Kultura Poznań.pl

Sztuka

opublikowano:

Chodź powąchać ze mną werniks

Nieznany impresjonizm reprezentuje analityczne, edukacyjne i popularnonaukowe podejście do sztuki. To przy tym ekspozycja grafik, a nie tak bardzo pożądanego przez publiczność malarstwa impresjonistycznego. A jednak organizatorzy doskonale wiedzą, że przygotowali wystawienniczy hit skierowany do najszerszego odbiorcy sztuki, jakowy li tylko istnieje. Że to się po prostu musi sprzedać i będzie się sprzedawać na pniu.

Fot. Maciej Kaczyński
Fot. Maciej Kaczyński

Nieznany impresjonizm pływa w wielkiej, efektownej kolbie z nalepką "wystawy sztuki impresjonistycznej i postimpresjonistycznej: po prostu musisz to zobaczyć". Dlatego, gdy szedłem obejrzeć (bo przecież musiałem, prawda?) i sprawdzić, jak się sprawy z tym mają, z zakamarków pamięci wychynęło wątłe wspomnienie Od Maneta do Gaugina. Impresjoniści i postimpresjoniści ze zbiorów Musee d'Orsay w Paryżu. Tamta wystawa gościła w 2001 roku w Warszawie, Poznaniu i Krakowie, a w tym ostatnim set paryski uzupełniono o lokalne zbiory. Trochę tak jest również w przypadku Nieznanego impresjonizmu, który w 77% składa się z grafik z oksfordzkiego Muzeum Ashmolean, a w reszcie z dzieł ze zbioru nowoczesnej grafiki francuskiej z Muzeum Narodowego w Krakowie.

Pożądanych hitów post- i impresjonizmu było na Od Maneta do Gaugina... jakby przymało, a dominowały rzeczy drugiego czy trzeciego gwiazdorstwa, co mogło niejednego widza mocno rozsierdzić - przecież bilety tanie jak na rok 2001 nie były! Organizatorzy ratowali braki realnego kolorowaną tekturą: " (...) na dziedzińcu Muzeum Narodowego w Warszawie wyczarowano kawałek Paryża: ustawiono ogromny namiot dla oczekujących na wejście, w którym odtworzono paryski miejski pejzaż, a szczególnie miejsca ulubione przez impresjonistów. Zrekonstruowano fasady budynków (120 m bieżących) z szyldami i brukowany placyk. Towarzyszą temu paryskie melodie grane przez autentycznego kataryniarza. Można też napić się kawy, czekolady z croissantem, zjeść ostrygi itp." - drobiazgowo relacjonowała w "Niedzieli" Jolanta Wyleżyńska.

Poza koncepcją żenienia zbiorów krajowych i zagranicznych, Nieznany impresjonizm od tamtego zapomnianego przedsięwzięcia w stylu jarmarku dzieli praktycznie wszystko. Kuratorki - Katherine Wodehouse i Krystyna Kulig-Janarek - przygotowały przemyślaną i bardzo inspirującą ekspozycję, z pomocą której można wiele się dowiedzieć o tym, jak impresjoniści myśleli, tzn. jaką mieli wyobraźnię plastyczną, jak wyglądał wówczas sprzęt graficzny, oraz jak nietypowo posługiwali się czasem technikami graficznymi. Dostaniemy też kilka odpowiedzi na pytanie, czemu mogła w ogóle służyć ta niekoniecznie "poboczna" aktywność typu dziergactwo igłą po metalu, czy spasowywanie klocków pod kolorowy drzeworyt na modłę japońską.

Dekoracje, warianty, lokacje

Ekspozycję otwiera widok obiektu bardzo namacalnego - zabytkowej prasy drukarskiej z 1898 roku, której z dzisiejszego punktu widzenia toporny wygląd i absurdalny rozmiar podpowiadają, jak bardzo różny był wiek XIX od współczesności. Ta konkretna prasa powstała cztery lata po pierwszym procesie Alfreda Dreyfusa. Oglądając w kinie Oficera i szpiega najbardziej fascynowała mnie drobiazgowo zrekonstruowana scenografia, odtworzenie paryskiego stylu życia przełomu wieków, świat odrębnej materialności, już obcej nam codzienności - i bez wątpienia każdy, kto planuje przyjście na wystawę Nieznany impresjonizm, może potraktować ten seans jako dopełnienie, dodatek, podpowiedź, didaskalia... Salę z prasą dopełnia Podróż przez Paryż, projekcja złożona niemych filmów z epoki, a także kilka reprodukcji grafik z objaśnieniami. Dowiemy się, jak rzecz się miała z Paryskimi Salonami, co nieco o pochodzeniu słowa wernisaż od werniksu, czy choćby skali hejtu, z jakim mierzyli się impresjoniści, gdy zaczynali kariery w koturnowym świecie sztuki minionego Paryża.

