Kultura w Poznaniu

Opinie

opublikowano:

MILLENIUM DOCS. Zabili ją kilka razy

Żubra w Puszczy Białowieskiej zobaczyła po raz pierwszy zimą, kiedy saniami w świetle pochodni sunęła w nocy do Dziedzinki. Nie wiedziała wtedy, że tam zamieszka. Bajka? Życie Simony Kossak wcale takie nie było. Simonę - kolejny raz w ramach Millenium Docs Against Gravity - można zobaczyć jeszcze 21 maja.

. - grafika artykułu
fot. materiały prasowe

Była córką, wnuczką i prawnuczką tych Kossaków. Bratanicą Magdaleny Samozwaniec oraz Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Uciekła z Krakowa i na jakieś trzydzieści lat osiadła w Puszczy Białowieskiej, niedaleko Hajnówki. Leśniczówkę Dziedzinka (nie było tam prądu ani bieżącej wody) dzieliła z Lechem Wilczkiem, przyrodnikiem i fotografem. Była znana z bezkompromisowych rozwiązań i działań na rzecz ochrony przyrody. Udowodniła chociażby - nakładając prezerwatywę na mikrofon i wrzucając go do wody, że ryby mają głos! Świetna z niej też była zoopsycholożka.

W dokumencie Natalii Koryncka-Gruz do Puszczy Białowieskiej zabiera nas Ida Matysek, córka siostrzenicy Simony Kossak. Jest spadkobierczynią testamentu Wilczka, który zmarł w 2018 roku. Dzięki jego archiwum - zarówno zdjęcia Simony jak i Puszczy są częścią filmu - odkrywa tajemnice krewnej i jej wspólnego życia z Lechem, wraca też wspomnieniami do własnego dzieciństwa. Przepytuje znajomych biolożki, współpracowników, a nawet mechanika samochodowego, który do dziś (gdzieś) ma srebrną łyżeczkę Kossaków. Miał ją naprawić, bo odpadł herb, ale nie zdążył... Oddać rodzinie jej jednak nie zamierza. Ida chce poznać Simonę - bo twierdzi, że gdyby nie ona, sama nigdy nie zdecydowałaby się na wyjazd do Finlandii na studia. Chce poznać ją tak dobrze jak się da, choć wie, że zrozumieć tej wielowymiarowej postaci zwyczajnie nie sposób.

Simona w tym filmowym obrazie ma dwie twarze - z jednej strony jest potomkinią słynnego rodu, a z drugiej biolożką i profesorką nauk leśnych, najbardziej znaną w Polsce popularyzatorką ochrony przyrody i Puszczy Białowieskiej. Natalia Koryncka-Gruz maluje portret Simony po obu stronach płótna - z jednej strony kobieta jest wojowniczką, która pragnie, by człowiek zrozumiał, że ziemia nie należy do niego, a z drugiej małą dziewczynką, która nie zaznała matczynego ciepła, Simonką odrzuconą przez rodzinę, bo nie odziedziczyła po przodkach - w przeciwieństwie do swojej siostry Glorii - talentu malarskiego.

O tym, jak trudna była matka Simony - choć w filmie padają duże cięższe słowa, wspomina wielokrotnie Joanna, jej siostrzenica, córka wspomnianej malarki Glorii Kossak. Nie ukrywa, że gloryfikowano jej matkę, a Simona to była ta od "podaj, przynieś, pozamiataj". Mówi o tym, że to właśnie ciotka jej matkowała, bo Gloria była toksyczną matką, że tylko dzięki Simonie jej dzieciństwo było do zniesienia.

Film przede wszystkim opowiada o Simonie, choć - z przyczyn oczywistych, dużą jego część zajmują zwierzęta. Są fragmenty m.in. o drapieżnikach, kopulujących owadach, kasztanowcach. Fanów Krystyny Czubówny mogą jednak zawieść, bo styl opowieści biolożki jest daleki od tego znanej lektorki. (Nie)winne są temu bez wątpienia emocje i często bezpośrednie zaangażowanie autorki w życie bohaterów jej filmów, to ona sama je zwyczajnie podglądała. Rozmówcy dobrze pamiętają łosie - Pepsi i Colę, którym opiekowała się Simona, kruka Koraska - to czarny charakter na Dziedzince, który potrafił nie tylko zaatakować gości, ale też ukraść portfel, czy dzika Żabkę. Przede wszystkim jednak dla Simony ważna była rysica Agatka, którą jak wspominała jej siostrzenica, traktowała jak własne dziecko. Agatka niestety zginęła tragicznie - co miało wpływ na związek Simony z Lechem. To zabiło biolożkę.

Pierwszy śmiertelny cios (Simona, jak się okazuje, miała kilka żyć) zadano jej jednak lata wcześniej - Gloria założyła się z pewnym mężczyzną, że ten ją uwiedzie. Udało się, siostra Simony przegrała skrzynkę alkoholu. Obydwoje publicznie upokorzyli młodą Kossakównę. Gloria stała także za tym, że jej siostrę wydziedziczono. Do tej pory nie wiadomo jednak, co powiedziała swojej mamie, że tak właśnie zrobiła. Malarka cierpiała na chorobę alkoholową i Joanna pamięta, jak po Kossakówce kręcili się obcy ludzie, jak znikały cenne rzeczy...

Kiedy sama Simona już chorowała - miała nowotwór, pokłóciła się z siostrzenicą Joanną, z którą do tamtej pory miała świetny kontakt. Kobiety poróżniły metody leczenia syna Joanny. Simona dostała wtedy list od krewnej, bo ta nie była w stanie z nią rozmawiać, ale zrozumiała go na opak. Koniec końców wydziedziczyła Joannę, która dopatrzyła się analogii w historii Kossaków... To był ostatni zadany Simonie cios. Zmarła niedługo później.

Dokument Natalii Koryncka-Gruz to słodko-gorzka i tylko czasami czarno-biała opowieść o kobiecie, która stworzyła swój własny (dla jednych bajeczny, dla innych mniej) świat. Świat pełen piękna, ale też pęknięć, które na tym jednym, dziedzinkowym podwórku, skleja Ida. Dziewczyna, która przede wszystkim słucha, mówi niewiele. Dziewczyna ciekawa świata jak Simona.

Monika Nawrocka-Leśnik

  • Millennium Docs Against Gravity: Simona, reż. Natalia Koryncka-Gruz
  • Kino Muza
  • 16.05
  • kolejne seanse: 21.05, g. 15.30

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2022