Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

ALE KINO! Pochwała niczym nie skażonej młodości

"Spike Island" pokazuje proces dojrzewania w pigułce. Ta nieco naiwna, ale nie pozbawiona wdzięku historia skutecznie przypomina, że życie ma się tylko jedno i nie wolno zmarnować szansy na to, by przeżyć je w zgodzie z samym sobą.

. - grafika artykułu
Kadr z filmu "Spike Island". Fot. mat. festiwalu Ale Kino!

Piątka 16-latków z Manchesteru gra w garażowej kapeli i marzy o byciu kimś. Każdy z nich zmaga się z jakimś problemem, od apodyktycznego ojca-wojskowego jednego z nich, po śmiertelną chorobę ojca drugiego. Jedynym kołem ratunkowym w tym wszystkim okazuje się przyjaźń na dobre i na złe i wiara w ideały. "Tits" - wokalista grupy i zarazem główny bohater tej opowieści to wrażliwy chłopak z szaloną naturą. Razem z kolegami podbija świat, robiąc dokładnie to, na co ma ochotę. "Nikt nigdy nie może Cię do niczego zmusić" - mówi mu umierający w szpitalu ojciec. I rzeczywiście. Energia i pewność siebie, (na jaką stać tylko zbuntowanych nastolatków) bijące z ekranu doskonale wpisują się w opowieść o niczym jeszcze nie skażonej młodości.

The Stone Roses to dla bohaterów filmu ikona i żywy symbol epoki. Muzycy, którzy grają swój legendarny koncert na Spike Island, są ich jedynym punktem odniesienia. Cała piątka marzy o tym, by tego dnia znaleźć się tuż pod sceną i przekazać idolom płytę z własnym nagraniem. Wyprawa i środki jakie podejmują by spełnić swoje pragnienia to najlżejsza i jednocześnie najzabawniejsza część filmu. Potem jego pozytywna wymowa weryfikuje się, a widz na własne oczy może obserwować stopniowe dojrzewanie chłopaków, którzy przekroczywszy pewien etap wiedzą, że nie ma już od niego odwrotu. Marzenia o karierze, niespełnione miłości i zawiedzione obietnice. Rzeczy ulegają zmianom, wzajemne oddanie przybiera inny kształt, a to, co minęło już nigdy nie wróci. To moment, w którym reżyser z pewnością chciał nam przekazać jakąś wyższą treść. Niestety, dość szablonową i oczywistą, co ostatecznie sprowadziło się do naiwnego moralizowania. Nie odbiera to jednak uroku całości, a film w całej swej rozciągłości idealnie wpisuje się we własną tematykę, także pod względem realizacji. Szybkie sekwencje wydarzeń, dynamiczne zdjęcia, kolaż i żywiołowa muzyka, a do tego znakomity Elliott Tittensor jako "Tits" dają znakomitą, a przede wszystkim wiarygodną pochwałę młodości i pozwalają afirmować ją tak, jak na to zasługuje.

Anna Solak

  • "Spike Island"
  • reż. Matt Whitecross
  • Wielka Brytania 2012
Odwiedź także: