Jak co roku, kiedy jedną nogą tkwimy wciąż zanurzeni w nostalgii świąt pierwszych dni listopada, ale zanim jeszcze miasto zdąży zasypać śnieg i bożonarodzeniowe ozdoby, przychodzi czas na festiwal - pełen zarówno zdobień, jak i nastrojów. Już po raz czwarty na kilka wieczorów Poznań zamienia się w światową stolicę baroku, goszcząc w swoich salach koncertowych wyśmienitych muzyków nie tylko z Europy.
Zacznij od Bacha
W krótkim wystąpieniu otwierającym festiwal Cezary Zych, dyrektor artystyczny, podkreślił raz jeszcze, że stara się tworzyć festiwal apompatyczny, bez zbędnego napuszenia. I zaraz po tym, jakby na potwierdzenie jego słów rozległy się dźwięki jasne i pogodne, przystępne i zachęcające zarówno dla wytrawnych koneserów barokowego stylu, jak i tych, którzy - może zupełnie się "nie znając" - mieli zwyczajnie ochotę posłuchać dobrej muzyki. Były to dźwięki czterech koncertów klawesynowych Jana Sebastiana Bacha, napisane pierwotnie - i w takiej formie najczęściej wykonywane - na instrumenty melodyczne. I tak w jednym z dzieł bez trudu można było rozpoznać bodaj najbardziej znany spośród koncertów skrzypcowych Bacha Koncert E-Dur, w innym krył się Koncert na obój w tonacji g-moll ze swoim słynnym Largo w drugiej części; jeszcze jeden pierwotnie napisano na obój d'amore, a ostatni, najbardziej co prawda z pośród wykonanych znany w formie koncertu na klawesyn, co najmniej równie często pojawia się w repertuarze pianistów.
Zacząć od Bacha postanowili członkowie Accademia Daniel, zrzeszającej muzyków pochodzenia żydowskiego, w tym także Polkę. Grający na instrumentach z epoki kwartet smyczkowy pod wodzą swojego założyciela, klawesynisty Shaleva Ad El, w bardzo udany sposób otworzył furtkę do tajemnic barokowej muzyki, jakie kryją się w programie tegorocznej edycji Poznań Baroque. Już pierwszym koncertem wyczulili niejako słuchaczy na ten trochę inny, intymniejszy odbiór muzyki dawnej wykonywanej na żywo - pełnej oczywiście barw, kontrastów i nierzadko szalenie zaskakującej, ale równocześnie subtelnej. Swoim występem zaserwowali ciekawe wrażenia kolorystyczne może w szczególności tym, których ucho jest przyzwyczajone do tych popularnych wersji, gdzie klawesyn pełni rolę continuo, a nie instrumentu solowego dobarwianego dźwiękiem smyczków.
Najpiękniejszy instrument
Rzadziej wykonywane i na pewno nie tak znane szerszej publiczności, ale nie mniej interesujące dzieło przybliżyli poznańskim melomanom wykonawcy drugiego środowego koncertu. Co ciekawe, zespół Profeti della Quinta - podobnie jak Accademia Daniel - również ma swoje korzenie w Izraelu. W tym wypadku jednak pochodzenie bezpośrednio przekłada się na muzykę, artyści ci bowiem specjalizują się w wykonywaniu renesansowych i barokowych utworów europejskich opartych na tekstach ze Starego Testamentu. Męski kwintet wokalny, podczas środowego koncertu występujący z akompaniamentem chitarrone, lirone, gamby, klawesynu i pozytywu, swoją interpretacją Lamentacji Jeremiasza Emillio de' Cavalieri chwilami wprost wgniatał słuchaczy w krzesła Auli UAM. Pokazali, że głos ludzki to najbardziej ponadczasowy i bezkonkurencyjny ze wszystkich instrumentów świata. Szczególne wrażenie zrobił na mnie Doron Schleifer, śpiewający kontratenorem o wyjątkowej barwie i precyzji, a także budujący imponująco długie frazy, zdolne pociągnąć za sobą cały zespół.
To dopiero początek - jeszcze przez kilka dni w Sali Wielkiej CK Zamek odbywają się po dwa koncerty. Na zakończenie Festiwalu, 14 i 15 listopada, warto wybrać się na operę "Tamerlano" Jerzego Fryderyka Haendla, której dźwięki zabrzmią na deskach Teatru Wielkiego, a pomiędzy czerpać z pięknej muzyki i ciekawych wykonań, które dzieją się w Poznaniu właśnie dla nas.
Magdalena Lubocka
- Poznań Baroque Festiwal
- 5.11, Aula UAM
- g. 18 Accademia Daniel
- g. 20.30 Profeti della Quinta