Historia spotkania Svety i Yauhena rozpoczęła się wiosną ubiegłego roku. Duet zagrał wtedy kilka wspólnych koncertów w Europie, a podczas długich spacerów po Berlinie wciąż wracał do pomysłu utrwalenia tego, co narodziło się podczas występów. Najlepszym przykładem jest "Дух дышит". Kuchmeyna usłyszał tę piosenkę Ben w ascetycznej wersji na ukulele i od razu skojarzył ją z "Ucieczką skazańca" Roberta Bressona z 1956 roku - filmem noszącym w oryginale dodatkowy człon "Le vent souffle où il veut", czyli "Wiatr wieje tam, gdzie chce". Tym samym trafił dokładnie w źródło jednej z inspiracji Ben.
Dla Ben słowo zawsze stoi przed gatunkiem. Jej utwory powstają jako historie posiadające własnych bohaterów, rekwizyty, zwierzęta, przedmioty, scenografię i wewnętrzne prawa, zaś muzyka przyjmuje formę najbardziej odpowiednią dla konkretnej opowieści. To charakterystyczne zarówno dla niej, jak i dla projektów, z którymi przez lata była związana - składu Serebryanaya Svadba, duetu z Galyą Chikiss czy projektu WTBSK. Ben przechodziła z nimi od ulicznego kabaretu przez chanson, groteskową piosenkę teatralną, synthpop i hard techno po formy bliskie dark folkowi i chamber popowi. Stałym elementem pozostawała konstrukcja świata utworu - małego uniwersum, w którym śmierć, żuraw, kot, Bóg, plastikowy worek, supermarket, popcorn czy choćby przydrożna woda równie naturalnie wykraczają poza anegdotę i opowiadają o czymś zupełnie uniwersalnym.
Taki sposób pisania niewątpliwie ma źródło w teatralnym życiorysie artystki. Sveta jest poetką, aktorką i reżyserką teatru lalek. Działała w Serebryanaya Svadba, Mikrokabarecie i orkiestrze Ulitza Mira, a w 2011 roku stworzyła własny teatr Kartonka, którego przedstawienia - oparte na prostych materiałach, teatrze stołowym i ręcznie budowanych przedmiotach - były oglądane w całej Europie. Podobnie jak w muzyce, przedmiot codzienny zostawał w nich przesunięty o kilka centymetrów względem zwykłej rzeczywistości i zaczynał pełnić funkcję symboliczną. Karton stawał się smokiem, śmieci zawartością człowieka, a tulipany mikrofonami dla wiatru.
Trzeba przyznać, że Serebryanaya Svadba - działająca od 2005 roku i zawieszona w 2016 roku - była jednym z najbardziej charakterystycznych alternatywnych zespołów na Białorusi tamtego okresu. Jej brzmienie mieszało dixieland, folk, country, rytmy latynoskie i klimat podwórkowej orkiestry, a koncerty przyjmowały formę teatralnego kabaretu z alter ego muzyków, kostiumami oraz bardzo rozbudowaną performatyką. Z dzisiejszej perspektywy szczególnie ciekawy jest jednak moment, w którym język Ben zaczął gęstnieć. W 2014 roku punkt zmiany temperatury jej pisania wyznaczyły rozpoczynająca się wojna w Ukrainie oraz historie bliskich osób z Kijowa, Mariupola i Odessy. Ciężar twórczości przesunął się w stronę doświadczeń o zupełnie innej skali, co pokazał wydany wtedy przez Serebryanaya Svadba maksisingiel "Ag" (2014).
Po kolejnych wstrząsach lat 2020-2022 proces przyspieszył. Białoruskie protesty, represje, śmierć Artema Zaleskiego - męża Ben i muzyka związanego z jej artystycznym środowiskiem - oraz rosyjska inwazja na Ukrainę stworzyły kontekst albumu "Приём!" (2022), nagranego z Galyą Chikiss. Był czymś w rodzaju post-traumatycznego art popu, dla którego jej współpracowniczka ukuła nawet osobne określenie - "PTSD-pop". Chłodna elektronika, oszczędne struktury i wokal Ben przeniosły jej poezję w zupełnie inną przestrzeń. "Karova Belaya" powstaje kilka lat później, kiedy stan wyjątkowy zdążył już zamienić się w codzienność. Tym samym bohaterowie jej nowej płyty znają już całą topografię katastrofy - wiedzą, gdzie stoi czajnik, którędy prowadzi droga do lasu i jak wygląda dzień po kolejnym dniu. Przyzwyczajenie, absurd, cielesność, humor i praktyczne procedury życia splatają się w jeden gordyjski węzeł.
