Po 37 latach na afisz Teatru Nowego powraca "Baba-Dziwo". Tragifarsę Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej reżyseruje Maria Kwiecień.
Po 37 latach na afisz Teatru Nowego powraca "Baba-Dziwo". Tragifarsę Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej reżyseruje Maria Kwiecień.
Prezentowana w Teatrze Ósmego Dnia wystawa Polski Maj w założeniu jest reminiscencją historycznych wydarzeń odbywających się w latach 60. we Francji, lecz w istocie skupia się na materiale wizualnym dotyczącym zdarzeń rozgrywających się między innymi na terenach Niemiec i Egiptu.
Każdy kinoman wie, że są komedie polskie, czeskie albo francuskie i żadna z nich nigdy nie będzie taka sama. W zasadzie każda nacja może się pochwalić charakterystycznym traktowaniem tego wymagającego gatunku, które znacząco odróżnia ją od pozostałych. W przypadku Francji cechą charakterystyczną będą m.in. lekkie poczucie humoru i wizualne wysmakowanie.
- Miałem to szczęście, że spotkałem Marka Krajewskiego, który sprawił, że stałem się pisarzem powieści kryminalnych. On jest moim literackim akuszerem i ojcem chrzestnym - mówi Mariusz Czubaj, jeden z gości zakończonego w niedzielę w Poznaniu Międzynarodowego Festiwalu Literatury Apostrof.
Sylwester Ambroziak - jeden z najbardziej uznanych polskich rzeźbiarzy, słynący szczególnie z monumentalnych rzeźb w drewnie - zaprezentuje swoje najnowsze prace w Poznaniu. Wystawa Mama, I'm Coming Home stanowi jeden z punktów programu Poznań Art Week.
- Sendlerowa cały czas miała świadomość, że jej opowieści są bardziej przykryciem tamtej rzeczywistości, niż jej ujawnieniem. Dlatego tak bardzo kontrolowała tę opowieść, nie zgadzała się, aby jej pierwsza biografka, Anna Mieszkowska, czegokolwiek poszukała na własna rękę w archiwum albo porozmawiała z kimś - mówi Anna Bikont*, laureatka tegorocznej Poznańskiej Nagrody Literackiej im. Adama Mickiewicza, a także Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego.
- W Polsce i na świecie zwiększyła się liczba konkursów jazzowych, ale nagroda na Jazzie nad Odrą jest nadal w naszym kraju najbardziej prestiżowa - przyznaje Piotr Scholz, gitarzysta Weezdob Collective*.
Jest w roku jedna taka noc, kiedy miasto nagle ożywa i pulsuje, wypełnione ludźmi spragnionymi nowych wrażeń. I to nie byle jakich, bo związanych z kulturą. A ta - jak po raz kolejny mogliśmy się przekonać - obejmuje obszary o wiele szersze i bardziej pojemne niż wskazuje na to nazwa tej nieodmiennie odnoszącej frekwencyjny sukces imprezy.