Twórcy odarli spektakl ze wszystkiego, co mogłoby odciągać uwagę od dwójki połączonych ze sobą ciał. Tancerze, pozbawieni rekwizytów i muzyki, ukazani w pełnym świetle, zaprezentowali czysty, fizyczny ruch. Dwa ciała połączyli nie tylko za pomocą wspólnego ruchu, ale także oddechem. Ich ciężkie dyszenie towarzyszyło widzom niemal przez cały spektakl, budując jego rytm, który zastępował muzykę. Wyrażało zarówno zmęczenie, jak i niezwykłe współistnienie tancerzy. Złączeni wspólnym oddechem, który męczył ich w jednakowym stopniu, co publiczność, przechodzili z jednych pozycji do następnych.
"Z perspektywy żaby" - odsłona I [recenzja]
Zobacz również
Skarbeńku
Jak nie zniknąć?
Dom Tramwajarza ponownie otwarty!