Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Na wzrok, na dotyk, na słuch, na węch - tak działają najnowsze muzea w Polsce. Na co działają te, które są w Poznaniu i Wielkopolsce? Dlaczego kolejki do nich stoją tylko w Noc Muzeów i co musi się zmienić, by nie było tak tylko w jedną noc w roku? 

. - grafika artykułu
rys. J. Pakuła

Po wejściu do Centrum Nauki Kopernik w Warszawie wita nas orkiestra grających robotów, kiedy wchodzimy do Muzeum Instrumentów Muzycznych w Poznaniu, wita nas dojmująca cisza, a przecież znajdujemy się w placówce z jedną z największych kolekcji instrumentów w Europie! To dwa skrajne przypadki instytucji pod wieloma względami nieporównywalnymi, jednak świetnie oddające istotę sprawy. Od kiedy oddano do użytku Muzeum Powstania Warszawskiego, nowe, naszpikowane technologiami i oryginalnymi pomysłami placówki muzealne i edukacyjne wyrastają w coraz większej liczbie miast w Polsce. Co z tymi, które do tej pory przechowywały skarby historii? Czy są skazane na zamknięcie w zapomnieniu? Jak to wygląda w naszym mieście i regionie?

Ostrożnie! Najnowsze technologie!

Hologramy, multimedialne projektory, mnóstwo ekranów dotykowych i innych interaktywnych urządzeń o przeróżnych funkcjach, tak będzie wyglądać budowane na Śródce Interaktywne Centrum Historii Ostrowa Tumskiego Brama Poznania. Dziś tworzenie placówki opowiadającej o historii właściwie nie jest możliwe bez takich środków oddziaływania. - Rewolucja w podejściu do muzealnictwa nastąpiła wtedy, kiedy zwiedzającym pozwolono dotykać, oglądać, słuchać, a nawet wąchać eksponaty - mówi Robert Mirzyński, dyrektor Centrum Turystyki Kulturowej TRAKT, który będzie zarządzać placówką po jej ukończeniu, na wiosnę przyszłego roku. - Chodzi jednak o to, żeby nie robić cyrku i kalejdoskopu, dlatego choć w Bramie Poznania będzie bardzo dużo multimediów, to będą także tradycyjne nośniki ekspozycji zaaranżowane w nowoczesny sposób - tłumaczy Mirzyński.

Turysta, który zacznie zwiedzanie od tego miejsca, przejdzie kładką nad Cybiną i wkroczy w historię - dosłownie, bo znajdzie się w autentycznej śluzie katedralnej, a później trafi do otwartego ponad rok temu Rezerwatu Archeologicznego Genius loci. Tam spotka historię jeszcze starszą - ekspozycję autentycznych wałów grodu z czasów Mieszka I. W ich poznaniu pomogą najnowsze technologie, ale to nie one są najważniejsze. - Pokazujemy coś, co wydarzyło się w tym miejscu tysiąc lat temu i wtedy było czymś niezwykłym, zapowiadało zmiany. Te technologie mają nam pomoc w opowiedzeniu przeszłości we współczesny sposób, ale nie mogą zastąpić tego, co chcemy powiedzieć oraz doświadczenia bliskości historii - wyjaśnia Wolno dotykać! interaktywność i nowe technologie wkraczają do naszych muzeów  Agnieszka Stempin, kierownik Rezerwatu. - Technologiami nie należy się zachłystywać, bo w konsekwencji ludzie nie oczekują, że czegoś się dowiedzą, tylko gadżetów i emocji z nimi związanych - mówi Stempin. Podobnie uważa prof. Wojciech Suchocki, dyrektor Muzeum Narodowego w Poznaniu. - Technika w znakomity sposób przybliża w odbiorze eksponaty i to jest zjawisko jak najbardziej pozytywne, ale z drugiej strony zachłyśnięcie się nowymi technikami zmienia zupełnie charakter tych miejsc, które nazywając się muzeami, stają się parkami rozrywki - zauważa.

W przypadku właśnie Muzeum Narodowego kwestia nowych multimedialnych technik prezentacji nie jest łatwym zadaniem, bo największy oddział placówki, mieszczący się w gmachu przy Al. Marcinkowskiego, to galeria sztuki, i trudno sobie wyobrazić, by multimedia miały zastąpić dzieła tam pokazywane. Każdy przecież widział w książkach, internecie, na reprodukcjach, dzieła zgromadzone w Luwrze, ale każdy chce je zobaczyć na własne oczy, odwiedzając Paryż. W przypadku ekspozycji dzieł sztuki wszędzie działa właśnie ten mechanizm. Czy jednak w ogóle wiemy, co poznańskie muzea skrywają, by chcieć to zobaczyć? Można to łatwo sprawdzić, bo w każdą sobotę wstęp do muzeów w Poznaniu jest bezpłatny. W inne dni, od września, w wielu placówkach dzieci i młodzież poniżej 16. roku życia za wstęp zapłacą tylko złotówkę.

Do działu edukacji

Choć od interaktywności i pomocy techniki w muzeach nie ma ucieczki, to nie sposób pominąć tak oczywistej kwestii, jak koszty tworzenia ekspozycji z wykorzystaniem najnowszych technologii. Te idą w miliony złotych, a przecież ich zainstalowanie to dopiero początek wydatków. Dlatego jeśli nie ma milionów na inwestycje, można robić inne rzeczy, żeby ludzi przyciągnąć do placówki, nie wydając przy tym niebotycznych sum. - Jeżeli od dzieciństwa nie będziemy przyzwyczajać ludzi do obcowania z tym, co przez tysiące lat człowiek wytwarzał, to nie ma przyszłości dla muzeów - ostrzega prof. Suchocki. Żeby ten scenariusz się nie ziścił, działy edukacji w muzeach od kilku lat są jednymi z bardziej kluczowych.

