Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Włodka Pawlika zaduma nad historią

"Misterium Stabat Mater" Włodka Pawlika jest zderzeniem tradycji ze współczesnością. Jednak najważniejsze w tym utworze jest to, że jest on przejmującym głosem współczesnego człowieka, który z pokorą rozmyśla nad historią.

. - grafika artykułu
Fot. Tomasz Nowak

Koncert zaduszkowy pamięci ofiar Gestapo odbył się trzeciego listopada w Teatrze Muzycznym. Zabrzmiało "Misterium Stabat Mater" Włodka Pawlika, jedynego jak dotąd polskiego laureata nagrody Grammy. Wraz z nim i artystami Teatru Muzycznego wystąpił zespół wokalny Artis Sonus pod dyrekcją Jacka Sykulskiego.

Misterium improwizowane

Średniowieczny tekst "Stabat Mater" opowiada o bólu Matki Boskiej po śmierci Chrystusa. Ta sekwencja doczekała się wielu muzycznych opracowań, wielu arcydzieł. Włodek Pawlik swoim utworem chyba nie chciał wejść do kanonu mistrzów. W moim odczuciu artysta pragnął poruszyć publiczność, muzyką zachęcić do zadumy. Udało mu się. Na chwilę zatrzymał czas, a my mogliśmy jak przez lupę przyjrzeć się historii i współczesności. "Misterium Stabat Mater" to dzieło, które ma już kilkanaście lat. Wykonywane było przy różnych okazjach, między innymi w drugą rocznicę zamachu na World Trade Center. Nie dziwi, że utwór ten towarzyszy trudnym rocznicom. Chorałowo-jazzowe misterium po prostu zaprasza do rozmyślań.

Pawlik w warstwie muzycznej zestawił ze sobą chorał gregoriański, który powierzył zespołowi Artis Sonus oraz chórowi Teatru Muzycznego. Pianista zaś wykonywał jazzowe improwizacje, przypominające czasy impresjonizmu. Wbrew pozorom te dwie zupełnie odmienne stylistyki doskonale ze sobą współgrały. Ascetyczność warstwy wokalnej, podkreślona jeszcze przez surowy język łaciński, nie kontrastowała, a wchodziła w dialog z warstwą instrumentalną. Te dwa światy w żadnym momencie utworu jednak nie przeniknęły się. Pianista wsłuchiwał się w partie chóralne i swoimi improwizacjami podkreślał, dopowiadał sensy modlitwy, wtórował wokalistom.

Zmieniało się to, gdy Pawlik zostawał sam ze swoimi improwizacjami, a śpiewacy milkli. Każdą nutą pianista pokazywał, jak bardzo zależy mu na tym, co gra, jak ważny jest dla niego udział w tym koncercie. Przejmujące były chwile, gdy wykonywał eteryczne frazy o rozmytych konturach, które swoją tonalnością wychodziły poza klasyczny system europejski, by po kilku minutach znów połączyć się z surową sekwencją "Stabat Mater".

Gdzie miłość i dobro...

Na duże uznanie zasługują również wokaliści, a przede wszystkim zespół Artis Sonus pod dyrekcją Jacka Sykulskiego, który bardzo dobrze poradził sobie z trudnym wykonawczo chorałem. Artyści wspaniale radzili sobie z bezoddechowymi, długimi frazami. Szczególnie pięknie tego wieczoru zaprezentował się tenor - Łukasz Bielak, zarówno w momentach solowych, jak i w częściach oratio.

"Misterium Stabat Mater" nie jest łatwe w odbiorze. Surowa monotonia, ascetyczne brzmienie, częste repetycje strof sprawiają, że myśli kierują się w stronę bolesnych słów. W pewnym momencie poczułam, że jestem już przytłoczona moimi myślami, ponieważ utwór ten dawał mało pocieszenia. Jedynym wytchnieniem był hymn "Ubi caritas". Było to jedyny moment, gdy zarówno tekst ("Gdzie miłość i dobro, tam jest u Bóg. Zgromadziła nas w jedno miłość Chrystusa. Radujmy się w Nim i weselmy..."), jak i muzyka były jednoznacznie radosne. Durowa, łagodna improwizacja Pawlika brzmiała nawet nieco filmowo. "Ubi caritas" był najpiękniejszą częścią "Misterium". W zupełnie innym stylu, ale równie przejmująco zabrzmiała formuła "Kyrie eleison". W całym, dość jednostajnym dziele Pawlika, to właśnie "Kyrie" stanowiło jedyną, znaczną kulminację.

Mistyczne dzieło Pawlika nie tylko wywołało doznania estetyczne, ale skłoniło do rozważań. Swoją nastrojowością, formą oraz oryginalną stylistyką wzbudziło intensywne emocje. Włodek Pawlik okazał się nie tylko świetnym jazzmanem, ale również kompozytorem z humanistycznym wyczuciem i poetycką wrażliwością. To introwertyczne dzieło idealnie pasowało do okazji i miejsca, gdzie koncert się odbył. Budynek, w którym mieści się Teatr Muzyczny, jest dziś miejscem rozrywki. Ponad siedemdziesiąt lat temu, przez cały okres II wojny światowej, był siedzibą Gestapo.

Aleksandra Bliźniuk

  • Koncert zaduszkowy
  • Włodek Pawlik - fortepian improwizowany, Jacek Sykulski - dyrygent, Artis Sonus - zespół wokalny, chór Teatru Muzycznego
  • Teatr Muzyczny
  • 3.11