Kultura Poznań.pl

Opinie

opublikowano:

Tak wiele możliwości

W sylwestrowy wieczór odbyła się premiera spektaklu Urodziny prawie wszystkich w reżyserii Doroty Abbe, który tematycznie dotyka wątku celebracji. Nie o powitaniu nowego roku tu jednak mowa, lecz o obchodach święta, które nie każdemu kojarzy się tak samo. Twórcy przedstawienia realizowanego przez Teatr Animacji w Poznaniu dowodzą, że istnieje tak wiele sposobów świętowania urodzin, jak wiele jest istot je obchodzących.

. - grafika artykułu
Fot. Maciej Zakrzewski

Urodziny prawie wszystkich to zbiór opowiadań autorstwa Toona Tellegena dedykowanych najmłodszym. Pełen absurdu i czułości świat, w którym bohaterami oraz bohaterkami są przeróżne zwierzęta obchodzące swoje urodziny, został zamknięty przez holenderskiego pisarza w czterdziestu dziewięciu krótkich formach prozatorskich. Jak wynika z lektury tekstu nie każdy musi mieć takie same potrzeby i marzenia względem tego święta. Niektórzy chcą spędzać je hucznie, inni spokojnie, a jeszcze inni woleliby o nim zapomnieć. Tellegen dowodzi, że różnorodność jest immanentną cechą życia i stanowi samoistną wartość. Twórcy Teatru Animacji postanowili przenieść słowa holenderskiego pisarza na scenę. Ich adaptacja wzbogacona została o wypowiedzi uczniów Niepublicznej Szkoły Podstawowej "Zawsze Razem", do której uczęszcza młodzież ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi i dysfunkcjami narządu słuchu. Na początku, a także na końcu spektaklu widzowie mieli możliwość obejrzenia nagrań, w których dzieci opowiadają o swoich urodzinowych życzeniach, wpisując się tym samym w kontekst tekstu Tellegena. W trakcie przedstawienia słychać było także ich głosy z offu przeprowadzające publiczność przez fragmenty opowiadań stanowiących akcję sceniczną.

Słoń, jedwabnik, wąż, pająk, lew i wiele innych zwierząt opowiadały o tym, jak wyobrażają sobie swoje idealne urodziny. Każda postać miała różne potrzeby - niektóre były proste do zrealizowania, jak np. obecność gości, inne niecodzienne - jak prośba o to, by nikt się dobrze nie bawił, albo trudne do realizacji - np. o największy z możliwych prezentów na świecie. Tekst Tellegena uwypukla egocentryczność wydarzenia jakim są obchody urodzin wspominając przykład Świetlika, który z okazji urodzin zażyczył sobie podziwu dla swojego światła. Dobrym przykładem jest też historia pewnego stworzenia przepełnionego niepewnością i niechęcią do gości i pławiącego się w swoim osamotnieniu mimo szczerej chęci pomocy swoich przyjaciół. Warto wspomnieć też pająka, który z okazji urodzin obdarowany został pajęczyną, mimo że nie potrzebował nowej, a wręcz wyżej cenił swoją starą sieć. Jak widać urodziny to dobry pretekst do poruszenia skomplikowanych i nie tylko wesołych oraz przyjemnych aspektów życia, co ciekawie wiąże się z odruchowym ich kojarzeniem jako sytuacji wyłącznie szczęśliwej. Za pomocą swoich opowiadań Tellegen zobrazował na co dzień skrywane lęki oraz tęsknoty udostępnione do wglądu dopiero wtedy, kiedy zostaną wyrażone za pośrednictwem życzeń oraz potrzeb. Za prostym pomysłem fabularnym skrywa się wiele ciekawych przemyśleń na temat funkcjonowania z innymi ludźmi oraz zdrowej relacji z samym sobą.