Co ważne, materiał na "Karova Belaya" nagrywano podczas pięciu sesji w mobilnym studiu Nёman-9, które Yauhen Kuchmeyna urządził w Ozieranach Małych - maleńkiej podlaskiej wsi w gminie Krynki, położonej niemal przy samej granicy z Białorusią. Cała przestrzeń pracowała razem z muzykami: dom, piec, las, kot, beczka z wodą, mróz, błoto i letni skwar - jak później przyznawał duet - uczestniczyły w produkcji równie realnie jak syntezatory czy mikrofony. Artystka wspominała dźwięk kropel wpadających do beczki i odgłosy zwierzęcia chrupiącego poranną zdobycz. Zimą dom wymagał regularnego dokładania do pieca i chodzenia po wodę, latem Kuchmeyna pracował przy miksie podczas upału, chłodząc nogi w naczyniu z wodą. Dla niego to zresztą całkiem naturalny model pracy. Ten muzyk, realizator dźwięku i historyk z wykształcenia od lat funkcjonuje jako twórca wędrowny, przenoszący własne studia między mieszkaniami i miejscami pobytu. Pod szyldem.K/tochka K zbudował już imponującą dyskografię łączącą singer-songwriting, psychodeliczny folk, rock i eksperymentalną piosenkę, współpracując też z takimi projektami jak Внутреннее сгорание, Демонтаж характера czy Король червей.
"Karova Belaya" wyciska kompatybilność tej dwójki do maksimum. Jednym z najmocniejszych momentów płyty jest otwierające "Дух дышит" - utwór wyrastający z dziecięcej wrażliwości, chrześcijańskiej metafory oddechu, dziedzictwa reżysera Roberta Bressona i świata zwierzęcych przewodników, w którym organiczne szumy tworzą dźwiękową przestrzeń schronienia. Pojawiają się owady, ptaki, trzciny i arka, a bajka zgrabnie przejmuje ciężar egzystencjalny. "О, капитан, мой капитан, улыбнитесь!" pokazuje z kolei, jak szeroki jest katalog referencji Svety - w jednym utworze spotykają się Walt Whitman, "Stowarzyszenie Umarłych Poetów", radziecka piosenka "Капитан, капитан, улыбнитесь!" oraz liczne tropy prowadzące do kina przygodowego.
Jest też "Слово", zbudowane z elementów o pozornie różnej wadze - mały instrument podtrzymuje ogromny aranż, dziecięce słowo przenosi traumę, a fraza z Joy Division wchodzi do piosenki obok współczesnych obrazów katastrofy. Tytułowa "Карова белая" powstała z kolei jako piosenka o śmierci, w której punktem zaczepienia był białoruski odpowiednik frazeologizmu o krowie zlizującej coś językiem. Finalnie stało się to muzyczną próbą oswojenia własnej skończoności. W kontekście całej płyty Biała Krowa wyrasta na jeden z najważniejszych symboli Ben - absurdalny, łagodny, lekko groteskowy, a przy tym podszyty całkowitą powagą.
"Karova Belaya" to wyjątkowy album, który szalenie ciekawie zapowiada się na żywo. Jego bohaterowie często posiadają dziecięcą zdolność animowania świata: zwierzęta mówią, przedmioty stają się podmiotami, a natura odpowiada osadzonemu w niej człowiekowi. Równocześnie cała zawarta w nim historia dotyczy dorosłego doświadczenia przemocy, utraty, emigracji i śmierci, dzięki czemu efekt okazuje się znacznie bardziej złożony niż prosta, mroczna bajka. Warto będzie dać się jej porwać.
Sebastian Gabryel
- Sveta Ben &.K
- 17.09, g. 19
- Pan Gar
- bilety: 70-100 zł
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026