Za oknem pełnia lata, kalendarz jednak nieubłaganie dryfuje w stronę jesieni. Ostatni letni weekend tego roku można spędzić na wiele sposobów. Także z kulturą.
Za oknem pełnia lata, kalendarz jednak nieubłaganie dryfuje w stronę jesieni. Ostatni letni weekend tego roku można spędzić na wiele sposobów. Także z kulturą.
Do Meskaliny zawita walijski pieśniarz Gafyn Davies. W Polsce mieszka i tworzy od ośmiu lat, i to właśnie tu założył swój zespół The Underground Man.
"Pokój na świecie zaczyna się przy rodzinnym stole" w Centrum Kultury Zamek została określona jako "wystawa dla każdego". Moim zdaniem jest jednak przeznaczona dla nikogo, bo kompromituje ją przypadkowość, galopujący uniwersalizm oraz kuriozalna aranżacja ekspozycji.
Teatr Fredry w Gnieźnie rozpoczyna nowy sezon premierą spektaklu "z czuba albo #byćjakzlatanibrahimović". Premiera w czwartek - tym razem nie na scenie Teatru, a w jednej z gnieźnieńskich szkół.
Zalewski to taki Odyseusz polskiej sceny muzycznej: otarł się o najróżniejsze gatunki i tułał między najróżniejszymi zespołami. Wyznaczając sobie kolejne szczyty do zdobycia, wziął się za repertuar Czesława Niemena, co spotkało się z entuzjastycznym przyjęciem. W najbliższą niedzielę Zalef wróci do Poznania i w Sali Ziemi zapyta słuchaczy dlaczego dziwny jest ten świat.
"Można, w zależności od interpretacji, uznać Tajemnice Silver Lake albo za hołd złożony amerykańskiej popkulturze, albo za jej szyderczą krytykę" - o najnowszym filmie Davida Roberta Mitchella pisze Bartosz Żurawiecki.
Amerykański czarny humor spod znaku Charlesa Samuela Addamsa w wersji teatralnej? Czemu nie! Już wkrótce najsłynniejsza upiorna rodzinka wejdzie na poznańską scenę, by w musicalowym stylu rozśmieszyć i przestraszyć tak młodszych (12+), jak i starszych widzów.
Makro i mikro. Dynamizm i bierność. Oczywistości i niedomówienia. Rzeczywiste i nierzeczywiste. O najprzeróżniejszych stanach skupienia i kalejdoskopowych stanach rzeczy, przy pomocy malarskich historii, opowiada Anna Kołacka, której kompozycje można odnaleźć w Galerii EGO.
W latach 90. Spike Lee uznawany był za guru kina niezależnego, ale w ostatniej dekadzie próżno szukać w jego filmografii wartościowych dzieł pokroju "Rób, co należy" czy "Malcolm X". Po dłuższej przerwie jednak amerykański reżyser wraca do tematyki nienawiści rasowych i to z niebylejaką historią - na tapet wziął bowiem prawdziwy przypadek Rona Stallwortha, który w latach 70. jako pierwszy czarnoskóry dołączył do Ku Klux Klanu.