Twórcy z Teatru Animacji postawili w tym wypadku na zobrazowanie szerokiego horyzontu różnorodności, a to - jak na godzinne przedstawienie - okazało się ryzykownym zabiegiem. Wiele się tu dzieje, sporo też zmienia. Widzowie obserwują wieloelementowy świat złożony nie tylko ze sporej liczby bohaterów, ale także konceptów, wizji życia, obaw itd. Z tego powodu zdarzało się, że poszczególne historyjki bywały nieczytelne zarówno pod względem fabularnym jak i symbolicznym. Niektóre zwierzęta nie zapadały w pamięć, inne były przekombinowane. Nim postać została rozpoznana znikała ze sceny, przez co często można było zagubić się w przetasowaniach, kiedy okazywało się, że aktor odgrywający wcześniej jakieś zwierzątko, występuje już w innej roli. Nic dziwnego, skoro zbudowanie wystarczająco charakterystycznych postaci do kilkuminutowej scenki, która kończąc się wymaga szybkiej transformacji w kolejnego bohatera, jeszcze bardziej komplikuje dramaturgię spektaklu dla najmłodszych. W efekcie na scenie niekiedy pojawiał się chaos, w którym trudno doszukać się metody reżyserskiej. Trudno mi odeprzeć pojawiające się w głowie pytanie o to, czy konieczne było aż tak wiele wątków, postaci i ich punktów widzenia. W gruncie rzeczy koncept pokazywania różnorodności szybko się wyczerpał, więc mniej więcej w połowie spektaklu historie zaczynały być nużące oraz przestawały wyzwalać w widzu naturalne zaciekawienie losem postaci, które i tak bezpowrotnie znikały, nim na dobre zakorzeniły się w pamięci.

Ale były też dobre elementy. Na przykład muzyka, która bardzo zgrabnie dopasowywała się do bieżącego nastroju. Scena z konstruowaniem rechotu z przypadkowego hałasu była zrealizowana zabawnie i wciągająco. Wybijała się na tle innych etiud właśnie dzięki muzycznej pomysłowości kompozytora - Piotra Klimka. Nie sposób przemilczeć również największego atutu spektaklu jakim są kostiumy Grupy Mixer, a które wizualnie dopasowane zostały do absurdalnych tonacji książki Tellegena. W przypadku Urodzin prawie wszystkich projektanci mieli niełatwe zadanie. Jako że postaci zmieniają się na scenie bardzo często, konieczne było zrealizowanie strojów, które z łatwością można dopasować do kolejnego bohatera. Podobało mi się, że kostiumy były niejednoznaczne, że trzeba było się chwilę zastanowić, w jakie zwierzę wciela się w danej chwili aktor.

Projektując stroje Grupa Mixer zadbała o dopieszczenie bohatera jakimś detalem, które odróżnia go od poprzedniej postaci. Twórcy nie popadali przy tym w pomysłową wtórność. Skojarzenie z konkretnym zwierzątkiem często bywało umowne, wolne od stereotypowego myślenia, co świetnie wpisuje się w ogólną wymowę spektaklu stawiającego na afirmację różnorodności oraz sprzeciw wobec automatycznego szufladkowania według odruchowych przyzwyczajeń. "Nibywiewiórka" albo "nibypingwin" w swoim niedopasowaniu do stereotypowej wizji wiewiórki czy pingwina zachwycały swoją wyjątkowością. Obawiam się jednak, że w porównaniu do książki o tym samym tytule, wizja Teatru Animacji wypada gorzej. Choć wyciąga z tekstu to co najlepsze, to jednak nie znajduje dla niego wystarczającej formalnie i dramaturgicznie metody adaptacyjnej. Może gdyby twórcy ograniczyli liczbę przykładów udałoby się opowiedzieć więcej mówiąc mniej.

Julia Niedziejko

  • Urodziny prawie wszystkich
  • reżyseria: Dorota Abbe
  • premiera: 31.12.2020
  • Teatr Animacji, Niepubliczna Szkoła Podstawowa "Zawsze Razem", Fundacja Apja
  • online

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2021