Cieplak to utytułowana polska prozaiczka, która ma na swoim koncie m.in. dwukrotną nominację do "Nike" ("Lata powyżej zera", 2018, oraz "Rozpływaj się", 2022) czy Nagrodę Conrada za debiut "Ma być czysto" (2016). Na podstawie tej ostatniej książki Dawid Nickel nakręcił w roku 2020 roku głośny swego czasu film o gimnazjalistach i ich problemach sercowych, pt. "Ostatni komers". Autorka, która debiutowała w Krytyce Politycznej, wydawała później w Wydawnictwie Literackim i Znaku. Trzy lata po swojej ostatniej powieści, "Ciele huty", powraca z "Istotami zależnymi" wydanymi w Wydawnictwie Poznańskim.
Motywem powracającym w powieści jest jest "za-za", czyli niefortunne zająknięcie, którego dopuściła się Alicja w trakcie jednego ze swoich wczesnych podcastów. Mówiła o toksycznych relacjach z byłym partnerem i za-zależnościach, w które popada się w nieszczęśliwych związkach. Fragment z niefortunnym potknięciem stał się viralem, przysparzając autorce "Atlasu Miejsc Troski" sporo popularności. Teraz kobieta wybiera się do Ekwadoru, nagrywać z kobietami z samopomocowych wspólnot funkcjonujących w kraju, w którym faktyczną, krwawą władzę sprawują kartele narkotykowe. To co miało być zaledwie contentem, staje się dla Alicji autentycznym doświadczeniem ludzkiego nieszczęścia. Do Guayaquil i na Galapagos wybiera się jednak nie sama, lecz z Leną, swoją byłą pasierbicą świeżo po jej próbie samobójczej. Wspólnie spędzony czas ma zbliżyć do siebie kobietę i osiemnastoletnią dziewczynę - Alicja pozostaje w pułapkach terapeutyzacji wszystkich doświadczeń, co Lena bez problemu odkrywa i dekonstruuje. Próbując odbudować relacje z dziewczyną, Alicja myślami pozostaje w Polsce, gdzie zabiega o prawo do adopcji wraz ze swoim aktualnym partnerem.
Niestety Ekwador, do którego docierają "las polcas", okazuje się zupełnie innym miejscem niż to, który wyłaniało się z researchu. Iguany są, owszem, i wygrzewają się na słońcu, są też słynne żółwie z Galapagos, jest też wszechobecna przemoc i bieda, bezradność, porwania dla okupu, straszliwe walki kogutów i strzelanie do kóz, które ma niewinne dzieci zamieniać w bezlitosnych morderców. Europejki muszą zrewidować swoje poglądy na życie oraz przekonać się - tak samo jak czytelnicy - że Ekwadorki i Ekwadorczycy to nie tło dla przygód głównych bohaterek, nie NPC-e (postaci z gier sterowane przez komputer), ale skomplikowane, targane namiętnościami, problemami i marzeniami osoby z krwi i kości. Narastający w Ekwadorze społeczny konflikt, który nosi znamiona wojny domowej, staje się dla wszystkich występujących w powieści postaci czasem próby. Tak dla mieszkańców i mieszkanek Guayaquil, jak i dla rekonstruujących swoją podszytą nieufnością relację Alicji Leny. Dla Leny Alicja jest tą kobietą, która lata temu plotła jej warkocze, a potem, z dnia na dzień, wyprowadziła się z jej życia, pozostawiając po sobie pustkę. Zanim ponownie obdarzy ją zaufaniem, upłynie jeszcze sporo wody w mętnej rzece Guayas.
Młodą bohaterką targają demony. Uzależniona od tzw. "Z drugs", czyli tabletek zawierających nasenny zolpidem, oraz innych środków (podkreślę jednak, że Cieplak nie demonizuje leków, co ważne!), a także Chatu GPT, który wyręcza ją w myśleniu, ucieka przed zakończonym dramatycznie związkiem z Karo. Przy okazji eksploruje swoją lesbijską tożsamość oraz "mommy issues" w kontakcie z poznaną w Ekwadorze przewodniczką Clarą. Jednocześnie ucieka przed blamażem, jaki spotkał ją w Polce w mediach społecznościowych, gdy otumaniona lekami i odrzuceniem, wylewała swoje żale, co zostało bardzo szybko uwiecznione przez nieprzychylne jej osoby za pomocą print screenów.
Powieść Cieplak zyskuje swoją atrakcyjność fabularną nie tylko dzięki skonstruowaniu interesujących postaci z realistycznymi problemami, ale też poprzez sprawne wykorzystanie konwencji powieści sensacyjnej. Co więcej, autorka wprowadza do powieści oniryczne, teatralne przerywniki (np. w formie telewizyjnego show z prowadzącą z Mają Bohosiewicz), które odkrywają kolejne warstwy psychiki bohaterek. Te fragmenty podobają mi się najmniej, to jednak czysto subiektywne odczucie - rozumiem, jaką funkcję pełnią i uważam ich obecność za uzasadnioną.
"Istoty zależne" podejmują temat uniwersalny - spektrum zależności między ludźmi, oraz kompensacji deficytów emocjonalnych. Mimo to autorce udaje się powiedzieć coś nowego w tym oklepanym temacie, choćby dlatego, że ma świetny słuch i wie, z jakimi problemami mierzą się teraz młodzi ludzie, oraz jakiego rodzaju eskapistyczne strategie przyjmują wobec presji ze strony świata. W połączeniu ze zwrotnikowym lub podrównikowym anturażem, narkotykami, gadami i bandytami, tworzy to naprawdę oryginalną, pachnącą emocjonującą przygodą czytelniczą, całość.
Jacek Adamiec
- Anna Cieplak, "Istoty zależne"
- wyd. Wydawnictwo Poznańskie
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026