Flet prosty i saksofon? Zestaw co najmniej zaskakujący i - nie da się ukryć - rzadki, o ile w ogóle w naturze występujący. Nie bez powodu - mimo że oba pochodzą z rodziny instrumentów dętych drewnianych - to barwy, które można z nich wydobyć, są od siebie bardzo odległe. Dlatego też próba ich połączenia, której podjęli się członkowie zespołu Alpha, stanowiła niemałe wyzwanie zarówno dla wykonawców, jak i słuchaczy.
Nie owijając w bawełnę - przepaść barwowa okazała się niemożliwa do pokonania. Szkoda, bo pomysł, który w innym rodzaju muzyki mógłby stanowić szczególny walor, w "Wariacjach Goldbergowskich" zwyczajnie się nie sprawdził. Kolejnym wymiarem owego niepowodzenia był brak spójności intonacyjnej, pogłębiający wrażenie bezzasadności takiego doboru instrumentów.
Opracowanie oryginalnie klawesynowej kompozycji na co najmniej trzy instrumenty wiąże się siłą rzeczy z nieustannym wyborem - którą partię komu należy powierzyć. Ta kwestia zapowiadała się dosyć ciekawie, gdyż w pierwszych kilku wariacjach muzycy dali popis niebanalnej interpretacji rytmicznej tekstu. Żałuję, że nie poszli dalej w tę stronę, odmówili sobie bowiem tego, co w ich wypadku sprawdzało się najlepiej.
Dość liczne i różnorodne instrumenty perkusyjne, jakimi dysponował na scenie David Hildebrandt, pojawiały się w utworze w momentach całkiem ciekawych. Niemniej jednak sposób ich zastosowania szybko się wyczerpywał, zaczynał nużyć. Kilkukrotnie muzyk... psuł własne pomysły, a przynajmniej takie wzbudzał we mnie wrażenie. Dla przykładu - użycie woodblocka dla zastąpienia dźwiękiem o nieokreślonej wysokości powtarzającego się w oryginalnym, szybkim przebiegu jednej z wariacji tonu, wypadło naprawdę znakomicie.
Najwyraźniej jednak Hildebrandt uznał, że jedna innowacja w danym momencie to mało. Po paru taktach bowiem "dorzucił" jeszcze trzy inne instrumenty tego rodzaju sprawiając, że wydobywane dźwięki traciły w tym kontekście swoje specyficzne niedookreślenie, co zadziałało na niekorzyść całej idei.
Muszę wyznać, że w pewnym momencie występ był na tyle nużący, że ilość niewykorzystanego jeszcze instrumentarium perkusyjnego stała się dla mnie wyznacznikiem odległości od końca koncertu. I o ile niektóre instrumenty znalazły w prezentowanym opracowaniu nawet ciekawe zastosowanie, o tyle globalnie odnosiłam wrażenie, jakby David Hildebrandt chciał pokazać "popatrzcie, ile przywiozłem ze sobą zabawek!".
Wykonanie "Wariacji Goldbergowskich" Jana Sebastiana Bacha na fletach prostych, saksofonach i "garści" instrumentów perkusyjnych, które zaprezentowało w sobotę duńskie trio Alpha było swoistym eksperymentem. Co miał na celu? Prawdę mówiąc, nie wiem. I... już mnie to nie ciekawi. W moich oczach eksperyment najzwyczajniej w świecie się nie udał.
Magdalena Lubocka
- Festiwal Poznań Baroque
- Koncert VII
Wykonawcy: Alpha
Bolette Roed - flety proste
David Hildebrandt - instrumenty perkusyjne
Peter Navarro-Alonso - saksofony - 9.11, g. 20.30
- CK Zamek, Sala Wielka