Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Anja Franczak, autorka "Żaby", zawodowo zajmuje się edukacją w obszarze śmierci i żałoby, jest doulą umierania. I o tym właśnie trudnym doświadczeniu napisała książkę. Szczególną tym bardziej, że adresowaną dla dzieci.

Ilustracja. Obok smutnej dziewczynki siada całkiem duża żaba. Podpisana - "Powiedziała: Cześć. Jestem żaba". - grafika artykułu
Wnętrze książki, fot. materiały wydawnictwa

Czy lepiej mówić o śmierci bliskiego latem czy zimą? Łatwiej jest rano, w południe czy wieczorem? Po pracy, po szkole czy w weekend? Nie ma jednej odpowiedzi, jeśli w ogóle jakaś właściwa istnieje. Ale w końcu do takiej rozmowy zawsze dochodzi, a potem trzeba żyć ze stratą. Jak? Anja Franczak z Instytutu Dobrej Śmierci, autorka "Żaby", właśnie w tym pomaga. Przypomina czytelnikom (dorosłym i dzieciom), że osoba w żałobie ma swoje prawa! I jeśli kogoś/coś ważnego straciłaś możesz we własnym tempie i na sposób przez siebie akceptowany ją przejść. Albo (i to odradzam razem z autorką) pozostać niepogodzony z tym faktem już na zawsze, i cierpieć. Co wybierasz?

W tym wypadku wybór wydaje się prosty i jedyny słuszny. Trudnej jednak wcielić go w życie. Dzieci potrzebują przewodnika po tym trudnym doświadczeniu, a przecież nawet dorośli w chwili straty unikają konfrontacji z trudnymi emocjami, ograniczeniami, jakie mamy czy bezradnością, wobec której stoimy.

"Mama jest smutna, ale udaje, że jest wesoła. Tata jest zły, ale udaje, że wszystko jest w porządku. Dziadek się boi, ale udaje, że jest silny. A ja nie wiem, gdzie jest babcia".

Kim jest tytułowa żaba? Uosabia kogoś, kto próbuje przekonać i Ciebie czytelniku, i świat, że śmierć to naturalna część życia. Kogoś, kto wyliczy prawa osoby w żałobie, weźmie za rękę, przytuli, doda odwagi i uzbroi w wiedzę, jak zmierzyć się ze stratą (zadzianą lub zbliżającą się).

Bohaterka "Żaby" straciła babcię. I wraz z jej "zniknięciem" w życiu dziewczynki pojawia się... żaba, która daje kilkulatce gwarancję, że może na nią liczyć. Na początku jednak dziewczynka się jej boi i nie do końca wie, co może z nią robić (i po co?). Bo żaba jej przeszkadza. Jest ogromna, często zasłania widok. Zdarza się też, że siada przed kilkulatką i wtedy inni widzą tylko "jej żabę". Dziewczynka tęskniła za babcią. Ale nie chciała płakać ani krzyczeć. Myślała, że musi być dzielna. Na szczęście jednak żaba się nią zaopiekowała. I wytłumaczyła, że ma prawo się czuć, tak jak się czuje. Że możemy płakać, kiedy jesteśmy smutni, bo "łzy w brzuchu zamieniają się w kamienie", a "to boli". Podobnie jak krzyk, który w "gardle zamienia się w ogień" czy cisza - "Kiedy się boimy, to najlepiej jest mówić... Przez milczenie nasze serce może pęknąć".

Takich żab jest więcej! Ma ją nie tylko narratorka, ale też jej koleżanka (i te żaby się lubią), sąsiad, a nawet pies sąsiada! Żaby te mają wiele fantastycznych cech - rosną, maleją, potrafią wyblaknąć... (wraz ze wspomnieniami). Ale kiedy "wylatują z niej bąbelki" pamięć o naszych bliskich, których już nie ma, jest bardziej żywa, kolorowa. Dziewczynka przypomina sobie, jak bawiła się z babcią na plaży, czytały książkę... w końcu też jak wspólnie rysowały żabę.

Trudno ocenić "Żabę" przez pryzmat poetyckości, bo nie po to, jak sądzę, ta książka powstała. Franczak skorzystała ze sprawdzonego sposobu, zwierzę kolejny raz stało się dydaktycznym przewodnikiem. Dlaczego właśnie żaba? To akurat nie jest dla mnie do końca jasne, ale może powodem jest np. jej dość niska frekwencja w bajkach?

W ilustracjach Marianny Sztymy jest miejsce na emocje. To przykład realizmu magicznego, kadrów jak ze snu... albo z dziecięcej wyobraźni. Matowość rzeczywistości idzie za rękę z delikatnością i kruchością uczuć, jakie są jej częścią. Bo ranią nas najbardziej ci, których najmocniej kochamy. I ich stratę też oczywiście najdotkliwiej odczuwamy.   

Monika Nawrocka-Leśnik

  • "Żaba. Mała opowieść o żałobie"
  • tekst: Anja Franczak
  • ilustracje: Marianna Sztyma
  • Wydawnictwo Albus

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026