Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Trzej panowie od wielkiej muzyki

Kroke to jeden z najoryginalniejszych zespołów na polskiej scenie. Bardzo ceniony w świecie stworzył - wychodząc od muzyki klezmerskiej - swoje własne, oryginalne brzmienie. W najbliższą środę zagra w poznańskim Teatrze Muzycznym.

. - grafika artykułu
fot. materiały organizatorów

W ostatnich latach koncertowali lub nagrywali z orkiestrami Sinfonietta Cracovia i Sinfonia Baltica, oryginalnymi wokalistkami - Edytą Geppert i Mają Sikorowską, fantastyczną mongolską artystką Urną Chahar Tugchi, norweską grupą Tindra. Największe uznanie spośród tych twórczych kooperacji przyniosła im współpraca z Nigelem Kennedym. Wciąż znajdują jeszcze czas, by oddawać się swej podstawowej formule muzykowania, czyli współpracy we własnym trio.

Kroke to jedna z tych grup, które wciąż nie znajdują zasłużonego uznania w naszym kraju, choć z tą rozpoznawalnością jest i tak o niebo lepiej niż jeszcze choćby dekadę temu. Zazwyczaj jednak nawet przypadkowi słuchacze po koncercie stają się wielbicielami ich twórczości. Krakowscy artyści mają bowiem w sobie tę rzadką umiejętność grania muzyki, która jest jednocześnie subtelna i finezyjna, ale też szalenie komunikatywna - również dzięki swej emocjonalności i kunsztowi wykonawczemu instrumentalistów.

Trzej panowie z Krakowa

Na okładce pierwszej płyty zespołu czytamy: "Muzykę Kroke należy rozumieć jako kwintesencję pradawnej kultury Żydów, a jednocześnie jako dowód jej nieprzerwanego trwania. Jest ona także formą modlitwy do Boga, zaproszeniem do wspólnej refleksji nad pytaniem co naprawdę znaczy być człowiekiem". To chyba dobre wskazówki dla odbioru i rozumienia ich muzyki, choć twórczość zespołu może być też po prostu pretekstem do dobrej zabawy.

Zaczynali w trójkę, w 1992 roku w Krakowie - i do dziś są sobie wierni. Na nazwę wybrali określenie tego miasta w języku jidysz. Wszyscy trzej byli wówczas absolwentami krakowskiej Akademii Muzycznej, postanowili poszukać jednak swego miejsca na muzycznej scenie w pewnym dystansie do klasycznego wykształcenia. Ich pomysłem było odnajdywanie twórczego natchnienia w tradycji żydowskiej. Artyści byli zresztą wówczas pionierami na polskiej scenie tego typu myślenia i grania. Dziś rzecz nie jest już tak egzotyczna. Mamy na polskiej scenie wiele zespołów, które z różną intensywnością i w różnych kontekstach odwołują się do żydowskiej tradycji. Tymczasem to właśnie członkowie Kroke dwie dekady temu przecierali ścieżki dla takiej twórczości.

Członkowie Kroke czyli: Tomasz Kukurba - altówka (ale także śpiew, czasem flet czy instrumenty perkusyjne), Jerzy Bawoł - akordeon i Tomasz Lato - kontrabas. Mieli podczas tych ponad dwóch dekad wielu "gości w drodze". Oprócz wspomnianych na wstępie gwiazd, byli też tacy muzycy jak Tomasz Grochot, który przez kilka lat okazjonalnie wspierał zespół, grając na instrumentach perkusyjnych.

Zaczęło się od kaset

Pierwszymi dwoma wydawnictwami zespołu były kasety. Część utworów na nich zawartych, na nowo nagranych, znalazło się w 1996 r. na pierwszej już oficjalnej płycie - zatytułowanej "Trio". Kiedy w 1997 r. ukazała się fantastyczna płyta "Eden", mówiono, że Kroke wspięło się na wyżyny finezji i subtelności, budowania - w odwołaniu do tradycji - swego własnego charakterystycznego stylu. I tak było. Tyle, że owe "wyżyny" artyści osiągali znów co jakiś czas, swymi kolejnymi świetnymi albumami. Były więc potem: "The Sounds Of The Vanishing World" - w pewnym sensie eksperymentalna, bo pierwsza, na której większość materiału stanowiły już autorskie kompozycje. Dalej - ujmująca liryzmem i melodyką płyta "Ten Pieces To Save The World",  "Seventh Trip" - na której tak wyraziste były echa orientalne i jazzowe oraz "Out of Sight" - płyta harmonii, uspokojenia, odpoczynku. Nie powinniśmy też zapominać o ich świetnych koncertowych krążkach, będących namacalnym dowodem muzycznego kunsztu. Ważnym tego dowodem była nagrana na Wyspach Brytyjskich płyta "Live At The Pit", a kilka lat później - niemniej znakomita "Quartet Live At Home" (nagrana ze wspomnianym już Grochotem na perkusji).

Kennedy, Spielberg, Gabriel, Lynch...

Nie sposób nie wspomnieć o płycie "East Meets East" sprzed dziesięciu lat. To wtedy Kukurba, Bawoł i Lato skrzyżowali swe instrumenty z gigantem skrzypiec, Nigelem Kennedym. Efektem nie był na szczęście ani pojedynek, ani formuła: gwiazda plus akompaniament. To było spotkanie czterech równorzędnych partnerów, którzy (z małą pomocą jeszcze kilku gościnnie zaproszonych muzyków) stworzyli porywające, dojrzałe dzieło, które zostało docenione na świecie.

W biografii zespołu było jeszcze sporo niezwykłych zdarzeń: spotkania ze Stevenem Spielbergiem, który od lat jest wiernym wielbicielem twórczości Krakowian, artystyczna kooperacja z Peterem Gabrielem - udział w organizowanych przez niego festiwalach Womad, umieszczenie własnego utworu na ścieżce dźwiękowej jednego z filmów Davida Lyncha, udział w spektaklu "Twój anioł Wolność ma na imię", wyreżyserowanym w trzydziestolecie Solidarności przez słynnego Roberta Wilsona...

O Kroke można by pisać długo. Najlepiej jednak po prostu posłuchać ich muzyki. A ponieważ grana na żywo zyskuje dodatkowe barwy, przed nami w środę znakomita okazja, by się o tym przekonać.

Tomasz Janas

  • Koncert Kroke
  • Teatr Muzyczny w Poznaniu
  • 30.10, g. 19
  • bilety: 80 i 60 zł
Odwiedź także: