Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Mogę mówić tylko za siebie

O tym, że to nie niepełnosprawność jest problemem, tylko sposób myślenia i mówienia o niej, przekonuje w swojej najnowszej książce "Nie znajdziesz mnie po śladach stóp" Sylwia Błach. Ludzki strach i ciekawość przekuła w pytania, które kilkuletnie dziecko zadaje poruszającemu się na wózku dorosłemu. A ten próbuje odpowiedzieć.

Rysunkowy gołąb i para białych butów. - grafika artykułu
Sylwia Błach, "Nie znajdziesz mnie po śladach stóp", fot. materiały prasowe

Sylwia Błach jest autorką m.in. leksykonu istot fantastycznych dla dzieci "Wampiry, potwory, upiory i inne nieziemskie stwory", powieści postapokaliptycznej "Syndrom Riddocha", w końcu też... "Nie znajdziesz mnie po śladach stóp" - tytułu, który jak zaznacza wyraźnie - jest autofikcją, a nie autobiografią. Autorka, która sama porusza się na wózku inwalidzkim,  opowiada osobistą historię, ale wplata do niej również anegdoty, które usłyszała od znajomych z niepełnosprawnościami. To historia codziennych zmagań z systemem, ale też możliwości jakie daje jej XXI wiek. Książka o tym, czy potrzebujący zawsze z nich korzysta czy poddaje się już na samym starcie. O byciu kobietą, przyjmowaniu pomocy, samoakceptacji, miłości i przyjaźni. W końcu też o tym, że osoby z niepełnosprawnościami nie są niewidzialne. O lęku społecznym przed innością i różnorodnością. O tym, że ta bywa tak samo piękna, jak niewygodna. Ta książka odpowiada na pytanie, które autorce zadała kiedyś Dagmara, córka przyjaciółki: "Jak to jest jeździć na wózku?". Ciocia zaczyna odpowiadać (i opowiadać) od razu, nie boi się konfrontacji.

"To takie proste pytanie, a jednocześnie trudne! Co mam jej odpowiedzieć? Jeżdżę na wózku, odkąd pamiętam?". Autorka, jak można się domyślić, potraktowała zarówno pytanie jak i sześciolatkę zupełnie serio. Starała się wyczerpująco (i zgodnie z prawdą) odpowiedzieć na trapiącą ją kwestię. Wiedziała jednak, że nie istnieje ani szybka, ani prosta, ani jedna odpowiedź. Szukała jej razem z Dagmarą. Swoją historię rozpoczęła od tego, że "wózek nie jest jej wrogiem", bo gdyby go nie miała, musiałaby cały czas siedzieć w domu. I że są różne rodzaje niepełnosprawności. Sama urodziła się chora, ale zdarzają się też wypadki, w wyniku których ktoś ma problemy z motoryką. Uczuliła dziewczynkę na to, że niepełnosprawni są różni i nie zawsze smutni, choć niektórzy tak sądzą. Są też szczęśliwi, wredni, grzeczni albo łysi! "Jesteśmy jak ciastka: z różnymi posypkami i dodatkami. To one czynią nas kimś wyjątkowym".

Dagmara, jak to dziecko, niecierpliwi się. Ciocia się stara, ale wszystko jej się plącze. Nagle jednak z oczu, nosa i ust kobiety wylatują kolorowe ptaki, które trzymają kolorowe koperty ze wspomnieniami. Kobieta nie traktuje swojej przyjaciółki (nazywa tak Dagmarę) ulgowo, bo wie, że kiedyś ona i jej rówieśnicy będą dorosłymi dbającymi o dostępny i przyjazny dla wszystkich świat. Nie ukrywa na przykład tego, że jej rodzicom było smutno, kiedy dowiedzieli się, że zawsze ktoś będzie musiał jej pomagać. Kiedyś robiły to koleżanki w szkole, teraz jej chłopak. Opowiada o tym, że nie chciało przyjąć jej żadne przedszkole, ale dzięki temu zyskała przyszywaną babcię, z którą cały czas ma kontakt.

