Kultura Poznań.pl

Kultura

opublikowano:

KULTURA W KAPCIACH. Piątka czarnych komedii

Czym jest czarna komedia? Wbrew pozorom trudno jednoznacznie ocenić, czy dany film można zakwalifikować do tej kategorii. Według definicji - ma to być połączenie humoru z poważną tematyką jak np. śmierć, cierpienie, choroba. Jednak, dzięki zastosowaniu groteski oraz ironii, widz (zamiast odczuwać głęboki smutek) powinien, mimo wszystko, uśmiechnąć się pod nosem. Oczywiście poczucie humoru zawsze pozostanie kwestią indywidualną, niemniej poniższe filmy powinny spełnić powyższe wymagania.

.
"Krwiożercza Roślinka", fot. materiały dystrybutora

Krwiożercza roślinka (1986)

Niezwykle zabawny remake komedii z 1960 roku. Seymour Krelborn (w tej roli Rick Moranis, najbardziej znany z filmu Kochanie zmniejszyłem dzieciaki) jest życiowym nieudacznikiem. Pewnego dnia, w podarunku od nieznajomego otrzymuje roślinkę o imieniu Audrey. Z biegiem czasu okazuje się, że do życia potrzebuje ona... krwi. I tu zaczynają się problemy głównego bohatera, który nie chce nikogo krzywdzić, ale roślinka jest ciągle głodna. Kicz aż wylewa się z ekranu, na którym przewija się cała śmietanka komików z lat 80-tych. Zobaczymy takie gwiazdy jak m.in. James Belushi, John Candy, Bill Murray, czy Steve Martin. Ten ostatni gra dentystę, a swoim wykonaniem piosenki skradł mi serce. Jeżeli szukacie prostej rozrywki i macie sentyment do dawnych filmów z lat 80-tych, to zobaczcie koniecznie. Dobra zabawa gwarantowana!

Zombieland (2009)

Zastanawialiście się, co byście zrobili, gdyby na świecie pojawiły się zombie? W tym filmie poznajemy dwóch facetów, którzy starają się jakoś przeżyć w nowej trudnej rzeczywistości. Columbus (Jesse Eisenberg) to tchórz, który unika zagrożenia jak tylko może. Tallahassee (jak zawsze genialny Woody Harrelson) to z kolei jego przeciwieństwo. Pewny siebie facet rozwalający czaszki kolejno napotkanym zombiakom. Na swojej drodze spotykają dwie siostry (Emma Stone, Abigail Breslin), które nie są tak bezbronne jak się wydaje na pierwszy rzut oka. Zabawny scenariusz, niezwykła charyzma Harrelsona oraz tryskająca krew sprawiają, że nadciągająca apokalipsa wydaje się zaskakująco interesująca. Jeżeli jesteście fanami The Walking Dead, ale brakuje wam w tym serialu dowcipu i szalonej akcji, to właśnie znaleźliście idealny film dla siebie.

Co robimy w ukryciu (2014)

Film (nieznanego jeszcze w roku 2014) Taika Waititiego. Pozwolił reżyserowi wypłynąć na szerokie wody i stać się obecnie jednym z najgłośniejszych nazwisk w Hollywood. Poznajemy tu wampiry: Viago (379 lat), Deacona (183 lat), Vladislava (862 lat) i Petyra (8000 lat), którzy mieszkają razem na przedmieściach współczesnego Wellington w Nowej Zelandii. Widzimy ich codzienne życie, problemy, kłótnie. Jak się okazuje, brak świeżej krwi do picia nie jest największym zmartwieniem współczesnych wampirów. Całość kręcona jest w konwencji mockumentu, przez co czujemy się jakbyśmy naprawdę spędzali noc z prawdziwymi wampirami. Dzięki takiemu niecodziennemu podejściu do tematu, film ogląda się zaskakująco dobrze.

Głosy (2014)

Główny bohater Jerry (Ryan Reynolds) to miły, uprzejmy facet. Podkochuje się w koleżance z pracy. Fiona (Gemma Arterton) jest piękna, zabawna, nie sposób przejść obok niej obojętnie. Niestety, podczas pierwszej randki Jerry... przypadkowo ją zabija. Z tej trudnej sytuacji pomagają mu wyjść jego przyjaciele, czyli wścibski kot oraz uroczy pies, z którymi zawsze może porozmawiać i posłuchać ich rad. Więcej nie zdradzam. Ten film był bardzo miłym zaskoczeniem. Co więcej, Reynolds udowodnił, że potrafi stworzyć interesującą postać na ekranie. Z jednej strony mamy trochę makabryczny humor, z drugiej zagubionego faceta, którego, mimo wszystko, nie sposób nie polubić. O zgrozo, są momenty, kiedy mu się kibicuje! To niezła odtrutka na zalewające nas kiczowate komedie romantyczne. W końcu - o ile ciekawiej jest, gdy wybranka serca ginie na pierwszej randce?

Aż po grób (2009)

Zastanawialiście się jak mógłby wyglądać wasz pogrzeb? Aż po grób to świetny przykład niezależnego amerykańskiego kina. W obsadzie - gwiazdy w postaci Roberta Duvalla, czy Billa Murray'a. W Polsce głośno było o tym, że w filmie wystąpił nawet Tomasz Karolak, lecz niestety - ostatecznie został wycięty z finalnej wersji. Przenosimy się do Ameryki w czasie Wielkiego Kryzysu. Niespodziewanie, w lokalnym miasteczku pojawia się niewidziany od lat samotnik Felix Bush (Duvall), który zamierza przygotować własny pogrzeb. Pomaga mu w tym Frank Quinn (Murray). Mamy tu człowieka, który próbuje w jakiś sposób rozliczyć się ze swoim życiem i mroczną przeszłością. W porównaniu do powyższych tytułów, w tym przypadku większy akcent stawiany jest na wątek dramatyczny. Jednak siłą napędową całego filmu jest wszechobecny subtelny humor, który niezwykle umila seans. Ten film to idealny przykład, że potrzeba naprawdę niewiele, by stworzyć interesujący obraz.

Patryk Szczechowiak

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020