Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Tam i z powrotem, czyli od IKS-a do książki

- To w Poznaniu wybuchł pierwszy wielki społeczny bunt. Każdy kolejny był w istocie powrotem do punktu wyjścia wyznaczonego przez rok 1956 - mówi Piotr Grzelczak, historyk, kierownik Oddziału Muzeum Narodowego w Poznaniu Ratusz - Muzeum Poznania, autor najnowszej książki "Tam i z powrotem. Poznański Czerwiec 1956".

Mężczyzna w okularach i błękitnej koszuli pozuje na tle pomnika Poznańskich Krzyży na placu im. Adama Mickiewicza. - grafika artykułu
Piotr Grzelczak, fot. Grzegorz Dembiński

Zacznijmy od tytułu Twojej książki "Tam i z powrotem". Brzmi trochę jak nawiązanie do Tolkiena i nie jest to przypadkowe skojarzenie, ponieważ sam o tym wspominasz w przedmowie. Jaki związek występuje między historią Poznania drugiej połowy XX wieku, a historią tolkienowskich Hobbitów?

Byli tacy, którzy odczytywali dzieła Tolkiena jako alegorię współczesności, widząc w Sauronie Stalina, a w orkach komunistów. Sam pisarz podobne porównania dość jednoznacznie odrzucał, pisząc w jednym z listów do Herberta Schiro: "Pytanie, czy orkowie »są« komunistami jest dla mnie równie sensowne jak pytanie, czy komuniści są orkami". Mogę zatem odpowiedzieć, że tolkienowska fraza w tytule mojej książki nie wynika bynajmniej z podobnych zakusów interpretacyjnych. Posłużyłem się nią jednak z premedytacją, ponieważ gra słów "tam i z powrotem" dobrze oddaje nieznośną powtarzalność dziejów Polski pod rządami komunistów, którą można by sprowadzić do innej frazy: od kryzysu do kryzysu. Poznań w tej sekwencji odgrywa kluczową rolę, gdyż to tutaj wybuchł pierwszy wielki społeczny bunt. Każdy kolejny był w istocie powrotem do punktu wyjścia wyznaczonego przez rok 1956. Partia, mieniąca się robotniczą, niemal co dekadę odtwarzała ten sam scenariusz, co z kolei wynikało wprost z jej ustrojowych ograniczeń. Ale wracając do ostatniej części pytania, pozwolę sobie jednak na zbudowanie, nawet wbrew Tolkienowi, pewnej analogii na linii Poznań - Shire. Otóż Poznaniacy z ich pracowitością, zdroworozsądkowością, pewnym drobnomieszczańskim rytmem życia, wreszcie liberalnym postulatem władzy minimalnej, mimo wszystko przypominają mi Hobbitów.

Zawartość książki składa się z wybranych felietonów, które na przestrzeni ponad dziesięciu lat publikowałeś (i nadal publikujesz) na łamach miesięcznika "IKS Kulturapoznan.pl". Przygotowując się do powstania książki, musiałeś z pewnością wrócić do tych publikacji, dokonać ich ponownej analizy, wyboru, ułożenia ich w określonej sekwencji. To było twoje "tam i z powrotem".

Rzeczywiście, mój premierowy historyczny felieton, którego byłeś zresztą pierwszym czytelnikiem, ukazał się  w "IKS-ie" w listopadzie 2014 roku. To był specyficzny czas, byłem tuż po doktoracie, kończyłem staż w Wydawnictwie Miejskim Posnania, gdzie miałem zacząć pracę, i "IKS" wydawał mi się bardzo atrakcyjnym miejscem do publikowania oraz popularyzowania swoich badań. Stąd mój akces na jego łamy. Potem już poszło, był zresztą moment, że w jednym numerze miesięcznika publikowałem nawet po kilka historycznych tekstów, co sprawia, że ich liczba oscyluje dziś wokół dwustu. Ich selekcja na potrzeby książki, do czego zachęciła mnie dyrektor Wydawnictwa Miejskiego Posnania Joanna Gaca-Wyczółkowska, faktycznie była czymś na kształt podróży. Analizując zawartość poszczególnych "IKS-ów", a mam je chyba wszystkie, mogłem się zorientować, ile tak naprawdę tematów udało mi się poruszyć, jak zmieniałem swoje zainteresowania, sposób pisania etc. Właściwie przez dwanaście ostatnich lat "IKS" wyznaczał niejako mój miesięczny rytm pracy. W tym czasie liczba moich rozmaitych obowiązków tylko rosła, co z kolei sprawiło, że pisałem zazwyczaj późnymi wieczorami, niekiedy "na ostatnią chwilę"... Presja czasu deprymuje i dopinguje jednocześnie, przynosi jednak artykuły, z których potem jestem jakoś tam zadowolony. Zatem tak, przebrnięcie przez ten obfity materiał było dla mnie dobrym pretekstem, aby zastanowić się, jakkolwiek górnolotnie by to zabrzmiało, nad upływem czasu, także tego poświęcanego na pracę kosztem odpoczynku, obowiązków wobec bliskich etc. Bardzo pouczające.

