Pierwszy zjazd takiego świadomego towarzystwa z Polski miał miejsce w podpoznańskim Błażejewku w 1985 roku, ale zanim to się wydarzyło pierwsi podejmujący próby zorganizowania się polscy fani pojawili się w naszym mieście już w roku 1976, chociaż raczej jako goście niż organizatorzy. Będzie o tym w naszym cyklu mowa, ale najpierw wypada omówić jeszcze wcześniejsze spotkanie, które stworzyło podwaliny pod tego typu zloty zwane konwentami, a mianowicie zorganizowane w Poznaniu w roku 1973 Międzynarodowe Spotkanie Pisarzy - twórców Literatury Fantastyczno-Naukowej.
Ruch fanowski w Polsce objawił się formalnie dopiero w roku 1976, kiedy to zarejestrowano pierwszy w kraju oficjalny klub miłośników SF, choć pierwsze próby nieformalnego zrzeszania się można było zaobserwować już w roku 1973. Początki były jednak bardzo skromne i nie doprowadziły wówczas do powstania żadnych trwałych struktur. Poznański zjazd pisarzy dawał nadzieję na to, że fascynujące fanów zjawisko ma szansę rozwoju i może spotkać się z przychylną odpowiedzią ze strony władzy, bez przyzwolenia której podobne inicjatywy nie mogły w omawianych czasach mieć szansy powodzenia.
Światowe początki ruchu fanowskiego
W świecie zachodnim świadomość wspólnoty wśród miłośników fantastyki pojawiła się znacznie wcześniej, gdyż wcześniej zaczęto tam postrzegać ów podgatunek literacki jako odrębny. Promowano go już w okresie międzywojennym. Za twórcę terminu "science fiction" uważa się dziś powszechnie amerykańskiego wydawcę Hugona Gernsbacka, oferującego wówczas na rynku amerykańskim pionierskie czasopisma w całości poświęcone tej tematyce. Pierwszy zjazd miłośników literatury SF zorganizował, określany dziś w literaturze przedmiotu jako najstarszy klub zrzeszający fanów gatunku, The Sciencers z Nowego Jorku. Zlot odbył się 11 grudnia 1929 roku. Sześć lat później, w tym samym mieście, miała miejsce impreza uznawana za pierwszy w historii konwent SF. Za jej przygotowanie odpowiadali przedstawiciele różnych klubów fantastyki z USA, a jednym z organizatorów był Donald A. Wollheim, znany polskim czytelnikom z drukowanych później w PRL antologii fantastycznych opowiadań.
W kolejnych latach konwenty organizowano także w Wielkiej Brytanii, a następnie w innych państwach zachodniej Europy. Niebawem prężna działalność fanów w poszczególnych krajach zaowocowała inicjatywą zorganizowania spotkań międzynarodowych - pierwszy z konwentów noszących miano światowego odbył się w 1939 roku w Nowym Jorku, kolejny w Chicago, następny w Denver... W Europie inicjatywa zorganizowania zjazdu międzynarodowego pojawiła się pod koniec lat 60. za sprawą obecnych na brytyjskim zjeździe zwanym Easterconnem, gości z Włoch. Zaproponowano wówczas pierwszy zjazd miłośników fantastyki z udziałem delegatów z całego świata, wśród których mieli znaleźć się także przedstawiciele państw ze wschodniej strony żelaznej kurtyny. Konwenty te nazwano Euroconami. Pierwszy z nich odbył się w Trieście w 1972 roku. Jak pamiętamy z poprzedniego odcinka naszego cyklu, to właśnie tam Czesław Chruszczewski w rozmowie z delegatami z krajów socjalistycznych skutecznie przeforsował inicjatywę zorganizowania w Poznaniu kongresu pisarzy.
Towarzysze wyrażają zgodę
Impreza ta odbyła się w dniach 11-14 września 1973 roku i miała charakter sformalizowany, prawie że urzędowy, co mocno odróżnia ją od późniejszych konwentów. Do Poznania zjechały się delegacje krajowych związków pisarzy z Bułgarii, Czechosłowacji, NRD, Rumunii, Węgier i Związku Radzieckiego. Polskę reprezentowali pisarze, krytycy i wydawcy zajmujący się tematyką fantastyczno-naukową oraz przedstawiciele Zarządu Głównego Związku Literatów Polskich, a także wojewódzkich oddziałów tej organizacji. Spośród rozpoznawalnych do dziś nazwisk wymienić warto: Czesława Chruszczewskiego, Konrada Fijałkowskiego, Ryszarda Handke, Lecha Jęczmyka i Andrzeja Ostoję-Owsianego. W spotkaniu uczestniczyli też przedstawiciele władzy: zastępca kierownika kultury Komitetu Centralnego PZPR Edmund Makuch, wiceminister kultury i sztuki Tadeusz Kaczmarek, sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR Bogdan Gawroński, wojewoda Poznański Tadeusz Grabski i prezydent Poznania Stanisław Cozaś. Zjazd otwierało wystąpienie przewodniczącego Zarządu Poznańskiego Związku Literatów Polskich Gerarda Górnickiego. Ranga spotkania była więc wysoka, a zaprezentowane przez czynniki oficjalne łaskawe spojrzenie na temat otwierało przed polskimi fantastami szansę, której nie można było zmarnować i - jak się później okazało - została ona skwapliwie wykorzystana.