Instruuje dziewczynkę, że zawsze ma pytać czy i jak może pomóc. Mówi o niewrażliwości ludzi. Kiedyś obca kobieta położyła jej na kolanach w windzie torebkę, kiedy poprawiała makijaż. A pewien lekarz nie chciał założyć gipsu na złamaną nogę, bo stwierdził, że i tak nie chodzi... Te smutne historie narratorka zestawia z historią bardziej optymistyczną, choć zakończoną niepowodzeniem. Rówieśnik próbował ją nauczyć chodzić, kiedy była na wakacjach u babci. - "Denerwowało cię to? [...] - Chciał cię zmienić. Gdybyś chodziła, byłabyś inną osobą. A ja lubię to, kim jesteś".

Pytania Dagmary były jak lawina, nie szło ich zatrzymać. - "A czy ty siebie lubisz?" - zapytała w końcu ciocię. Wzruszona kobieta przyznała, że lubi, ale żałuje, że wstydziła się kiedyś swojej niepełnosprawności, bo zabrało jej to "kawałek życia".  Ale pamięta też rzeczy, z których śmieje się do dziś, takich, które "grzeją serduszko", na przykład walkę z siostrą o komputer, kiedy ta zrzuciła ją (ale nie celowo) z wózka. Albo kiedy ugryzła dziadka w palec u stopy czy była lokomotywą, kiedy bawili się na szkolnym korytarzu w pociąg. Dagmara dowiaduje się także, że są różne rodzaje wózków, a osoby z niepełnosprawnościami mogą jeździć na obozy rehabilitacyjne. Ciocia wyjaśnia jej również, że jej prośby o to, żeby coś  było w jej zasięgu nie są roszczeniem. Tłumaczy czym jest ableizm.

Na ostatnich kilku stronach Błach zamieszcza kilka zabaw, chce rozładować naturalne napięcie spowodowane trudnością tematu. Ale to też dobry punkt wyjścia do rozmów. Czytelnik ma napisać, co potrafi i czego nie umie. Wyliczyć, co w sobie lubi. Na koniec wymyślić sposób w jaki poradzi sobie choćby w windzie, kiedy siedzi na wózku, ale nie dosięga przycisków...

Wartość tej książki (która jest też przyjazna dla oka ze względu na ciepłą kolorystykę) trudno przecenić. Oniryczne, trochę jak malowane palcem na zaparowanej szybie, ilustracje Karoliny Jeske potwierdzają poetyckość "Nie znajdziesz mnie po śladach stóp". Już zresztą sam tytuł sugeruje niezwykłą wrażliwość autorki. Prace ilustratorki dialogują z tekstem Jeske. I choć słów w tej książce jest sporo, chciałoby się powiedzieć, że bez nich obrazy mogłyby istnieć. Mogłyby zaistnieć jako książka graficzna pod tym samym (lub innym) tytułem. W "Nie znajdziesz mnie po śladach stóp" nie ma drastycznych obrazów, szpitali, krwi. Niewielki wózek wytrwały czytelnik wypatrzy dopiero na ostatniej stronie w mieniącej się bańce mydlanej, która przecież tak łatwo... pęka.

Bardzo żałuję, że do tej pory nie znaleźliście wśród moich tekstów recenzji książki z poznańskiego Wydawnictwa Albus. Miejsca, gdzie powstają doceniane i nagradzana tytuły. W końcu też wydawnictwa, które najczęściej współpracuje z lokalnymi autorami, ilustratorami i... drukarnią. Lubimy to.

Monika Nawrocka-Leśnik

  • "Nie znajdziesz mnie po śladach stóp"
  • tekst: Sylwia Błach
  • ilustracje: Karolina Jeske
  • Wydawnictwo ALBUS

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026