Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Speaking Concerts: MasSacre czyli Święto wiosny [recenzja]

W ostatnim speakingu Sompoliński w pełni wykorzystał potencjał tkwiący w historii premiery "Święta wiosny" sprzed stu lat i spróbował powtórzyć jej skandal - pisze Agata Szulc.

Fot. Katarzyna Zalewska / mat. Teatru Wielkiego - grafika artykułu
Fot. Katarzyna Zalewska / mat. Teatru Wielkiego

Cykl "Speaking Concerts" od lat przyciąga melomanów do sal koncertowych w całej Polsce. Są wśród nich i starsi, którzy znając markę dyrygenta i prowadzącego koncert, Marcina Sompolińskiego, liczą na dawkę muzyki dobrej jakości, i młodsi, nie zawsze zainteresowani sztuką, których na spektakle ciągają niestrudzeni rodzice, nauczyciele i dyrektorzy szkół. Bo speakingi nie wymagają od widzów i słuchaczy niczego, przed czym trzeba byłoby się bronić. Ani wiedzy - ta serwowana jest z pomysłem i humorem, ani cierpliwości i wyrozumiałości - tu nie zdarzają kompromitujące wpadki.

To chyba ideał rozrywki na dobrym poziomie - świetna muzyka i komentarz, który pozwala lepiej ją zrozumieć, bo jest dostosowany do doświadczeń i możliwości odbiorcy. Co to oznacza? Sporo zabawnych pomysłów i wtręty multimedialne, które ujawniają zaskakujące powiązania poważnej sztuki z popkulturą. W speakingach to, co dawne ożywa i staje się tak aktualne i bliskie, że... aż nie boli. Mówienie o arcydziełach i wykonywanie ich odbywa się bez natrętnego dydaktyzmu - dat i nazwisk, od których można się zakrztusić, wyprasowanych w kant pochwał, i dusznych hymnów i peanów na cześć Wielkiej Sztuki. To, co ważne, przemyca się widzowi jak lekarstwo marudnemu dziecku - niemal niezauważalnie, ot, jak syrop popity ulubionym napojem.

Więcej...