Na wystawie obejrzymy prace graficzne zestawione w wielu przypadkach z reprodukcjami innych dzieł, dających na przykład wgląd w wariantywność danego tematu w zależności od zastosowanego medium. Taki typ prezentacji zastosowano choćby przy litografii Camille'a Pissaro Rue Saint-Lazare w Paryżu, której towarzyszy zdjęcie obrazu olejnego wykonanego w tym samym roku. Chciałoby się rzec: swobodna wprawka przed konkretem.

Grafiki miewały też zgoła praktyczny i użytkowy charakter, gdy były podstawą do wykonania zleconych prac. Podziwiać możemy na przykład suchoryt Auguste'a Rodina przedstawiający Victora Hugo. Stanowił jeden ze szkiców wykonanych na potrzeby prac przygotowawczych do realizacji rzeźby. Zdziwi nas jednak, że pod realistycznym wizerunkiem pisarza widnieje dość szydercza karykatura, więc czytamy objaśnienie: "W 1883 roku osiemdziesięcioletni pisarz i poeta Victor Hugo z niechęcią zgodził się na wizytę Rodina, który zamierzał wykonać wstępne szkice do popiersia w brązie. Rzeźbiarz, aby nie zakłócać spokoju Hugo, zmuszony był pracować na werandzie, wchodząc raz po raz do pokoju, aby szybko skorygować i ukończyć rysunki". I natychmiast dopowiemy sobie: wiadomo, celebryta i buc, i poczujemy empatię do nieszczęsnego Rodina, któremu trafił się tak trudny we współpracy literat-ananas.

Po podaniu tych przykładów łatwo można więc zauważyć, że wystawa Nieznani impresjoniści nie jest kolejną trywialną ekspozycją służącą gapieniu się na obrazki, które potem "zabieramy" do domu na koszulkach i kubkach, a faktycznie może poszerzyć naszą wiedzę. Kto jest z natury szydercą i lubi odnajdywać takie kurioza, jak reakcja Rodina na humorzastego Hugo, doceni zdolność kuratorek do wynajdywania wielu takich zacnych salonowych dykteryjek. Przyznam się, że zwiedzając, stale się uśmiechałem pod nosem z tych dzieł graficznych - czasem w skali niby drobnych, a jednak o wiele ciekawszych niż setny, solidny, wielkoformatowy obrazek z przykurzonych muzeów, co już nie potrafi dziś zachwycać bez dobrze zagajającej opowiastki.

Ten, kto ma przesyt nudnymi i przewidywalnymi wystawami sztuki starej, na Nieznanym impresjonizmie odetchnie z ulgą. Podejrzewam nawet, że ci, co dostają już mdłości na widok dzieł z tego nurtu, również wyniosą z Zamku dość odświeżające przeżycie i popatrzą innym, przenikliwszym wzrokiem na prace, po których powierzchni ślizgali się oczami, żłobiąc wciąż te same koleiny. A zatem: uczmy się innych punktów widzenia! Wystawie towarzyszy też niezwykle bogaty i różnorodny program towarzyszący złożony z oprowadzań, warsztatów, spotkań i wykładów o charakterze inkluzywnym, a oparty o ideę dostępności. Fajnie, że kuriozalne ekspozycje pokroju Od Maneta do Gaugina... mamy już za sobą i oby nigdy nie wróciły w poznańskie rewiry. W skali recenzenckiej punktozy Zamek Nieznanym... zajął u mnie solidne 7,5/10.

Marek S. Bochniarz

  • Wystawa Nieznany impresjonizm. Manet, Pissaro i im współcześni
  • kuratorki: Katherine Wodehouse i Krystyna Kulig-Janarek
  • Centrum Kultury Zamek
  • Sala Wystaw
  • wystawa czynna do 29.03

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020