Kultura w Poznaniu

Opinie

opublikowano:

PROSTO Z EKRANU. Uwaga, pająk!

Australijski horror Gniazdo pająka w reżyserii Kiah Roache-Turner to horror w zasadzie tylko z nazwy. Bać mogą się tylko widzowie z prawdziwą arachnofobią, ale pewnie i tak żaden z nich nie zdecyduje się na seans, w którym pająk ma rozmiary goryla i zjada ludzi.

Trzy osoby - dwie starsze kobiety oraz czarnoskóry młody mężczyzna, ubrany w kostium deratyzatora - przebywają w staroświecko urządzonym, oświetlonym przez tylko jedną lampę pokoju. Wpatrują się w przestrzeń. - grafika artykułu
fot. materiały dystrybutora

Podczas szalejącej w Nowym Jorku burzy śnieżnej nieznany obiekt latający spada na ziemię, a jajo pozaziemskiego gatunku pająka, wybijając okno, dostaje się do środka jednej z kamienic. Na początku kosmiczny pająk ma rozmiary zwyczajnego Kątnika domowego, ale gdy do domu zabiera go mieszkająca w budynku 12-letnia Charlotte, regularnie dokarmiany owadami zaczyna rosnąć w zastraszającym tempie. Kiedy Żądło (z ang. Sting - takie imię nadaje mu dziewczynka) osiąga wielkość tarantuli a potem ptasznika goliata, zaczyna radzić sobie sam - w kamienicy giną najpierw zwierzęta, a zaraz potem ludzie. Polowanie ułatwia drapieżnikowi fakt, że budynek ma skomplikowany układ szybów wentylacyjnych, w których Żądło może najpierw paraliżować, a następnie chować swoje ofiary. Bardzo szybko okazuje się, że nadzieją na ratunek może być jedynie Charlotte, która jako jedyna zna jego najsłabszy punkt.

Pomysł by głównym "strachem" filmu uczynić gigantycznego pająka jest moim zdaniem o tyle chybiony, że motyw ten wzbudza w większości widzów co najwyżej zaciekawienie, nie strach. Osoby panicznie bojące się pajęczaków raczej nie wybiorą się do kina na tę premierę, pozostałe zaliczą Gniazdo pająka raczej do science fiction niż horroru z prawdziwego zdarzenia. I to sci-fi nie najwyższych lotów, bo efekty specjalne zastosowane w tym filmie nie budzą wcale zachwytu, a już przypominająca rozpuszczone żelki zielona maź, którą Żądło unieruchamia swoje ofiary, trąci kiczem i cięciem budżetu na realizację tego konceptu. W efekcie, najciekawszym wątkiem filmu nie jest groza, jaką potencjalnie miałby wzbudzać morderczy kosmita o ośmiu odnóżach, a skomplikowane relacje rodzinne głównej bohaterki. Zbuntowana nastoletnia Charlotte (w tej roli stająca na wysokości zadania Alyla Browne) jest wychowywana przez matkę i ojczyma, dodatkowo dopiero odnajduje się w sytuacji przyjścia na świat swojego nowonarodzonego brata. Z młodzieńczymi kryzysami i wątpliwościami dotyczącymi swojego miejsca w tej patchworkowej rodzinie jest o niebo ciekawsza niż motyw główny filmu, co już samo w sobie jest zastanawiające. Może więc jednak nie horror, nie science fiction, a interesujący dramat rodzinny?

Jedno jest pewne. W Gnieździe pająka nie urzeka ani sam pająk, ani do bólu przewidywalne zwroty akcji, ani nawet efekty specjalne. Film Kiah Roache-Turner od najniższej oceny ocala jedynie przyzwoicie poprowadzony wątek relacji rodzinnych plus kilka żartów sytuacyjnych, jak ten z cierpiącą na demencję staruszką, która myli Żądło z dużym czarnym psem czy  zapomina, że wezwała do mieszkania ekipę zwalczającą insekty. To jednak wciąż za mało, by warto było wybrać się do kina. Lepiej już zainwestować w bilet do poznańskiego zoo, gdzie w terrarium zobaczymy na żywo pająki bardziej oddziałujące na wyobraźnię.

Anna Solak

  • Gniazdo pająka
  • reż. Kiah Roache-Turner

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2024