Szwedzka Akademia nagrodziła Swietlanę Aleksijewicz za "za polifoniczny pomnik dla cierpienia i odwagi w naszych czasach".
Urodziła się na Ukrainie, mieszkała na Białorusi, pisze w języku rosyjskim. Przez ponad 30 lat w swoich książkach opowiadała historie, o których wielu wolałoby zapomnieć. Pisała o katastrofie w Czarnobylu, radzieckiej interwencji w Afganistanie, kobietach i dzieciach, które brały udział w drugiej wojnie światowej oraz codziennym życiu "czerwonego człowieka" po upadku komunizmu.
Określa swoje książki jako "historie uczuć", a nie klasyczne reportaże. - Ja zajmuję się czymś na poziomie mentalności i duszy człowieka - mówiła na spotkaniu w poznańskim Zamku. W jej książkach zwykle wypowiadają się tylko bohaterowie, autorka rzadko pozwala sobie na zabranie głosu. - Wypowiedź autorska zawsze przegrywa z tekstem bohaterów. (...) Jestem jak architekt. Jeśli spotkałam się z człowiekiem i zapisałam 50 czy 80 stron tekstu, to już dokonywałam wyboru, bo to ja zadawałam pytania. Drugi raz natomiast dokonuję wyboru, kiedy z tych 80 stron zostaje tylko kilka. Moja obecność w tekście jest stała, tylko w innej formie - mówiła w Poznaniu.
Ceremonia wręczenia nagrody odbędzie się w grudniu.
ng