Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Czy w świecie sztuki wszyscy są pasożytami? Czy w środowisku artystycznym możliwy jest inny model funkcjonowania? Z tymi tematami mierzą się kuratorki wystawy "Status. Pasożyt", którą można oglądać w MONA inner spaces.

. - grafika artykułu
Fot. Maciej Krajewski vel Łazęga Poznańska

Wystawa "Status. Pasożyt" jest pracą zaliczeniową studentek specjalizacji kuratorskiej na poznańskim Uniwersytecie Artystycznym. Można zauważyć pewną prawidłowość. Tego typu "szkolne" wystawy często są autotematyczne - opowiadają o różnych aspektach środowiska artystycznego widzianego z perspektywy młodego pokolenia. I tym razem nie jest inaczej. W założeniu ekspozycja ma wskazywać na pokrewne pasożytnictwu relacje funkcjonujące w rodzimym artwordzie. Inną kwestią jest, na ile tę koncepcję realizuje, a na ile porusza się wokół niej, trzymając się nikłych powiązań? Na tego typu pułapkę często mogą natknąć się twórcy wystaw zbiorowych budowanych na bazie hasła-tytułu.

Artysta pasożyt

Na szczęście kuratorki, mimo ograniczonego brakiem budżetu pola wyboru prac, wybrnęły z tej sytuacji całkiem dobrze. Co prawda niektóre dzieła zostały nieco na siłę przyporządkowane do ogólnej koncepcji, ale całość pomimo sporego rozrzutu stylistycznego i koncepcyjnego tworzy spójną całość i pozwala spojrzeć na problem z różnych perspektyw. Trzeba więc zaznaczyć, że nazwanie wystawy "szkolną", co wcześniej zrobiłem jest tylko formą klasyfikacji, bez cienia pejoratywności. Mimo że często "szkolne" oznacza "mało profesjonalne", w tym wypadku tak nie jest.

Już sama realizacja wystawy wpisuje się w jej temat, bo problem braku środków postawił autorki w sytuacji, w której same musiały wejść w rolę pasożytów - z jednej strony "wykorzystując" galerię MONA inner spaces, a z drugiej pasożytując na artystach - pozyskując od nich prace bez odpowiedniego honorarium. Ta sytuacja traktowana jako nadrzędna "praca" jednocześnie najklarowniej pokazuje sytuację młodych artystów i kuratorów starających się zaistnieć w świecie sztuki.

Pleśń i gość

Część prac już fizycznie obecnych w przestrzeni wystawy odnosi się do świata sztuki bezpośrednio. Wiralowe wideo Iwony Ogrodzkiej, która przeprowadza swoją ironiczną spowiedź, jest obrazem tego, jak społeczeństwo postrzega artystów. Podobnie jest w pracy Zbigniewa Libery, u którego artysta staje się społecznym odszczepieńcem, żebrakiem i bezdomnym. Taki obraz twórców wciąż mocno funkcjonuje w społeczeństwie.

Ciekawym aspektem są prace, które dotyczą zawłaszczania elementów rzeczywistości. Agnieszka Grodzińska w pracy "Hard light in the light heat" wykorzystuje fragmenty fotografii ze starych magazynów, żeby przeistoczyć je w nowe twory. Wizerunek mocno powiększonych fragmentów ciała zostaje przetworzony i ponownie wykorzystany. Pojawia się tu odniesienie do traktowania ciała przedmiotowo i wykorzystywania jego wizerunku chociażby w reklamie. Podobnie w pracy "Nobody knows" Julii Popławskiej serwisy informacyjne żerują na życiach zwykłych ludzi.

 "Oddech" Małgorzaty Kaczmarek, wpisujący się w popularny ostatnio nurt związany z mikroorganizmami, wskazuje na pleśń jako niechcianego gościa. Grzyb, który pokrywa zwykle martwe tkanki, w połączeniu z czymś żywym staje się metaforą stanu pomiędzy życiem a śmiercią.

Kolejną pracą, która trzyma się tematu pasożyta, uciekając jednak od świata sztuki, jest "Gość" Dawida Marszewskiego. Wideoinstalacja dotyka mitu polskiej gościnności w odniesieniu do aktualnej sytuacji związanej z uchodźcami. Już sam napis "Gość w dom, Bóg w dom", wypisany na parawanie odgradzającym pracę, czcionką przypominającą arabskie pismo, jest wystarczająco mocny i według mnie mógłby funkcjonować jako niezależna praca z pominięciem samego wideo.

Jest to oczywiście tylko część prac, które możemy zobaczyć w MONIE. Z jednej strony można wystawie zarzucić, że nie jest ona monolitem i nie zamyka się w obrębie samego świata sztuki, ale z drugiej, taka różnorodność wzbogaca odbiór i trafia do większej grupy odbiorców. W tym do mnie, bo choć nie wspominałem o tym wcześniej, kondycja środowiska artystycznego jest według mnie czymś, o czym warto mówić, ale niekoniecznie za pomocą sztuki samej w sobie, jest wiele ważniejszych tematów.

Teraz Polska

Warto wspomnieć jeszcze, że w przestrzeni MONY w pewnym momencie pojawia się obcy element - Kamil Wnuk, który nie bierze udziału w wystawie. Przybywa, żeby odnieść się do niej za pomocą własnego performance'u. Wyciąga spod marynarki butlę z czerwoną farbą i w różnych miejscach wypisuje w sąsiedztwie prac wielkie czerwone hasło "Teraz Polska". Ta akcja może być różnie interpretowana. Z jednej strony Kamil oznacza prezentowaną tu sztukę jako reprezentatywną dla naszego kraju - wystawia jej nieco ironiczny znak jakości, z drugiej staje się pasożytem biorącym udział w cudzej wystawie. Kiedy napis pojawia się w pobliżu wspomnianej już pracy Marszewskiego, nabiera wydźwięku wręcz nacjonalistycznego i - chyba w ten sposób odebrany przez jednego z widzów - szybko zostaje zamazany.

Bogusz Bogatko

  • Wystawa "Status. Pasożyt"
  • organizowana przez Pracownię Projektów Kuratorskich Wydział Edukacji Artystycznej UAP, opieka merytoryczna: Izabela Kowalczyk
  • Kuratorki: Aleksandra Janz, Aleksandra Jaraszkiewicz, Sylwia Siwiak
  • Artyści: Tymek Borowski, Katarzyna Frankowska, Agnieszka Grodzińska, Małgorzata Kaczmarek, Michał Knychaus & Urszula Lucińska, Ewa Kubiak, Zbigniew Libera, Piotr Macha, Dawid Marszewski, Małgorzata Michałowska, Elżbieta Niewiadomska, Iwona Ogrodzka, Julia Popławska, Justyna Śmidowicz, Marcin Zaremba
  • MONA inner spaces, ul. Gwarna 7/100
  • wystawa czynna w dniach wt.-pt.: g. 15-18, sob.-niedz.: 15-19