Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

W nowym "Królu Rogerze" na pierwszy plan wysuwa się warstwa muzyczna. Swój udział w sukcesie premiery ma także inscenizacja Krzysztofa Cicheńskiego. Wprowadzają one do tej opery intrygujące tropy.

. - grafika artykułu
fot. Bartek Barczyk

Partytura "Króla Rogera" to prawdziwy muzyczny gąszcz: pełen skomplikowanych harmonii i trudnych rytmów; o bardzo gęstej fakturze, w której nakłada się na siebie wiele orkiestrowych warstw i kolorów. Soliści i chór śpiewają zróżnicowane, samodzielne względem siebie partie. Do tego dochodzi unikatowe dla Szymanowskiego połączenie różnych stylistyk oraz niezwykła siła wyrazu. Maestro Jacek Kaspszyk, kierownik muzyczny premiery, zadbał o wszystkie te elementy.    

Cały spektakl przenikała pełna napięcia muzyczna dramaturgia. Dyrygent prowadził całość w wolnych tempach, dzięki czemu w I akcie bohaterowie zyskali wiele psychologicznej głębi. Ich wypowiedzi w nutach następują bardzo szybko po sobie. Kaspszyk stworzył przestrzeń, w której każda myśl mogła rozwinąć się w głowach postaci, zanim została wyśpiewana. Głębokiego muzycznego sensu nabrał nieoczywisty finał: tu stał się porywającym, triumfalnym hymnem. Mistrzowsko zbudowane zostały kulminacje, zwłaszcza wejścia Pasterza. Narastały powoli, budząc namacalne wyczekiwanie szczytowego punktu. Gdy go osiągały, wybuchały potężną masą dźwięku. Równie znakomicie były wygaszane. Nie kończą się nagle, a rozpływają w licznych solowych dopowiedzeniach. Znalazły tu one swoje odpowiednie miejsce i nie zginęły w orkiestrowej masie.

Do realizacji takiej wizji dyrygent musiał mieć odpowiednich partnerów - i znalazł ich w orkiestrze Teatru Wielkiego. Mam wrażenie, że zespół dawno nie brzmiał tak dobrze, jak podczas premiery. Imponował jasnym, nasyconym brzmieniem, zmianami barw zależnymi od sytuacji scenicznej i pieczołowitym przygotowanym partii. Operował ogromną paletą dynamiki: od eksplodujących "fortissimo" w wejściach Pasterza, po minimalistyczne, ledwo słyszalne akompaniamenty w finale II aktu. Skomplikowana orkiestrowa tkanka miała klarowność i jasno zarysowane proporcje. Uwagę przykuwały świetne sola instrumentów dętych drewnianych i fortepianu oraz spójne brzmienie kwintetu. Orkiestra cały czas utrzymywała dramaturgiczne napięcie, co w spektaklu operowym jest niezwykle ważne.

Z bardzo dobrej strony pokazał się chór, śpiewający ciemnym, klarownym dźwiękiem, z dużym wyczuciem na zmienne nastroje kolejnych scen. Świetnym przykładem był początkowy hymn "Hagios Kyrios", wykonany delikatnie i mistycznie. Szkoda jedynie, że końcowa głoska "s" w tych słowach była wypowiadana nierówno. To istotny detal, a brak precyzji jest tu bardzo słyszalny. Hymn ma za zadanie stworzyć mistyczną aurę opery, a wspomniana nierówność częściowo zniwelowała ten efekt.

Na scenie wzrok przyciągała scenografia (Julia Kosek i Krzysztof Cicheński) oraz kostiumy (Julia Kosek). Łączą w sobie złoto, czerń, karmazyn. Świat Rogera jest przez to mroczny, ale nie przytłaczający. Ogromną rolę pełnią w nim gra świateł (Giuseppe di Iorio), której kulminacją jest finałowy świt - efekt sceniczny, którego warto doświadczyć na żywo.

