Spotkamy się kiedyś u studni
Wkoło będzie zielono,
Nasze żony będą odświętne
Nawet wódkę wypić pozwolą.
W czasach ekstremalnego przyspieszenia nie ma czasu na to, żeby przystanąć w biegu, na moment zastygnąć. Muzycy U Studni od dwóch lat udowadniają, że to możliwe. I że wszyscy mamy w sobie pokłady wrażliwości, o których możemy nie wiedzieć, dopóki jakiś dźwięk, jedno słowo, nie wydobędą ich na powierzchnię. Dość powiedzieć, że fani zamiast o koncercie najczęściej mówią o "spotkaniu", jak gdyby nie chodziło tu o relację artysta-widz, a o zwyczajną (nadzwyczajną?) rozmowę człowieka z człowiekiem. "Chciałem Wam bardzo podziękować - nawet nie miałem pojęcia, jak bardzo było mi potrzebne spotkanie z Wami. Gdzieś w całym tym pośpiechu, prozie codzienności i wtłoczeniu w szablony i ramy zapomniałem, że jest coś więcej. Że życie ma jednak więcej niż tylko dwa czy trzy proste wymiary. Że do świata poezji nie trzeba jakiejś specjalnej przepustki, bo to nie jest jakiś oddzielny świat, tylko rzeczywistość dookoła nas i w nas" - ten i temu podobne komentarze można przeczytać na oficjalnej stronie zespołu.