Rozszerzać definicję dźwięku można ostentacyjnie albo subtelnie - przez drobne przesuwanie akcentów, ostrożne otwieranie kolejnych pokładów wrażliwości albo wprowadzanie głosów działających równolegle, choć rzadko wchodzących ze sobą w dialog. Hybrydy - projekt muzyczny Izabelli Gustowskiej i Patryka Lichoty - zdecydowanie należy do tej drugiej grupy. Nie tyle łączy dyscypliny, ile przekształca je w autonomiczną całość: drgającą, świetlistą, zbudowaną na wizualnych śladach i intuicyjnym rytmie.
Debiuty rzadko rodzą się nagle. Zwykle poprzedza je czas gromadzenia napięcia - próby w salach, rozmowy o brzmieniu, pierwsze wersje tekstów skreślane i pisane od nowa. A potem - o ile wszystko idzie zgodnie z planem - wystrzeliwują niczym z katapulty. Nomen omen tak właśnie jest w przypadku poznańskiej rockowej Katapulty, której proces narodzin trwał dokładnie dwanaście miesięcy i miał w sobie coś z pracy sejsmologicznej: rejestrowania drgań, które stopniowo narastały, aż osiągnęły siłę wystarczającą, by zaprezentować je w pełnej formie, a nie tylko poprzez wrzucanie pojedynczych kawałków do sieci. Momentem uwolnienia tej energii będzie pierwszy koncert grupy w Social Dragon Club - wydarzenie, za sprawą którego jej członkowie chcą wejść w obieg poznańskiej sceny gitarowej z bardzo wyraźnym komunikatem.
Początek nowego roku, a potem okres karnawału to dla poznańskich melomanów mnóstwo okazji do świętowania w wielu różnych rytmach - operowym, filharmonicznym, musicalowym, jazzowym i folkowym. Poznań wejdzie w nowy rok w rytmie walca, czardasza i kolęd!
"3 Polak w kosmosie" - tak użytkownik obi2hotty skomentował słynny występ Nowego Orsona Wellesa sprzed paru miesięcy we Wrocławiu. Wtedy to raper pozdrawiał zebranych wielokrotnie ponawianym "DZIENDOB-RRRRAAAAA" i wokalizą godną Urszuli Dudziak. Całkowita osobność na scenie sprawia, że mówią o nim: Nowy Tony Hawk, Tylko że Rapowy. W drugi dzień Świąt na scenie w Tamie wystąpi sam Obywatel Bez NIP-u, Młody Gypsy, czyli Scrooge Ebenezer. Znany też jako Belmondawg (o).
A gdyby było tak, że długie zimowe wieczory skłaniają do bardziej uważnego słuchania muzyki, z większym skupieniem, z większą otwartością? Wtedy warto byłoby raz jeszcze dać szansę dźwiękom nieoczywistym, mało obecnym w mediach, za to oferującym piękne doznania. Takie jak nowe płyty: duetu Marcin Hałat & Maciej Garbowski, Karoliny Cichej i jej Spółki, super tria Buk czy Anny Gadt. Warto wyruszyć ku nowym światom, ku innej, niebanalnej zimie.
Już niedługo, jednego wieczoru na poznańskim Rozbracie, spotkają się trzy zespoły, które - każdy na swój sposób - pokazują, że dzisiejsza gitarowa alternatywa wcale nie potrzebuje ani nostalgicznych powrotów, ani wielkich narracji o "ratowaniu rocka". Wystarczą dobra obserwacja rzeczywistości, bezczelność i... poczucie humoru. Wielkie Ilości Piorunów na Raz, Kin Cat i Nie Pamiętam na żywo zadziałają zapewne jak sklecony w garażu układ naczyń połączonych, w którym napięcie przechodzi w energię, energia w hałas, a hałas w coś, co zostaje w głowie na dłużej niż sam koncert. Jeśli biec pod prąd, to właśnie w takim stylu.
W polskim podziemiu istnieją pewne szczególne osobliwości - zespoły, które najpierw istnieją, a dopiero później uzgadniają, co tak właściwie grają. Zwykle brzmi to jak legendy z czasów, gdy improwizacja nie była jeszcze domeną algorytmów, lecz ludzi o zbyt dużej wrażliwości, a mniejszej ilości zdrowego rozsądku. W przypadku poznańskiego Głupiego Komputera było dokładnie odwrotnie: najpierw padła data koncertu, a dopiero później - pomysł, skład i muzyka. A potem wydarzył się "Jazz Not Found" (2025) - płyta, która tyle samo dobrego ma do zaoferowania amatorom elektronicznej awangardy, co jazzowego luzu.
Na polską scenę muzyki alternatywnej - zwłaszcza z rejonów indie rocka i post-punk revival - spadł jak meteor. I od razu zostawił trwały ślad. WaluśKraksaKryzys uderzył w nas z całą mocą, dając się poznać jako artysta pełen czujności i odwagi. Walenty Krasicki - znany również jako Sebastian Łukasz Gugulski, a w środowisku przyjmujący pseudonim Romi - to urodzony nonkonformista, a dla wielu jedno z najlepszych rockowych medium współczesnej wrażliwości. I dopóki powstają takie albumy jak jego najnowsze "Tematy i wariacje" (2025), dopóty nie możemy powiedzieć, że stan polskiej muzyki gitarowej ma się źle. Dlatego za kilka dni warto zaliczyć wieczór w 2progach, gdzie zagra nie tylko utwory z nowego materiału, ale i swoje najbardziej popularne kawałki - z "Najgorszymi rzeczami" na czele.
Są na polskiej scenie projekty, które regularnie dostarczają nam "tematu tygodnia", i takie, które bez fanfar budują własny świat dźwięków, relacji i rytuałów. Poznański - gitarowy, choć synthpopowy - zespół Wczasy zdecydowanie należy do tych drugich. Materiał ze swojej nowej płyty zagrają 12 grudnia w klubie Miasto.