Komunikaty

pagina

Aktualności

Pominąłeś menu

menu

Ostatnie rzeczy namaszczenie

Spektakl "Szrot" to nie przypowieść biblijna - nie kończy się klarowną puentą. Ale powinien?

"Szrot" Ba-Ku Teatr w ramach festiwalu Stara Gazownia - grafika artykułu
"Szrot" Ba-Ku Teatr w ramach festiwalu Stara Gazownia

Rzecz się dzieje na szrocie. To miejsce, gdzie przedmioty trafiają po okresie przydatności do użytku. Czyściec-poczekalnia, z której droga prowadzi albo na wysypisko, albo do ponownego (u)życia. W większości przypadków ze starych rzeczy można coś odzyskać, poddać je recyklingowi, powtórnie wykorzystać. Tym zajmują się bohaterowie spektaklu.

Obiektem ich zainteresowania jest stary samochód. Rozkręcają, odkręcają, odzyskują sprawnie i z chirurgiczną precyzją. Podchodzą do tego poważnie, jak lekarze pobierający organy do transplantacji. Gdy pacjent zostaje oczyszczony z przydatnych rzeczy, ostatecznie umyty i przygotowany do drogi na wysypisko, okazuje się, że jeszcze tli się w nim życie. W jego bagażniku bohaterowie znajdują wyposażenie na plażę - okulary przeciwsłoneczne, frisbee, leżak itp. Te przedmioty pozwolą im na chwilę oderwać się od rdzawej rzeczywistości, w której żyją.

Niedzielna ulewa tylko pomogła scenografii tego spektaklu. Dzięki niej stare opony, kołpaki, folie i metalowe beczki leżały zatopione w błocie, podkreślając charakterystyczny dla złomowisk brud. Muzyka trzeszczała w uszach, w nozdrza uderzał zapach palonych gum. Teren, który wybrano pod spektakl, był chyba najmniej urokliwym terenem Starej Gazowni. To, że znajdowaliśmy się (metaforycznie) na śmietniku cywilizacji, na końcu jej procesu produkcji, udało się oddać twórcom z całą wyrazistością.

To natomiast, czego nie udało się przejrzyście przekazać, to puenta spektaklu. Zabrakło momentu, w którym myślimy: "Och, a więc to dlatego!" Mimo że twórcy wzięli "na warsztat" nośną współcześnie ideę recyklingu, gdzieś się ona wśród tego brudu i błota zapodziała. Przez całe przedstawienie oglądamy czytelne aluzje do religijnego ostatniego namaszczenia (quasi-kapłan z kadzidłem, obmywanie). Poddawany jest mu zarówno stary samochód, jak i postaci. W finale po krótkiej chwili szczęścia bohaterowie umierają/gasną wraz z tym, co ze starego samochodu zostało, a czego nie dało się powtórnie wykorzystać.

Czy twórcy chcą powiedzieć, że ludzi (poza kilkoma organami) nie da się poddać recyklingowi, że umieramy raz na zawsze i nieodwołalnie, że nie ma żadnych obiecanych zielonych łąk i zastępów dziewic? Że religia to tylko pusty rytuał, którego symbole można spokojnie zmieniać według potrzeb (w finale kapłan zamiast krzyża z namaszczeniem umieszcza przed samochodem trójkąt ostrzegawczy). Trudno to jednoznacznie wywnioskować. Dopuszczam myśl, że ktoś inny mógł dojść do zgoła odmiennych wniosków. Być może, jak zawsze w przypadku tematyki religijnej oczekiwałam nie dającej zwątpienia oczywistości lub po prostu objawienia. Spektakl "Szrot" to nie przypowieść biblijna - nie kończy się klarowną puentą, którą zabieramy do domu. Ciągle się waham, czy to zaleta czy wada...

Spektakl miał premierę podczas tegoroczego festiwalu Stara Gazownia. Ponownie można go obejrzeć w niedzielę, 14 października, w ramach festiwalu Tranzyt. Tym razem w szrot zmieni się przestrzeń lodowiska Bogdanka.

Natalia Grudzień

  • spektakl "Szrot"
  • Ba-Ku Teatr
  • 14.10, g. 19
  • miejsce: BogdanK (lodowisko Bogdanka), ul. Północna 9
  • realizacja - reżyseria: Przemysław Prasnowski, scenariusz: zespół teatru, scenografia: Dorota Słomczyńska, Michał Paszkowski, kostiumy: Dorota Słomczyńska, muzyka: Maciej Kuśnierz, światło: Krzysztof Urban, obsada: Monika Chuda, Magdalena Adamska, Maciej Kijko, Michał Paszkowski, Stanisław Czekalski, Hacen Sahraoui, Maciej Kuśnierz, Krzysztof Urban
Odwiedź także: