Premiera pierwsza: "Nie-boska komedia"
"Nie-boska komedia" jest dramatem problematycznym. Początkowo negatywie odnoszono się do zawartej w nim krytyki społeczno-politycznej oraz zarzucano Zygmuntowi Krasińskiemu antyromantyzm. Dość szybko zauważono większy problem dramatu, czyli antysemityzm, który do dzisiaj pozostaje największą skazą na tekście. Piotr Pacześniak, który pracuje nad wystawieniem dramatu na deskach Teatru Polskiego, nie przechodzi obok tego problemu obojętnie. Zamiast jednak skupiać się na sprzeciwie wobec poglądów Krasińskiego, szuka w dramacie tematów, które wybrzmiewają dzisiaj niezwykle aktualnie. - Łatwo antysemityzm Krasińskiego oceniać z naszej perspektywy, ale może warto spojrzeć na samych siebie i zobaczyć, ile rzeczy przyjmujemy dzisiaj bezkrytycznie, chociaż mamy dostęp do sprawdzonych informacji? - pyta reżyser.
Zygmunt Krasiński miał arystokratyczne pochodzenie, co przez całe jego życie było jednocześnie błogosławieństwem i przekleństwem. Duży wpływ na jego decyzje i poglądy miał ojciec, hrabia Wincenty Krasiński, lojalny poddany cara Rosji. To on zabraniał synowi proniepodległościowych aktywności i to on ratował go z opresji, gdy zaszła taka potrzeba. - W "Nie-boskiej komedii"Krasiński nie tylko wydaje sąd nad światem, ale także rozlicza się z samym sobą, z własnym pochodzeniem i z własnymi sprzecznościami. Mało który dramatopisarz w tamtym czasie odważyłby się na gest takiej autoironii - opowiada Piotr Pacześniak. Nie bez powodu Krasiński początkowo chciał wydać tekst pod pseudonimem. Postacie dramatu są inspirowane jego bliskimi, w tym ojcem, a praktycznie każda z nich (zarówno należąca do arystokracji, jak i do obozu rewolucjonistów) zostaje ośmieszona. Świat, który kreuje autor, jest światem chylącym się ku upadkowi.
"Nie-boska komedia" to przede wszystkim dramat o skrajnym egoizmie i zaślepieniu. Według Piotra Pacześniaka współczesny egoizm przybiera jeszcze bardziej przerażający wymiar niż ten u Krasińskiego. Jedną z jego inspiracji pozostaje to, co przez lata działo się na prywatnej wyspie Jeffreya Epsteina, która była miejscem przestępstw seksualnych, regularnie odwiedzanym przez elity polityczne, intelektualne i biznesowe. - Kiedy ta sprawa wyszła na jaw, naiwnie stwierdziłem, że przestępcy będą pociągnięci do odpowiedzialności, ale minęło kilka miesięcy i wszyscy o tym zapomnieli. Pojawiły się nowe problemy, więc krzywda ofiar Epsteina zeszła na dalszy plan. Rewolucja się nie odbyła. Ta pesymistyczna myśl towarzyszyła też Krasińskiemu. Ostatecznie okazuje się, że bierzemy udział w teatrze świata, w którym gramy swoje pozy, a kiedy przychodzi nowy temat, musimy zmienić obiekt, na który patrzymy - tłumaczy Piotr Pacześniak. Akcja "Nie-boskiej komedii" w spektaklu będzie opowiadana z perspektywy Orcia, ślepnącego i uduchowionego syna głównego bohatera. W interpretacji twórców spektaklu za jego ślepotą będzie się kryło coś, o czym wszyscy chcieliby zapomnieć.
Podobnie jak Zygmunt Krasiński, Piotr Pacześniak nie oszczędza ani elit, ani rewolucjonistów. W Okopach Trójcy Świętej, w których w dramacie ukrywała się arystokracja, w spektaklu będzie chował się m.in. Jeff Bezos oraz Stephen Hawking (obaj byli gośćmi na wyspie Epsteina). Za pomocą postaci Pankracego, przewodnika rewolucji, Piotr Pacześniak zaczyna zaś podawać w wątpliwość to, czy jako społeczeństwo jesteśmy gotowi na prawdę. - Wizja ujawnienia wszystkich sekretów świata może wzbudzać strach. U nas przeraża Pankracego, który zaczyna wątpić w sens swoich działań. To, co dostaliśmy w aktach Epsteina, również jest tylko namiastką chaosu, który mógłby wybuchnąć, jeśli zdecydujemy się naruszyć hierarchię władzy. I każda rewolucja musi się z tym ryzykiem mierzyć, a jednocześnie nie rezygnować ze swoich ambicji zmiany świata na lepsze - uważa reżyser. Piekło na ziemi prezentowane w "Nie-boskiej komedii" twórcy spektaklu znajdują na wyspie Epsteina. Czy jednak, tak jak w dramacie, na końcu pojawi się jakaś cząstka nadziei?
