Kultura Poznań.pl

Varia

opublikowano:

KULTURA W KAPCIACH. Jednym okiem

W okresie samoizolacji teoretycznie mieliśmy mieć więcej czasu na książki, filmy, seriale i inne kulturalne rozrywki. Tymczasem obserwuję u siebie zaskakująco słabą ochotę na czytanie i oglądanie filmów, a ogromną... na wyjście z domu, spacer, wyjazd na działkę czy wypad do lasu. Taka już widać natura człowieka, że zawsze chce tego, czego akurat nie może lub może w ograniczonym zakresie.

.
Spektakl "Inni ludzie" w reż. Grzegorza Jarzyny, fot. Marcin Oliva Soto

Jednak, stosując się do zaleceń, poskramiam w sobie chęć wyjścia w plener, siedzę w domu i czytam. Nie dużo więcej niż w czasach "przed zarazą", ale jednak ciągle sporo. Jednocześnie, chcąc maksymalnie wykorzystać czas, zezuję jednym okiem na telewizor, w którym moja miłość ogląda najnowsze seriale. Wiem, że dla wielu to profanacja, ale większość seriali oglądam właśnie w ten sposób - "jednym okiem".

Nie jestem wielkim fanem serialowych tasiemców i nie odliczam dni do kolejnego sezonu, ale staram się być na bieżąco z dostępnymi na Netflixie nowościami typu Unorthodox czy Kalifat. O ile pierwszy nie wciągnął mnie i nie zachwycił, bo był zbytnio przewidywalny i naiwny, to drugi - doceniam i polecam. Nie tylko za dużą dawkę porządnego filmowego rzemiosła, ale także za emocje i moc przyciągania. To, co w nim ważne, to uchwycenie nieznanego w Polsce i niezrozumiałego dla większości z nas problemu, jakim są ucieczki młodych ludzi z bogatych państw Europy (w tym przypadku ze Szwecji) do biednej i zniszczonej wojną Syrii, gdzie przyłączają się do państwa islamskiego (ISIS).

Tak więc, zezując jednym okiem w telewizor i nie poddając zbytnio serialowemu nałogowi, zagłębiam się w tematykę dużo mi bliższą i bardziej wciągającą. A jest to przede wszystkim historia najnowsza, ze szczególnym naciskiem na II wojnę światową i z jeszcze większym naciskiem na tematykę wykorzystywania szyfrów.

Od wielu lat zajmuję się historią łamania Enigmy, a co za tym idzie - kryptologią. Staram się nie pominąć żadnej "szyfrowej" nowości książkowej i filmowej,  uzupełniam też domową biblioteczkę o pozycje wydane dawniej, często trudne do zdobycia. Do niektórych z "szyfrologicznych" książek wracam wiele razy, zdarza mi się czytać kilka pozycji jednocześnie. Przy łóżku stoi oczywiście wielka "wieża hańby" z książkami do przeczytania, która bardzo rzadko się zmniejsza, a zazwyczaj rośnie.

Teraz w kolejnym czytaniu jest liczące 1700 stron, dzieło autorstwa Davida Khana Łamacze kodów. Historia kryptologii, a w pierwszym czytaniu nowość : Dziewczyny od szyfrów. To książka Lizy Mundy poświęcona młodym Amerykankom, które na początku wojny przeszkolono i wcielono do US Army i US Navy, by łamały nieprzyjacielskie szyfry. Historia tych kobiet była przez lata zupełnie nieznana, bo większość z nich po wojnie wróciła do swoich domów i "zwykłej" pracy, a o tym co robiły dla wojska nie mogły przez kilkadziesiąt lat nikomu opowiedzieć. 

Zaglądam też raz po raz i do wydanej pod koniec ubiegłego roku książki Adama Leszczyńskiego Polskie szyfry 1919-1945. Łączność - wywiad wojskowy, która niestety rozwiewa mit pod tytułem "Polscy kryptolodzy są najlepsi na świecie". Okazuje się bowiem, że nie tylko my czytaliśmy zaszyfrowane niemieckie depesze. Niemcy czytali także polskie, wojskowe i dyplomatyczne, często w kluczowych momentach naszej historii.

Od lat jestem fanem legendarnej polskiej kapeli punkowej TZN Xenna. Lider i wokalista tego zespołu, "Zygzak", co kilka dni wrzuca na Facebook archiwalne filmy z koncertów i zaprasza do wspólnego oglądania. Nie jest to może nic niezwykłego w czasach pandemii, takie pokazy organizuje wielu artystów, ale w tym wypadku mamy okazję oglądać koncert wspólnie z liderem zespołu. Mimo, że w tym wypadku uczestniczymy w koncercie na odległość, to można tu mówić o naprawdę bezpośrednim kontakcie z artystą.

Dzięki przeniesieniu aktywności wielu instytucji kultury do sieci udało mi się także obejrzeć spektakl Inni ludzie w reżyserii Grzegorza Jarzyny, na motywach hip-hopowego poematu Doroty Masłowskiej, w wykonaniu TR Warszawa. Próbowałem obejrzeć ten spektakl na żywo, w Poznaniu, ale zwykle spóźniałem się z zakupem biletów. W tym wypadku znowu transmisja live na facebooku pozwoliła mi uczestniczyć w przedstawieniu, na które na żywo się nie załapałem.

Po dłuższej przerwie wróciłem też do słuchania radia. Długie poszukiwania stacji odpowiadającej moim gustom zakończyły się na częstotliwości 98,6 MHz, gdzie od prawie 30 lat "zbilansowaną" muzykę serwuje Radio Afera. Teraz "Aferka" jest szczególnie blisko słuchacza, bo programy nadawane są z domów prezenterów. Świeżym odkryciem radiowym jest za to nadająca tylko w internecie Radiospacja.pl, nowy projekt Pawła Sito, znanego z Radiostacji, a nawet (w czasach przedpotopowych) Rozgłośni Harcerskiej. Radiospacja.pl ruszyła dokładnie miesiąc temu, 23 marca, w fazie wzrostowej korona-epidemii. Mam wrażenie, że to radio ma w sobie oddech świeżości, którego od dawna nie słychać na antenie żadnej z polskich rozgłośni radiowych. Przyciąga, ciekawi, angażuje. Podobnie jak w "Aferze" prezenterzy prowadzą audycje ze swoich domów, co jednak jest raczej rozwiązaniem stałym, a nie wymuszonym przez okoliczność epidemii. Przynajmniej taką mam nadzieję.

Jeżeli ktoś teraz spyta, jak można połączyć w spójną całość książki o wojnie, punkowe koncerty, Radio Afera i Dorotę Masłowską, odpowiem tak: trzeba mieć oczy dookoła głowy.

Szymon Mazur

© Wydawnictwo Miejskie Posnania 2020