Kiedy w Muzeum Archeologicznym w Poznaniu zorganizowano wystawę zabawek, to najpierw dzieci mogły je obejrzeć na wystawie, a później rys. J. Pakuła dostały ich kopie do zabaw, które same wymyślały. - Fenomen tych nowych polskich muzeów polega na tym, że dzieciaki cieszą się na samą myśl o pójściu tam - mówi Jan Mazurczak, prezes Zarządu Poznańskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej (PLOT). - Nie kojarzą im się one z gablotami i napisami "nie dotykać" i "cisza". W tych nowych muzeach nie czekamy, aż w końcu dojedziemy do końca, tylko bawimy się. Nie jest to bezmyślna zabawa, tylko przez nią odkrywamy eksponaty i ciekawe historie im towarzyszące - wyjaśnia. - Kiedy w Muzeum Narodowym dzieci oglądają Plażę w Pourville Moneta i słyszą o brawurowej kradzieży i o tym, jak obraz udało się odzyskać, to otwierają buzie z wrażenia - dodaje Mazurczak. Podobnie jest w Rezerwacie Genius loci, gdzie odbywają się zajęcia dla studentów architektury Politechniki Poznańskiej. Multimedia da się też wprowadzać tańszym kosztem. - W naszej placówce zwiedzający może wypożyczyć tablet, dzięki któremu zapozna się z aplikacją w rozszerzonej rzeczywistości pt. W gnieźnieńskim grodzie, co wzbogaca zwiedzanie ekspozycji - mówi Tomasz Sawicki, dyrektor Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie.

Kierunek zwiedzania

Przyczyna konieczności takich działań jest dość oczywista. - Sposoby percepcji rzeczywistości zmieniają się, dzisiaj poznaje się ją już nie przez przeczytanie grubej książki tylko przez obejrzenie obrazków - wyjaśnia Robert Kaźmierczak, dyrektor Wydziału Kultury i Dziedzictwa Urzędu Miasta Poznania. - Z tym muzea też się zderzają. Pytanie, czy będą się temu podporządkowywać, czy starać się kształtować pożądane nawyki. Jedno jest pewne, nie mogą ignorować zmian, jakie zachodzą - dodaje. - W moim przekonaniu pod tym względem w Poznaniu zostaliśmy w tyle. Przyczyn jest wiele, są to braki finansowe, ale też przekonanie, że w tym wyścigu nie należy brać udziału. To błąd! - stwierdza Kaźmierczak.

Logistyka zwiedzania musi więc ulec zasadniczemu ułatwieniu. - Zwiedzający nie jest zainteresowany tym, kto zarządza daną placówką, tylko co można w niej zobaczyć. Dlatego tak ważna jest idea jednego biletu, który będzie też informował skrótowo turystę, co w danym miejscu jest atrakcją. Ten bilet wyznaczałby też trasę zwiedzania - mówi Agnieszka Stempin. Stąd pomysł na ekomuzeum, czyli projekt jednego biletu dla wszystkich placówek muzealnych na Ostrowie Tumskim, gdzie właściwie każdy obiekt ma innego zarządcę. Ale to tylko część miasta, choć przecież kluczowa dla jego historii. Dlatego Wydział Kultury i Dziedzictwa chce jeszcze w tym roku, przy wsparciu Rady Miasta, rozpocząć dyskusję nad strategią dla poznańskich muzeów, tak by stały się one atrakcją przyciągającą turystów z kraju i zagranicy, ale również mieszkańców, aby nie przychodzili zwiedzać tylko w Noc Muzeów. Dokument będzie wyznaczał cele, takie właśnie jak wspólny bilet do wszystkich placówek w mieście, czy plan działania wobec poznańskich fortów. - Dzięki temu my wszyscy zarobimy, bo turysta dłużej zostanie w mieście, a to oznacza, że zostawi on pieniądze za bilety, za nocleg i w restauracji - wylicza Robert Kaźmierczak. Kiedy już tu zostanie, wtedy będzie mógł też wyruszyć na zwiedzanie regionu, który pełen jest niezwykłych miejsc. - Szlak Piastowski jest organizowany na nowo, a nasze gnieźnieńskie Muzeum Początków Państwa Polskiego będzie ważnym jego elementem - zapowiada Tomasz Sawicki. Jeśli nastąpi realizacja tzw. II etapu rozbudowy naszego muzeum (nowe podziemne sale wystawowe), to jego oferta będzie zdecydowanie większa i atrakcyjniejsza - dodaje.

Atrakcyjność regionalnych placówek wzrośnie także za sprawą wielomilionowej inwestycji w pałac w Rogalinie, którego wnętrza będą w końcu udostępnione, dzięki ministerialnej dotacji pozyskanej przez poznańskie Muzeum Narodowe. Turysta będzie mógł też pojechać, np. do Muzeum Narodowego Rolnictwa i Przemysłu Spożywczego w Szreniawie, gdzie spotka żywe zwierzęta, a dodatkowo dotrze tam najprawdziwszym parowozem jadącym do Wolsztyna. W zaplanowaniu pobytu w Poznaniu i regionie pomoże mu już działający serwis turystyczny www.poznan. travel, który stworzyła PLOT. Zasugeruje on turyście, w zależności od jego oczekiwań, jakie muzea i atrakcje powinien odwiedzić. Będzie wśród nich także Muzeum Instrumentów Muzycznych, które w końcu ma zapełnić się dźwiękami.

Jan Gładysiak