Kiedy perkusista uwalania się spod wieloletniego wpływu lidera - i przedstawia własny zespół, można by mieć obawy, że ów nowy projekt będzie podporządkowany jego instrumentowi. Że rzecz będzie jednowymiarowa i przewidywalna. Obawa nie znaczy "pewność" - i zespół Poogie Bella w znacznej mierze zaprzecza takim wyobrażeniom. A wspomnieć trzeba, że Bell realizuje swe autorskie projekty od lat. Jego grupa przybyła do Poznania, by promować swój najnowszy album "Suga Top" - i z całą pewnością zyskała dzięki temu wieczorowi w Blue Note sporo nowych fanów. Klub zapełnił się, co prawda, zaledwie mniej więcej w połowie, ale emocje panowały w nim wielkie.
Bell przez wiele lat grał przede wszystkim w zespole klasowego i bardzo popularnego basisty Marcusa Millera. W swoim Bandzie, wraz z innymi kolegami z grupy Millera, proponuje własną wizję muzyki jazzowej. Momentami zresztą niedaleko odchodzą od estetyki "Millerowskiej", jakby chcieli wejść w dialog ze swą wcześniejszą twórczością. Potrafią jednak zagrać różnorodnie, z charakterem i po swojemu - co doceniła poznańska publiczność w Blue Note.