Ówczesny klimat dobrze oddają wyrażone przez Górnickiego opinie o doniosłej roli, jaką w życiu społeczeństwa spełnia literatura, w tym także fantastyczno-naukowa, oraz o jej potencjale ideowym w zakresie kształtowania wyobraźni współczesnego człowieka. Przewodniczący zaznaczył wagę charakteru przekazywanych treści podkreślając, że powinny być konstruktywne, zachęcające do podejmowania nowych inicjatyw dla dobra współczesności i przyszłych pokoleń, oraz orzekł, że spotykają się one zawsze z aprobatą całego społeczeństwa. Abstrahując od wszelkich ideologicznych aspektów, motywów polityczno-wychowawczych i zakusów wprzęgnięcia gatunku w kierat propagandy, wszystko co powiedziano oznaczało tyle, że dla legalnej (a nawet zorganizowanej) działalności miłośników fantastyki zapalono wreszcie zielone światło.
Danina dla systemu
Referaty wygłoszone przez przedstawicieli poszczególnych delegacji, odczytywane w ciągu trzech dni trwania konferencji potwierdzały tę tezę, a prace w komisjach roboczych przygotowywały grunt pod współpracę międzynarodową. Fasada ideologiczna, formułowane w nowomowie komunistycznej hasła i wynurzenia na temat literatury SF w służbie socjalistycznego społeczeństwa stanowiły obowiązkową daninę dla systemu. Ostatecznie miały jednak posłużyć jako pretekst do uzyskania aprobaty dla ogłoszonych podczas zjazdu wniosków, które w praktyce otwierały polskim miłośnikom fantastyki szerszy dostęp do prozy zza żelaznej kurtyny, gdyż - jak zauważyli delegaci - nawet literatura zachodnia warta jest uwagi i nie ma obowiązku jej potępiania. W referatach wyrażano myśl, że wielu zachodnich autorów SF rozumie powagę problemów stojących przed ludzkością, niektórzy z nich są nawet postaciami reprezentatywnymi dla szlachetnych prądów ideologicznych, a stanowisko izolacjonistyczne jest bezzasadne!
W oswajaniu słuchaczy z myślą o tym, że warto dać szansę zachodniej fantastyce prym wiedli Vladimir Colin z Rumuni oraz, co bardziej znaczące, Julij Kagarlicki z ZSRR. Jeżeli bowiem przedstawiciel Związku Radzieckiego głosił takie hasła, decydentom od kultury w PRL-u nie pozostawało nic innego niż je przyjąć i zaangażować się w odpowiednie działania popularyzatorskie, co też już wkrótce miało się wydarzyć. Niebawem na rynku wydawniczym odnotowano zdecydowany progres w dziedzinie publikacji SF, a wśród wydawanych książek pojawiła się praca Kagarlickiego pt. "Co to jest fantastyka naukowa", w której przedstawił swoją wizję gatunku i postulował zainteresowanie literaturą zachodnią. Zwracał też uwagę na rozkwit ruchu miłośników science fiction, uwzględniając rolę fandomu amerykańskiego oraz europejskiego i wyraził opinię, że uczestniczące w "światowych kongresach" SF audytorium cechują poglądy postępowe. Oznaczało to akceptację charakteru zjawiska i tworzyło pozytywny klimat dla działań fanów, także w PRL-u.
Świt nowej ery
Spotkania uczestników zjazdu odbywały się w nowoczesnym wówczas budynku Wojewódzkiej Rady Narodowej, oddanym do użytku w 1969 roku, a w holu gmachu zorganizowano wystawę malarstwa Antoniego Zydronia, cenionego malarza i rzeźbiarza. Obradom towarzyszył przegląd filmów fantastycznonaukowych. Zaprezentowano też wystawę książek i periodyków SF wydawanych w krajach demokracji ludowej, wśród których znalazły się pozycje wydawnictw "Mieżdunarodnaja Kniga", "Młoda Gwardia" i "Mir" z ZSRR, "Editura Tineretului" i "Editura Albatros" z Rumuni, "Móra i Kozmosz Könyvek" z Węgier oraz "Verlag Das Neue Berlin z NRD". Różnorodność obco brzmiących nazw robiła wrażenie! Stronę polską reprezentowały wydawnictwa "Czytelnik", "Iskry", Wydawnictwo Literackie, "Nasza Księgarnia" i Wydawnictwo Poznańskie, które już od początku lat 60. oferowało pojedyncze pozycje fantastyczne, a dwa lata po zakończeniu poznańskiego zjazdu zainaugurowało serię wydawniczą SF, publikując powieść Chruszczewskiego "Rok 10 000". W ramach tego cyklu do roku 1991 ukazało się 37 książek.
Podczas imprezy przyznano nagrody autorom wyróżniających się utworów science fiction, a na zakończenie przyjęto deklarację wzywającą do kontynuowania współpracy oraz popularyzowania wiedzy o fantastyce naukowej w krajach socjalistycznych. Uczestnicy spotkania zgodnie podkreślili wagę fantastycznej literatury i ogłosili, że służy ona "ideom pokoju i rozwoju socjalizmu". Przekaz był jasny. Dla polskiego fandomu nadszedł świt nowej ery...
Jakub Turkiewicz
© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026