Na wystawę składają się dwie części. Zawarte w tytule fotografie Tadeusza Rolke oraz film Piotra Stasika "Dziennik z podróży" łączy cecha dokumentalnego pozoru. Te pierwsze prace przedstawiają sceny, jak wskazuje tytuł, z życia artystycznego. Możemy podejrzeć znanych artystów w nie do końca dokumentalnym portrecie. Jak powiedział sam Rolke, odszedł on od fotografii relacjonującej obiektywnie rzeczywistość na rzecz aranżowanych sytuacji. Portrety te, dzięki zabiegom kreacyjnym autora, mogą być nawet bardziej wiarygodnymi, ale i pełniejszymi przedstawieniami postaci niż standardowe ujęcia. Nie są to kadry reportażowe, gdzie wszystko jest uchwycone tak, jak miało miejsce. Rolke podpowiada swoim modelom - bohaterom, jak mają się prezentować. Na przykład w twarzy Piotra Skrzyneckiego można wyczytać więcej niż klasyczną, dumną minę portretowanej osobistości. Widać sympatię portretowanego do fotografa, ale też i lekkie zniecierpliwienie.
Fotografie przedstawiają też tę drugą stronę życia - już mniej artystycznego a bardziej towarzyskiego. Jednak ich wybór wciąż trzyma widza z dala od PRL-owskiej siermięgi. Na zdjęciach z bankietów, imprez w akademikach, wyborów Miss Polski czy plenerów studenckich prawda smutnego czasu przebija się skromnie na trzecim planie w postaci charakterystycznych firanek, modzie, papierowej koronie czy boazerii. Fotografiami tymi Rolke dowodzi, że mimo braku dogodnych warunków "życie artystyczne i towarzyskie" kwitło, znajdując ku temu własne ścieżki.
Natomiast w filmie Piotra Stasika obserwujemy trzy miesiące podróży po Polsce, jaką Rolke odbył wraz ze swoim nastoletnim, zafascynowanym fotografią pomocnikiem. Przemieszczają się kamperem zamienionym na ciemnię fotograficzną, który czasem służy też za sypialnię. Fabularyzowany dokument pokazuje relację mistrz - uczeń nie tylko w obszarze sztuki. Związani wspólnym projektem bohaterowie coraz więcej uczą się od siebie na zasadzie szczerej wymiany myśli. Sztucznie aranżowane dialogi, które być może miały miejsce w rzeczywistości, mogą trochę przeszkadzać bardziej wymagającym widzom. Strona fabularna nie jest tu jednak najważniejsza. W dokumencie pokazane są trzy portrety i to na nie warto skierować swoją uwagę. 80-letni mistrz fotografii, uznany artysta, nie ogranicza się tylko do dawania rad młodemu pasjonatowi. Razem z nim poszukuje nowych doświadczeń. Uczeń natomiast znajduje się w niecodziennej sytuacji. Szybko adoptuje się do trudnych warunków, by zrobić miejsce dla poważniejszych refleksji. Trzecim portretem jest obraz Polski. W filmie kraj ten jest przedstawiony wyłącznie z perspektywy mniejszych miast. Bohaterowie nie podróżują po znanych z przewodników dużych aglomeracjach. Dla fotograficznych eksperymentatorów polecam szczególnie film, ponieważ znajdą w nim kilka ciekawych rozwiązań technicznych.
To chyba najbardziej narracyjna wystawa w Galerii Ego, odkąd pamiętam. Zarówno fotografie, jak i film opowiadają różne historie. Są to historie złożone. To duża zmiana w galerii, która dotąd przeważnie zajmowała się sztuką abstrakcyjną oraz taką, w której opowieść była domeną widza. Tym razem jest inaczej. Z Tadeuszem Rolke śledzimy rzeczywistość lat 60, a w filmie śledzimy samego artystę. Ta narracyjność to ważny szczegół dla stałych gości galerii oraz dla tych, którzy uważali ją za instytucję o niezmiennym charakterze.
Michał Ciesielski
- Tadeusz Rolke. Życie artystyczne i towarzyskie - fotografie z lat 60
- Galeria Ego, ul. Wyspiańskiego 41/3
- wystawa czynna do 29.11