Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Makieta jakiej nikt nie ma

Już za trzy lata Poznań może mieć największą na świecie makietę, przedstawiającą nasze miasto w XIX wieku.

Fragment powstającej makiety - grafika artykułu
Fragment powstającej makiety

Teraz poznaniacy i turyści mogą oglądać dwie makiety. Jedna z nich przedstawia gród na Ostrowie Tumskim w czasach pierwszych Piastów, druga Poznań z czasów lokacji na prawie niemieckim. Obie znajdują się w podziemiach kościoła franciszkanów na Wzgórzu Przemysła i obie wykonał Krzysztof Przybyła. Najnowsza, nad którą pracuje, będzie największa. Jej powierzchnia ma wynosić 500 metrów kwadratowych, nie licząc otoczenia. Zostanie na niej odwzorowany XIX-wieczny Poznań, miasto-twierdza. Jednak makieta nie ograniczy się tylko do fortyfikacji, ale pokaże całe miasto. Jej ukończenie planowane jest na rok 2016 r.

Wykonanie tak potężnego przedsięwzięcia to jedna sprawa. Jeśli za makietę zabrał się Krzysztof Przybyła można być spokojnym, że projekt zrealizuje perfekcyjnie. Drugą sprawą jest miejsce lokalizacji tak dużej makiety. Rada Osiedla Stare Winogrady proponuje Cytadelę czyli dawny Fort Winiary, a konkretnie teren i budynki bazy Zakładu Lasów Poznańskich. - Zgłosimy pomysł do budżetu obywatelskiego, aby właśnie tam stworzyć warunki do ekspozycji - zapowiada Halina Owsianna, przewodnicząca Rady Osiedla. - Na Cytadeli jest już muzeum, miejsca pamięci, a makieta byłaby wspaniałym dopełnieniem i przyciągała zwiedzających nie tylko z Poznania - dodaje. Jednak Zakład Lasów Poznańskich nie jest nastawiony entuzjastycznie do tego pomysłu i przypomina, że jeden z budynków wymaga poważnego remontu i nakładów finansowych. Zakład zamierza ogłosić przetarg na użytkowanie terenu i obiektów. 

Radni miejscy z Komisji Kultury i Nauki na razie nie zajęli stanowiska w sprawie lokalizacji makiety. - Cytadela ma swoje plusy i minusy. Nie chcę teraz w tej sprawie wydawać opinii. Oczekuję, że miasto przedstawi analizę za i przeciw tej lokalizacji - mówi radna Katarzyna Kretkowska, a radny Michał Grześ proponuje wykorzystać pawilon Nowej Gazowni na Chwaliszewie. - Takie rozwiązanie może wpisać się w rewitalizację tej dzielnicy - argumentuje. Niezależnie od tego radni pozytywnie odnieśli się do samego projektu makiety. - Powinniśmy się cieszyć, że powstaje kolejna makieta, a nie uważać tego za problem - przekonuje radna Kretkowska.

Jednak władze miasta wcale nie uważają tego za kłopot. Zastępca prezydenta Tomasz J. Kayser docenia kunszt Krzysztofa Przybyły i podkreśla, że każde miasto chciałoby mieć takiego twórcę. - Pozostaje kwestia idealnej lokalizacji, a także środków na realizację przedsięwzięcia - zaznacza. Z kolei dyrektor Wydziału Kultury i Dziedzictwa, Robert Kaźmierczak, wskazuje, że trzeba podjąć próbę pozyskania wsparcia finansowego z funduszy europejskich.

Mateusz Malinowski