Premiera druga: "Pulverkopf"
"Pulverkopf" z kolei to monumentalna, intertekstualna powieść o poszukiwaniu własnej tożsamości, która rozgrywa się w kilku płaszczyznach czasowych. Edward Pasewicz pisał ją przez kilkanaście lat. Widmo czasu wisiało nie tylko nad książką, ale również nad spektaklem na jej podstawie. Na pomysł, by powieść przenieść na deski teatralne, wpadli już trzy lata temu Michał Merczyński i Beata Stasińska. Z propozycją wyreżyserowania spektaklu zwrócili się do Katarzyny Kalwat - artystki, która w swoich produkcjach często porusza tematy związane z tożsamością. - Po przeczytaniu książki poczułam, że rzeczywiście jest to materiał dla mnie ze względu na moje zainteresowania kreacją, tożsamością i samym aktem pisania - wspomina Katarzyna Kalwat.
Spektakl początkowo miał zostać zaprezentowany podczas festiwalu Malta. Plan się nie powiódł, ale kiedy Michał Merczyński objął stanowisko dyrektora Nowego Teatru w Warszawie, wrócił do pomysłu wystawienia "Pulverkopfa". Spektakl powstał w koprodukcji Nowego Teatru z poznańskim Teatrem Polskim, a swoją premierę miał 9 kwietnia w Warszawie. W międzyczasie Katarzyna Kalwat zrealizowała słuchowisko "Pulverkopf. Historia w kilku obrazach", które pod koniec 2023 roku było emitowane na antenie Radia Kraków. Muzykę do niego skomponował Paweł Mykietyn. Podobnie jak główny bohater powieści, który obsesyjnie szuka prawdy o losach kompozytora Norberta von Hannenheima, próbował on z fragmentów utworów niemieckiego artysty skonstruować jego muzyczne archiwum. Większość partytur von Hannenheima została zniszczona w czasie bombardowania Berlina w 1945 roku. On sam został początkowo uznany za ofiarę tego nalotu. W rzeczywistości jednak zmarł w ośrodku psychiatrycznym w Obrzycach, który w czasie wojny był miejscem zagłady osób, których życie, m.in. z powodu chorób i tożsamości, było przez władze III Rzeszy uznane za mniej warte. Efekty rekonstrukcji dzieł kompozytora zostały wykorzystane podczas pracy nad spektaklem. Publiczności są prezentowane na żywo przez Fryderyka Lutyńskiego.
Powieść "Pulverkopf" jest złożona z wielu kontekstów, dialektów i stylistyk. - Forma, która pozornie może się wydawać nieliteracka, jest dla mnie szalenie uruchamiająca. Poprzez medium teatru badam proces pisania powieści. Staram się zobaczyć to, co jest w niej zakamuflowane, ukryte, przysypane formą, która dystansuje nas od trudnych dla autora tematów. W pewnym sensie dokonuję na oczach widza aktu upublicznienia ukrytego potencjału "Pulverkopfa" - tłumaczy Katarzyna Kalwat. Najważniejszym tematem wśród tych, które porusza książka, była dla reżyserki wieloletnia choroba nowotworowa głównego bohatera, Patryka Werhunta. Wieść o chorobie jest dla niego punktem wyjścia do szukania własnych korzeni, przeglądania archiwów rodzinnych i pisania w oparciu o nie nowej historii, a także do zrozumienia samego siebie. Jak podkreśla Kalwat, znaczącym elementem spektaklu jest obsada złożona z zespołu Nowego Teatru, Teatru Polskiego w Poznaniu oraz aktorów i aktorek gościnnych. Główną rolę gra Jacek Poniedziałek, który z reżyserką pracował już przy spektaklu "Powrót do Reims". Wcielając się w Patryka Werhunta, podszywa się pod samego autora powieści Edwarda Pasewicza. Z tych zależności wyłania się jeszcze jeden ważny temat spektaklu - temat sobowtórstwa.
Adaptacji powieści Katarzyna Kalwat podjęła się razem z Krzysztofem Szekalskim. Po kilku miesiącach dołączył do nich sam Edward Pasewicz. Praca z autorem materiału źródłowego w teatrze zdarza się nieczęsto, a jego ingerencja może zarówno pomóc, jak i zaszkodzić interpretacji. - "Pulverkopf" jest zbudowany na napięciu między osobistą historią a pragnieniem kreacji. W przypadku projektów autobiograficznie zakorzenionych istnieje ryzyko, że autor nie będzie chciał dokonywać wiwisekcji swojego życia i prawdziwych powodów pisania o nim. Edward jednak wyszedł nam naprzeciw. Nie czuliśmy się w żaden sposób blokowani przez jego obecność, wprost przeciwnie - opowiada reżyserka. Dzięki tej współpracy spektakl Pulverkopf został uzupełniony o fragmenty, które nie zostały uwzględnione w ostatecznej wersji powieści. W efekcie powstało blisko czterogodzinne przedstawienie, które po premierze w warszawskim Nowym Teatrze zostanie wystawione w Poznaniu w ramach festiwalu Malta. W ten sposób historia "Pulverkopfa" zatacza koło.
Magdalena Chomczyk
- "Nie-boska komedia" Zygmunta Krasińskiego
- reż. Piotr Pacześniak
- premiera: 19.06
- Teatr Polski
.
- "Pulverkopf" Edwarda Pasewicza
- reż. Katarzyna Kalwat
- premiera poznańska: 26.06
- Teatr Polski
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026