Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Metafizyka improwizacji

Hera to niewątpliwie zespół - zjawisko na polskiej scenie muzyki improwizowanej. W poniedziałkowy wieczór nadarzy się rzadka ostatnio okazja, aby posłuchać grupy Wacława Zimpla na żywo w Poznaniu.

. - grafika artykułu
fot. materiały organizatorów

- Lubię myśleć o sobie po prostu jako o muzyku. Pozwalam tym samym, żeby muzyka mnie prowadziła. W ten sposób stylistyki same się tworzą. Czasem bardziej nawiązują do jazzowej tradycji, czasem mniej, ale to nie ma większego znaczenia. Ważne jest to, co niesie ze sobą muzyka. Taki proces wydaje mi się bardzo naturalny - mówił Wacław Zimpel przed dwoma laty w wywiadzie dla miesięcznika IKS. Pytany o to czy jego twórczość przynależy jeszcze (a jeśli tak, to na ile) do idiomu jazzowego. Odpowiedź wydaje się jasna - jazz pozostaje jednym z podstawowych źródeł czy kontekstów dla jego twórczości, ale nie jedynym. Istotnym natchnieniem jest bowiem też muzyka dawna oraz tradycyjna, a nawet ludowa - z różnych stron świata. To na tle tych inspiracji Zimpel poszukuje własnej muzycznej oryginalności. Kwartet Hera jest zaś szczególnym wyrazem tych poszukiwań.

Przestrzeń dla muzyki

Hera nagrywa stosunkowo rzadko. Jednak każda z jej płyt jest artystycznym wydarzeniem. Zespół powstał przed kilkoma laty. Nad jego działalnością niczym motto zawisło pytanie postawione przez lidera: "A co gdyby pozwolić muzyce po prostu zaistnieć, oddać jej przestrzeń i czekać na to, co się wydarzy?". Dlatego też twórczość kwartetu ożywa przede wszystkim podczas koncertów, we wspólnym muzycznym transie. Dlatego też wszystkie dotychczasowe wydawnictwa realizowane były podczas koncertów. Już pierwszy album, z 2010 roku, zatytułowany po prostu "Hera" zwiastował, że mamy do czynienia z artystycznym zjawiskiem. Wrażenie to umocnił o rok późniejszy "Where My Complete Beloved Is" będący wspaniałym przykładem medytacyjnego free jazzu. Ukoronowaniem dotychczasowej dyskografii jest tegoroczna płyta "Seven Lines", nagrana w poszerzonym, siedmioosobowym składzie - z gościnnym udziałem m.in. słynnego perkusjonisty Hamida Drake'a - jedno z  największych wydarzeń krajowej fonografii ostatnich miesięcy.

Razem i osobno

Podczas poniedziałkowego koncertu w Dragonie zespół zabrzmi jednak w swym podstawowym czteroosobowym składzie. A tworzą go: Wacław Zimpel - klarnety, harmonium, Paweł Postaremczak - saksofony, Ksawery Wójciński - kontrabas oraz  Paweł Szpura - perkusja. Wiele znaczą nie tylko jako zespół, także każdy z nich z osobna należy dziś do grona czołowych postaci współczesnej sceny muzycznej w naszym kraju.

Niewątpliwie największa uwaga skupia się jednak właśnie na Wacławie Zimplu - artyście obdarzonym wielką osobowością i wielką wrażliwością. Znany jest on nie tylko z Hery, ale i wielu innych autorskich przedsięwzięć, takich jak choćby grupy Undivided, The Light czy Wacław Zimpel Quartet. Ma za sobą też współpracę z wieloma artystami - od Mikołaja Trzaski i Raphaela Rogińskiego po Joe'go McPhee i Kena Vandermarka.

Przed kilkoma laty mówił w wywiadzie dla portalu Popupmusic: - Duchowość jest według mnie w sztuce najważniejsza. Sztuka jest przejawem bezradności wobec kwestii ostatecznych - wobec tego kim jesteśmy, skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy. Stara się odpowiadać na te podstawowe pytania. Może nawet nie tyle odpowiadać, co stawiać je na nowo w różny sposób.

Zapewne te pytania - sobie i publiczności - postawią artyści również w poniedziałkowy wieczór.

Tomasz Janas

  • Koncert zespołu Hera
  • klub Dragon (ul. Zamkowa 3)
  • 16.12, g. 20
  • bilety - 20 i 25 zł