyobraźnię mocniej niż standardowa trasa "bez prądu". W przypadku projektu KSU Akustycznie + Józef Skrzek mamy do czynienia z osobnym sposobem myślenia o materiale zespołu, który od końca lat 70. wyrósł z bieszczadzkiego fermentu, ulicznego impulsu i jarocińskiego rozpędu, a dziś swój "jabol punk" przepisuje na język harfy gotyckiej, liry korbowej, kontrabasu, wiolonczeli, fletów ludowych i Mooga. Już sam ten zestaw brzmi jak obietnica kapitalnego wieczoru. W Auli Uniwersyteckiej polski punk spotka się z dawną materią dźwięku, a nad całością uniesie się jeszcze duch progresywnej wyobraźni lidera legendarnego SBB - jednego z najcenniejszych "towarów eksportowych" w całej historii muzyki polskiej.
Dla wielu osób to właśnie Luxtorpeda jest jedną z tych nielicznych kapel, za sprawą których polski rock naprawdę, na serio, jeszcze nie zginął. W końcu, czy znamy drugi taki przypadek po 2010 roku, który pokazał, że można go grać i nabierać tylko coraz większej mocy? Załoga Litzy i Hansa ma zbyt wiele udanych albumów i zbyt wiele przebojów na swoim koncie, by przejść obok niej obojętnie. Panowie idą cios za ciosem, a dowodzi tego również kolejna, nagrana na samiutki koniec 2025 roku, ósma już płyta, która ukazała się pod jakże wymownym tytułem "Szukamy guza". Ale w klubie Blue Note to oni będą chcieli nam go nabić.
Kristof Hahn to nie tylko "ten gitarzysta ze Swans". Choć jego udział w tej legendarnej grupie już sam w sobie czyni go mocarzem, to porusza się też po obrzeżach rockowej mitologii z precyzją tłumacza i cierpliwością kompozytora zupełnie osobnego. W jego biografii spotykają się trzy porządki - Berlin jako przestrzeń formacyjna, Nowy Jork jako pole intensyfikacji i trasa koncertowa jako stan permanentnego przetwarzania dźwięku. W każdym z nich Hahn buduje własny idiom, oparty na hawajskiej gitarze - instrumencie przez niego odczarowanym i przepisanym na język dronów, pętli i powolnych przesunięć. Teraz cały ten mrok przywiezie do poznańskiego Pawilonu.
Kolejny raz przybywają do Poznania członkowie niezwykłej i fantastycznej krakowskiej grupy Daj Ognia. Nie po raz pierwszy też u Pana Gara towarzyszyć im będzie (albo współgrać podczas tego samego koncertu) formacja Jarzmo.
To jedna z najbardziej wyrazistych grup na polskiej scenie folkowej, a jej barwna twórczość przyciąga także wielbicieli innych gatunków. Zespół Żywiołak - bo o nim mowa - będzie w klubie 2progi świętował 20-lecie działalności.
"Muzyka zawsze jest u mnie na pierwszym miejscu" - tłumaczył Karinie Lachirmowicz z Newonce'a. "Zawsze przedstawiam sobie sprawę tak: są raperzy i chłopaki, którzy rapują. Ci pierwsi działają tak, jakby pracowali na etat i dla paru złotych czy wyświetleń zrobiliby wszystko". Drudzy to prawdziwi zajawkowicze, do których Młody West sam siebie zalicza. Ta wschodząca gwiazda nowej szkoły - a jednocześnie już gwiazda światowego formatu - w piątek zagra w B17.
- Manhünt to jedynie wizja przyszłości zwykłego młodego człowieka, obserwującego to, co dzieje się na świecie. Uważamy, że wszystko idzie ku najgorszemu, a nasze teksty są formą ostrzeżenia - mówią Mikołaj Wąsowicz, Sebastian Koput, Szymon Tempłowicz i Stanisław Gauza, tworzący poznański, thrashmetalowy zespół Manhünt, który niedawno wydał swoją debiutancką płytę "Offensive Characters".