Inscenizacja łączy w sobie dwa elementy: Karola Szymanowskiego i psychoanalizę. Obydwa się ciągle przenikają. Roger nosi strój wzorowany na garniturach noszonych przez kompozytora. Ma też swoje alter ega: dziecięce i starcze. Pierwsze ubrane jest w dziecięcy mundurek z epoki; drugie pali notatki, które wcześniej spisał Edrisi, doradca Rogera. Edrisi jest w tej wizji Zygmuntem Freudem. Analizuje rozterki Rogera, co nadaje historii mocno psychologiczny wymiar. Ciężar przenosi się z poziomu filozoficznego (starcie porządków dionizyjskiego i apollińskiego) na psychologiczny: polem konfliktu staje się walka ukrytych pragnień i lęków (symbolizowanych przez balet w plastycznej choreografii Krystyny Lamy Szydłowskiej) z tym, co narzucone z zewnątrz. Świetnie wypada początek II aktu. Rozmowa Rogera z Edrisim staje się sesją terapeutyczną poświęconą strachowi i słabościom. Można to odebrać jako sugestię, że nawet wielcy i silni mają do nich prawo, a zarazem jako psychoanalityczne studium uniwersalnych wszakże konfliktów wewnętrznych Rogera.

W tej wizji scenicznej, jak i muzycznej koncepcji Kaspszyka, świetnie odnaleźli się soliści. Pasterz Andrzeja Lamperta, ukazany jako hippis z atrybutami Chrystusa (częstuje Rogera chlebem i winem), był guru o charyzmie zdolnej zbudować wokół niego kult. Śpiewak postawił na interpretację dramatyczną i pełną siły. Kluczowe słowa kierowane do Rogera na końcu pierwszego aktu ("Pamiętaj, że sam wezwałeś mnie na sąd") brzmią prawie jak groźba. W moim odczuciu brakowało mu eteryczności, choć pamiętajmy, że do tej postaci nie ma jednego klucza. U każdego rezonuje ona inaczej. Ruslana Koval jako Roksana śpiewała delikatnym, hipnotycznym głosem, który w kumulacjach nabierał mocy i blasku.

Szymon Mechliński podszedł do tytułowej roli z ogromną dojrzałością. Na początku śpiewał dużym wolumenem głosu. Później, gdy królem targały wewnętrzne konflikty, dźwięk stał się bardziej skupiony, a barwa nasycona strachem i niepewnością. Śpiewak ten ma świetną dykcję, która pozwala śledzić jego partię bez wsparcia napisów. Aktorsko jest wyrazisty, co najlepiej ukazał akt II, w którym Roger stawia czoła emocjom towarzyszącym rozpadowi dawnego porządku. Kreacja Mechlinskiego była poruszająca i obdarzona ogromnym ładunkiem dramatycznym, której ozdobą był wspomniany wcześniej finał.

Premierą "Króla Rogera" Teatr Wielki wprowadził do repertuaru bardzo dobrą produkcję. Jej najważniejsze zalety to warstwa muzyczna i uchwycenie przez Cicheńskiego niejednoznaczności tej opery. Nie daje ona jasnych odpowiedzi, a raczej pobudza do rozmyślań i skojarzeń. Właśnie dlatego nie piszę szczegółowo o tym, co dzieje się na scenie. Popremierowe rozmowy w kuluarach pokazały, jak różnorodnie można rozumieć kolejne obrazy. Warto więc zobaczyć poznańskiego "Rogera" z czystą kartą, żeby pójść w trakcie spektaklu własną drogą.

Paweł Binek 

  • "Król Roger" Karola Szymanowskiego
  • reż. Krzysztof Cicheński
  • Teatr Wielki
  • premiera: 24.04
  • 29.04, około g. 20.30 (tuż po spektaklu), foyer I piętra: spotkanie z artystami: Maestro Jacek Kaspszyk, Krzysztof Cicheński (reżyseria, dramaturgia, scenografia), Szymon Mechliński (Król Roger), Ruslana Koval (Roksana) i Andrzej Lampert (Pasterz), prowadzenie: Katarzyna Frątczak

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2026

Odwiedź także: