Każdy chce latem wyjechać, żeby odpocząć. Pozwiedzać, pobyć na łonie natury, poznać nowych ludzi i miejsca. Warto jednak przyjrzeć się temu, co będzie się działo w tym czasie w mieście, i zastanowić, czy warto wyjeżdżać z Poznania akurat wtedy.
Każdy chce latem wyjechać, żeby odpocząć. Pozwiedzać, pobyć na łonie natury, poznać nowych ludzi i miejsca. Warto jednak przyjrzeć się temu, co będzie się działo w tym czasie w mieście, i zastanowić, czy warto wyjeżdżać z Poznania akurat wtedy.
Wydana na początku czerwca książka biograficzna Piotra Stelmacha o Grzegorzu Ciechowskim oraz nadanie jednej z poznańskich ulic imienia legendarnego muzyka stały sie pretekstem niezwykłego wydarzenia: 26 czerwca w Poznaniu po raz pierwszy po latach spotkają się członkowie i menedżerowie zespołu Republika.
Każdy z nas miał kiedyś do czynienia z krnąbrnym sąsiadem albo przynajmniej o takim słyszał. Ale nie każdy posuwał się wówczas do kroków ostatecznych, tylko po to, by postawić na swoim. Islandzkie kino - a w tym wypadku film W cieniu drzewa - jak mało które operuje chłodnym, ale niesamowicie mądrym humorem, który pokazuje wszystkie nasze słabostki i przywary jak na dłoni.
Muzyczny finał Malty nie przyciągnął aż takich tłumów jak rok temu. Nazwiska polskiego kompozytora piosenki literackiej oraz kompozytorów i wykonawców muzyki współczesnej zachęciły jednak zaskakująco wielu, by chłodny, sobotni wieczór spędzić, słuchając takich przebojów jak "Tomaszów" oraz "Groszki i róże".
Grunt niby zbadany, więc i ja w tym roku zdecydowałam się na "skok w Maltę". Zapomniałam jak bardzo ryzykowna bywa to "rozrywka".
Międzynarodowy, wielojęzyczny i interdyscyplinarny teatralny kolektyw Needcompany tym razem nie zawiódł, choć jako kurator tegorocznego idiomu zbiera bardzo nierówne recenzje. Wojna i terpentyna w reżyserii Jana Lauwersa, jaką premierowo pokazał w Auli Artis, to pozornie lekka opowieść o rzeczach przytłaczających. Ciężkiej pracy, wojnie, tragicznej miłości i śmierci.
Idiom chyba nie za bardzo wychodzi Malcie w tym roku, bo organizatorzy powierzyli go artystom, którzy co prawda doskonale odnajdują się w sztukach wizualnych i nieokrzesanych odjazdach rodem z performensu, ale nie potrafią już pokazać choćby przyzwoitego, spójnego spektaklu. Takie mam refleksje po konfrontacji z chaotycznym, tautologicznym i trywialnym "Forever" Lemm&Barkey.
Nazwanie wydarzenia "O, Tomorrow's Parties (or fun is politics)" koncertem mogło być nieco mylące. Znacznie odpowiedniejszym wydaje mi się określenie "muzyczny performance" - jednak i samo słowo "performance" wystarczyłoby, gdyż muzyka w jego przypadku miała odegrać rolę podrzędną - służyła podkreśleniu emocji i przekazu, który zawarty był w słownym manifeście grupy Needcompany. Jak się okazało, przekaz nie do końca był słyszalny.
Wakacje na start! Zanim jednak rzucisz się w wir fascynujących, dalekich podróży albo wyruszysz na podbój nadmorskich kurortów - sprawdź co w pierwszy wakacyjny weekend możesz robić w mieście.