Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Jazz o wielu twarzach

Odwołująca się do najlepszych dokonań akustycznego jazzu muzyka z płyty Kazimierza Jonkisza oraz inspirowana muzyką sefardyjską autorska wizja grupy Nor Cold - to dwie spośród najciekawszych jazzowych płyt roku. Obie wydane w Poznaniu.

Kazimierz Jonkisz "Jazz Energy". Wyd. Multikulti Project 2013 - grafika artykułu
Kazimierz Jonkisz "Jazz Energy". Wyd. Multikulti Project 2013

Miniony rok był znów bardzo udany, pod względem wydawniczym, dla poznańskiej oficyny Multikulti. Staraniem tego wydawnictwa ukazało się w ostatnich miesiącach przynajmniej kilka znakomitych albumów. Głośnym echem odbiła się nagrana w poszerzonym składzie przez zespół Hera wybitna płyta "Seven Lines". Znakomite wrażenie robiły krążki powstałe gdzieś na skrzyżowaniu dróg między jazzem a folkiem, między improwizacją a natchnieniem płynącym z tradycji - czyli świetna "Vesna" grupy Babooshki i "The Erstwhile Heroes" zespołu Meadow Quartet. Różnorodne perspektywy współczesnego oglądu muzyki jazzowej pokazywały albumy zespołów Coherence Quartet, Sextans czy tria Zawdzki / Paśniewski / Wośko - muzyków wykształconych w duńskim konserwatorium w Odense.

Pasja i radość

Na tym tle szalenie interesujące i chyba nieco niedostrzeżone wydają się płyty Kazimierza Jonkisza i kwartetu Nor Cold. Obie bardzo różne, odmienne w nastroju, dynamice, estetyce, a jednocześnie będące przekazem ponadpokoleniowego, pełnego pasji i radości odkrywców, celebrowania magii muzyki improwizowanej. Pokazujące, że jazz wciąż może być atrakcyjną, interesującą ofertą dla słuchaczy poszukujących muzyki mądrej, nie powierzchownej, pełnej kunsztu.

Alternatywa

W przypadku pierwszej ze wspomnianych płyt owa ponadpokoleniowość sama się wręcz narzuca. I dlatego, że lider - perkusista Kazimierz Jonkisz - zgromadził wokół siebie grono znacznie młodszych artystów. Ale też dlatego, że jego patentem zawsze było umiejętne korzystanie z muzykalności młodych twórców, szlifujących u jego boku swoje talenty. On dawał im swe doświadczenie i wiedzę, wprowadzał ich w tajniki jazzowego świata, oni dawali swe kompozycje, a także zapał, świeżość i energię. Tak było przecież już przed laty, gdy na pamiętnych płytach "Tiritaka", "Outsider", "XYZ" ważne kroki na scenie stawiali Krzesimir Dębski, Andrzej Olejniczak, Krzysztof Popek, Maciej Strzelczyk.

Dziś zasada się nie zmieniła. Muzyka również jest zachwycająco "nienowoczesna" - w najlepszym z możliwych znaczeń tego słowa. Jonkisz i jego koledzy z daleka omijają więc te okolice, które nazywane są smooth jazzem, ale nie nęci ich też powab nurtu free czy grania elektrycznego, nu jazzowego etc. W swej idei grupa odwołuje się do najlepszych osiągnięć akustycznego jazzu, zasłuchanego w przeszłość, ale przecież również całkiem współczesnego. Taka forma narracji jest swego rodzaju ucieczką przed otaczającą nas zewsząd chaotyczną dźwiękową rzeczywistością, z drugiej - jest całkiem realną alternatywą dla rozmaitej płytkiej twórczości. Dodajmy zresztą, że akustyczne brzmienie nie oznacza tu bynajmniej tylko lirycznych, stylowych fraz, artyści proponują też przynajmniej parę razy wciągające muzyczne spięcia.

Charakter

Kompozytorem całości repertuaru zawartego na płycie jest Wojciech Pulcyn. To świetny kontrabasista, doskonale znany jazzowej publiczności z występów u boku wielu liderów, mający też za sobą epizody na scenie folkowej. Na płycie "Jazz Energy" skupia się jednak na klasycznie brzmiących tematach, które są nośne, świetnie brzmią prowadzone przez zespół, a zarazem pozwalają zaistnieć solistom - improwizatorom.

Skoro o solistach mowa. Ciekawy jest układ instrumentalny zespołu Jonkisza. Poza liderem i Pulcynem, którzy tworzą sekcję rytmiczną, mamy tu dwa saksofony tenorowe - Borysa Janczarskiego i Tomasza Grzegorskiego (ten drugi gra też na saksofonie sopranowym). Przez pierwszą połowę płyty to ich dialogi utrzymują dynamikę muzyki i dramaturgię całości. Efekty bywają znakomite - wtedy gdy unisono grają tematy, jak i wówczas, gdy się intrygująco "rozchodzą". W ostatnich trzech utworach dołącza do nich jeszcze kolejny, świetnie znany sympatykom jazzu, muzyk - trębacz Jerzy Małek. Jego obecność dodaje muzyce charakteru, a w najdłuższym na płycie utworze "Confidence" pozwala utrzymać intrygujące napięcie.

Wyprawa

Z kolei na czele kwartetu Nor Cold stoi artysta o co najmniej pokolenie młodszy od Jonkisza. Trębacz Olgierd Dokalski - bo o nim mowa - lokuje swe zainteresowania na pograniczu jazzu i szeroko pojętej muzyki żydowskiej. Tak było na płycie jego zespołu Daktari, tak jest i teraz. Tu za inspirację służą mu zarówno słowa Biblii, jak i twórczość Adama Zagajewskiego. Podstawowym kontekstem jest jednak zachwyt lidera nad archiwalnymi, pochodzącymi z początku XX wieku, nagraniami sefardyjskich Żydów z Bałkanów. Do tej muzycznej wyprawy Dokalski znalazł partnerów w różnych częściach świata: grającego na gitarze i tar Wojciecha Kwapisińskiego, belgijskiego saksofonistę Zegera Vandenbusschea oraz izraelskiego perkusistę Oori Shaleva.

Efektem jest muzyka, w której nostalgia i jakaś szczególna melancholia splata się to z brzmieniową chropowatością, to z pełnym jasnych, choć mocnych barw graniem. Charakterystyczna gęsta tkanka perkusyjna, wspierana brzmieniami gitary jest wyrazistym tłem dla partii granych przez trębacza i saksofonistę, którzy w znacznej mierze współkreują ten nieoczywisty klimat. Przeszłość splata się tu z przyszłością, stare sefardyjskie nuty ze współczesna improwizacją. To bardzo ciekawa płyta, chociaż chyba niekoniecznie dla tych, którzy dopiero zaczynają swą przygodę ze słuchaniem jazzu.

Tomasz Janas

  • Kazimierz Jonkisz "Jazz Energy"
  • Nor Cold "Nor Cold"
  • Wyd. Multikulti Project
  • Poznań 2013
Odwiedź także: