Wystawa "Status. Pasożyt" jest pracą zaliczeniową studentek specjalizacji kuratorskiej na poznańskim Uniwersytecie Artystycznym. Można zauważyć pewną prawidłowość. Tego typu "szkolne" wystawy często są autotematyczne - opowiadają o różnych aspektach środowiska artystycznego widzianego z perspektywy młodego pokolenia. I tym razem nie jest inaczej. W założeniu ekspozycja ma wskazywać na pokrewne pasożytnictwu relacje funkcjonujące w rodzimym artwordzie. Inną kwestią jest, na ile tę koncepcję realizuje, a na ile porusza się wokół niej, trzymając się nikłych powiązań? Na tego typu pułapkę często mogą natknąć się twórcy wystaw zbiorowych budowanych na bazie hasła-tytułu.
Artysta pasożyt
Na szczęście kuratorki, mimo ograniczonego brakiem budżetu pola wyboru prac, wybrnęły z tej sytuacji całkiem dobrze. Co prawda niektóre dzieła zostały nieco na siłę przyporządkowane do ogólnej koncepcji, ale całość pomimo sporego rozrzutu stylistycznego i koncepcyjnego tworzy spójną całość i pozwala spojrzeć na problem z różnych perspektyw. Trzeba więc zaznaczyć, że nazwanie wystawy "szkolną", co wcześniej zrobiłem jest tylko formą klasyfikacji, bez cienia pejoratywności. Mimo że często "szkolne" oznacza "mało profesjonalne", w tym wypadku tak nie jest.
Już sama realizacja wystawy wpisuje się w jej temat, bo problem braku środków postawił autorki w sytuacji, w której same musiały wejść w rolę pasożytów - z jednej strony "wykorzystując" galerię MONA inner spaces, a z drugiej pasożytując na artystach - pozyskując od nich prace bez odpowiedniego honorarium. Ta sytuacja traktowana jako nadrzędna "praca" jednocześnie najklarowniej pokazuje sytuację młodych artystów i kuratorów starających się zaistnieć w świecie sztuki.
Pleśń i gość
Część prac już fizycznie obecnych w przestrzeni wystawy odnosi się do świata sztuki bezpośrednio. Wiralowe wideo Iwony Ogrodzkiej, która przeprowadza swoją ironiczną spowiedź, jest obrazem tego, jak społeczeństwo postrzega artystów. Podobnie jest w pracy Zbigniewa Libery, u którego artysta staje się społecznym odszczepieńcem, żebrakiem i bezdomnym. Taki obraz twórców wciąż mocno funkcjonuje w społeczeństwie.
Ciekawym aspektem są prace, które dotyczą zawłaszczania elementów rzeczywistości. Agnieszka Grodzińska w pracy "Hard light in the light heat" wykorzystuje fragmenty fotografii ze starych magazynów, żeby przeistoczyć je w nowe twory. Wizerunek mocno powiększonych fragmentów ciała zostaje przetworzony i ponownie wykorzystany. Pojawia się tu odniesienie do traktowania ciała przedmiotowo i wykorzystywania jego wizerunku chociażby w reklamie. Podobnie w pracy "Nobody knows" Julii Popławskiej serwisy informacyjne żerują na życiach zwykłych ludzi.
"Oddech" Małgorzaty Kaczmarek, wpisujący się w popularny ostatnio nurt związany z mikroorganizmami, wskazuje na pleśń jako niechcianego gościa. Grzyb, który pokrywa zwykle martwe tkanki, w połączeniu z czymś żywym staje się metaforą stanu pomiędzy życiem a śmiercią.
Kolejną pracą, która trzyma się tematu pasożyta, uciekając jednak od świata sztuki, jest "Gość" Dawida Marszewskiego. Wideoinstalacja dotyka mitu polskiej gościnności w odniesieniu do aktualnej sytuacji związanej z uchodźcami. Już sam napis "Gość w dom, Bóg w dom", wypisany na parawanie odgradzającym pracę, czcionką przypominającą arabskie pismo, jest wystarczająco mocny i według mnie mógłby funkcjonować jako niezależna praca z pominięciem samego wideo.
Jest to oczywiście tylko część prac, które możemy zobaczyć w MONIE. Z jednej strony można wystawie zarzucić, że nie jest ona monolitem i nie zamyka się w obrębie samego świata sztuki, ale z drugiej, taka różnorodność wzbogaca odbiór i trafia do większej grupy odbiorców. W tym do mnie, bo choć nie wspominałem o tym wcześniej, kondycja środowiska artystycznego jest według mnie czymś, o czym warto mówić, ale niekoniecznie za pomocą sztuki samej w sobie, jest wiele ważniejszych tematów.
Teraz Polska
Warto wspomnieć jeszcze, że w przestrzeni MONY w pewnym momencie pojawia się obcy element - Kamil Wnuk, który nie bierze udziału w wystawie. Przybywa, żeby odnieść się do niej za pomocą własnego performance'u. Wyciąga spod marynarki butlę z czerwoną farbą i w różnych miejscach wypisuje w sąsiedztwie prac wielkie czerwone hasło "Teraz Polska". Ta akcja może być różnie interpretowana. Z jednej strony Kamil oznacza prezentowaną tu sztukę jako reprezentatywną dla naszego kraju - wystawia jej nieco ironiczny znak jakości, z drugiej staje się pasożytem biorącym udział w cudzej wystawie. Kiedy napis pojawia się w pobliżu wspomnianej już pracy Marszewskiego, nabiera wydźwięku wręcz nacjonalistycznego i - chyba w ten sposób odebrany przez jednego z widzów - szybko zostaje zamazany.
Bogusz Bogatko
- Wystawa "Status. Pasożyt"
- organizowana przez Pracownię Projektów Kuratorskich Wydział Edukacji Artystycznej UAP, opieka merytoryczna: Izabela Kowalczyk
- Kuratorki: Aleksandra Janz, Aleksandra Jaraszkiewicz, Sylwia Siwiak
- Artyści: Tymek Borowski, Katarzyna Frankowska, Agnieszka Grodzińska, Małgorzata Kaczmarek, Michał Knychaus & Urszula Lucińska, Ewa Kubiak, Zbigniew Libera, Piotr Macha, Dawid Marszewski, Małgorzata Michałowska, Elżbieta Niewiadomska, Iwona Ogrodzka, Julia Popławska, Justyna Śmidowicz, Marcin Zaremba
- MONA inner spaces, ul. Gwarna 7/100
- wystawa czynna w dniach wt.-pt.: g. 15-18, sob.-niedz.: 15-19