Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Kto nie był, niech żałuje, bo poniedziałkowy koncert Katarzyny Groniec był pokazem artystycznego mistrzostwa. Muzyczny spacer po "ZOO z piosenkami Agnieszki Osieckiej" rozpoczęliśmy od "Wielkiej wody".

. - grafika artykułu
Fot. Tomasz Nowak

Katarzyna Groniec grozi swoim fanom, że płyta z zapisem tego koncertu nie powstanie. Oby jednak zmieniła zdanie, bo od piosenek Agnieszki Osieckiej w jej wykonaniu nie można się oderwać. Hipnotyzują i wciągają, czego dowodem jest poniedziałkowy koncert w Teatrze Muzycznym, po którego zakończeniu widzowie z dużą niechęcią opuścili salę. Groniec porwała swoimi interpretacjami wypełnione do ostatnich miejsc rzędy i skłoniła publiczność do refleksji. Bo piosenki Osieckiej takie właśnie są - bawią i wzruszają zarazem.

Katarzyna Groniec wystąpiła z programem, na który składają się doskonale dobrane piosenki słynnej poetki. Wśród utworów były te znane - m.in. wykonywana przez Skaldów "Piosenka o życiu ptasim", w którą zaangażowana była cała widownia, czy utwór "Gonić króliczka" - ale także "Kokaina", którą znamy w wykonaniu Kasi Nosowskiej, kojarzone z Sewerynem Krajewskim "Uciekaj moje serce" oraz "Dzikuska", w której krótko mówiąc mnie rozkochała. Groniec dodała wspomnianej piosence Violetty Villas nie tylko świeżości, ale też charakterystycznej dla wielu swoich interpretacji żywiołowości.

Ponadto w repertuarze "ZOO" znalazła się także ballada pt. "Nim wstanie dzień", którą w oryginale śpiewał Edmund Fetting, a później jeszcze zespoły Raz, Dwa, Trzy i Strachy Na Lachy. Śpiewana przez Groniec stała się minispektaklem, podczas którego artystka w blasku lamp i wirując na bosaka puszczała kolorowe bańki mydlane. Ale majstersztykiem okazało się także wykonanie piosenki "Rodzi się ptak". Dzwonki, których użyła do interpretacji przeboju Skaldów, sprawiły, że łzy same napływały do oczu, a serce biło mocniej.

Nie sposób także nie napisać kilku słów o utworze śpiewanym wcześniej przez Marylę Rodowicz - "Nie ma jak pompa", w którym Groniec pokazała paletę swoich umiejętności - tych wokalnych, jak i aktorskich. Należy też wspomnieć o piosence "Dance Macabre", którą mniej więcej w połowie koncertu, wybudziła publiczność z transu. Utwór, podobnie jak tytułowe "ZOO" czy "Parademarsz", należy do piosenek z rodzaju "teatralnych", przez co też mniej znanych. To szansa, jaką daje Groniec swoim fanom na obcowanie z "nową" Osiecką. 

Za aranżację większości utworów, która poszła w stronę transu, psychodeliczności i elektroniki - choć na szczęście gdzieniegdzie słychać było też "jęki i kwilenie słowiańskiej duszy" - odpowiada Łukasz Damrych. Muzyk grający na klawiszach pojawił się na scenie wraz z kontrabasistą Tomaszem Pierzchniakiem i siedzącym za perkusją Łukaszem Sobolakiem. Panowie - oprócz oczywiście samej Groniec i ducha Osieckiej, który unosił się nad sceną - z pewnością stanowili jeden z filarów sukcesu. Na uwagę zasługuje też spektakularny minimalizm całej oprawy koncertu, czyli wizualizacje stworzone przez grupę Heroteam. Proste i stylowe, świetnie korespondowały z muzyką, jak i dopracowanymi pod każdym względem ruchami artystki.

Poniedziałkową wędrówkę po "ZOO z piosenkami Agnieszki Osieckiej", po którym oprowadziła nas z należytą uwagą, pasją i zaangażowaniem niebywała i oryginalna w swym wyrazie artystka, zakończyliśmy z trafną myślą.

Na bis zabrzmiało:

"Ogólnie zaś chodzi o to,
żeby nie być idiotą [...]
Ciut sobie bimbaj, Żyj niby cymbał,
możesz być nawet psem i lwem,
możesz być świrem,
możesz być zbirem.
Być idiotą?
O nie, nie, nie, nie!"

Monika Nawrocka-Leśnik                            

  • koncert Katarzyny Groniec - "ZOO z piosenkami Agnieszki Osieckiej"
  • Teatr Muzyczny
  • 10.11