Książka zbudowana jest wokół Poznańskiego Czerwca 1956, ale publikowane materiały dotyczą tego co działo się na długo przed i na długo po "Czarnym Czwartku".

Wybierając materiał do książki spośród tak obfitego repozytorium, zdecydowałem się siłą rzeczy na dość czytelne kryterium rzeczowo-chronologiczne. To było pierwsze i najważniejsze założenie. W jego centrum umieściłem oczywiście Poznański Czerwiec 1956, który stanowi zasadniczą oś książki. Dopiero wówczas dobudowałem dwie pozostałe części: pierwszą - "Materiał palny 1945-1955" i trzecią - "Mała (de)stabilizacja 1956-1970". Wszystko po to, aby za ich pomocą zilustrować tytułową drogę wiodącą Czytelnika do Czerwca 1956 i niejako z powrotem do kolejnego pęknięcia w Grudniu 1970, który, o czym dziś raczej nie pamiętamy, także miał w Poznaniu swoją dramaturgię, znaczoną m.in. wyprowadzeniem wojska na ulicę. Taka konstrukcja książki nie jest rzecz jasna przypadkowa. Ma ona ukazywać Czerwiec 1956 nie jako jednorazowe czy też historycznie wyizolowane "wydarzenia", "zajścia", "wypadki" etc., ale naturalną konsekwencję narzuconego Polsce siłą i nieakceptowanego społecznie systemu politycznego o obcej proweniencji.

Na ile materiały z książki różnią się od publikowanych w "IKS Kulturapoznan.pl"? Czy zostały rozbudowane i uzupełnione o nowe wątki i fakty?

Generalnie muszę przyznać, że raczej trzymałem się wersji podstawowej tekstów, choć poprawiałem oczywiście dostrzeżone błędy i potknięcia, starałem się aktualizować stan wiedzy, całość zaś otrzymała nową, spójną redakcję oraz ponad dwieście fotografii. Inna rzecz, że artykuły pomieszczone w książce, niezależnie od przywołanych wyżej zabiegów, i tak w znakomitej większości są dłuższe niźli w oryginale. Powód jest prozaiczny, papierowy "IKS" ma ograniczoną ilość miejsca, toteż autor za każdym razem musi pilnować dość sztywnej liczby znaków. A że ja ją częstokroć przekraczałem, co na etapie prac redakcyjnych oznaczało "obróbkę skrawaniem", no to teraz jest szansa na publikację bez owych ścinek. (śmiech)

Czy jest coś, czego jeszcze nie wiemy o Poznańskim Czerwcu 1956?

To pytanie wraca niczym bumerang, zwłaszcza przy okazji kolejnych rocznic, ale muszę na nie odpowiedzieć twierdząco. Może nie dotyczy to fundamentalnych czerwcowych kwestii, są jednak takie obszary, które wciąż domagają się badań. Mało dziś np. wiemy o obsadzie gmachu Wojewódzkiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Publicznego przy ul. Kochanowskiego, zwłaszcza w kontekście późniejszych karier tejże w resorcie spraw wewnętrznych. W ten sam sposób chciałbym się kiedyś pochylić nad tym, co tak naprawdę wydarzyło się w dniach 27-29 czerwca 1956 roku w gmachu KW PZPR. Z drugiej wszakże strony powinniśmy się chyba mocniej skupić na badaniach skoncentrowanych wokół najważniejszych bohaterów Czerwca 1956, czyli jego uczestników, zwłaszcza tych których zatrzymano i aresztowano. Ów ciekawy portret zbiorowy, może w postaci leksykonu - co postuluje dr Marcin Jurek, wciąż przed nami. Wreszcie międzynarodowe konteksty "Czarnego Czwartku", zwłaszcza te wiodące na wschód. Na kwerendę w Moskwie nie ma jednak póki co widoków.

Materiały opublikowane w "Tam i z powrotem" to tylko mała część twojego ogromnego dorobku w "IKS Kulturapoznan.pl". Czy z innych felietonów także udałoby się wyodrębnić obszary zagadnień zasługujące na spójną książkę?

Takie pomysły rzeczywiście chodzą mi po głowie. Jeden z nich podsunął mi ostatnio dyrektor Wielkopolskiego Muzeum Niepodległości Przemysław Terlecki, który wskazał, że idąc za Czerwcowym przykładem, warto wydzielić i opublikować w formie osobnego tomu artykuły poświęcone powstaniu wielkopolskiemu, który obok Czerwca 1956 stanowi drugi zasadniczy obszar moich zainteresowań. Są jeszcze dwie ostatnie dekady PRL, które także dość regularnie opisywałem w "IKS-ie", by wspomnieć tylko "kryzysowy" cykl poświęcony poznańskiej codzienności lat 80. Trudno dziś jednoznacznie wyrokować, co z tego będzie, ale dla porządku zacznę się rozglądać za kolejną tolkienowską metaforą. (śmiech)

Rozmawiał Mateusz Malinowski

  • Promocja książki Piotra Grzelczaka "Tam i z powrotem. Poznański Czerwiec 1956"
  • 8.07, g. 17
  • Muzeum Powstania Poznańskiego - Czerwiec 1956
  • wstęp wolny

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026