Grupa zaczynała karierę w słynnej na całą Warszawę klubokawiarni Chłodna 25. Wtedy na wypełnionej po brzegi widowni mieściło się 80 osób, przedstawienia grano dwa, trzy razy. Mało kto miał szansę je zobaczyć. Potem związani byli kolejno z Barem Studio, Teatrem Warszawy i Nowym Teatrem. Pod wodzą reżysera i dramatopisarza Michała Walczaka i historyka-varsavianisty Macieja Łubieńskiego stworzyli szaloną "burdeltrupę", pokazującą życie Warszawy w krzywym zwierciadle.
"Burdelarze rozpychający się po Warszawie od kilkunastu miesięcy to z jednej strony wysmakowany, dopieszczony literacki kabaret, z drugiej - przekraczająca granice dobrego smaku polityczno-obyczajowa jazda po bandzie" - pisał o nich dziennikarz Marcin Meller. A Wiesław Kowalski z portalu www.teatrdlawas.pl w jednym z wywiadów podkreślał: - Ich oscylująca na granicy teatru i kabaretu twórczość nawiązuje do najlepszych tradycji polskiego kabaretu literackiego. Można by powiedzieć, że Walczak i Łubieński są współczesnym odpowiednikiem Boya-Żeleńskiego, a "Pożar w burdelu" to dzisiejszy "Zielony Balonik".